Ziemlaki Łukašenki pra jaho žadańnie być pachavanym u Aleksandryi: Kali jon tak žadaje, to suprać nielha iści
Alaksandr Łukašenka ŭ intervju rasijskamu telekanału «Doždž» na pytańnie, ci ŭjaŭlaŭ jon kali-niebudź svajo pachavańnie, adkazaŭ, što nie, ale adznačyŭ: «Ja bolš schilajusia da taho, kab mianie pachavali ŭ majoj rodnaj vioscy. Heta bolš spakojnaje miesca dla mianie».
Pytańnie žurnalistki Ksienii Sabčak stała niečakanym dla kiraŭnika Biełarusi, i jon heta pryznaŭ. A jak staviacca da zajavy Alaksandra Łukašenki jaho ziemlaki — žychary jaho rodnaj vioski Aleksandryja?
Mohiłki u Aleksandryi — zvyčajnyja viaskovyja, aharodžanyja bietonnym płotam. Znachodziacca jany ŭ nievialikim lasku, jaki ŭzvyšajecca nad dahledžanym pasieliščam. Nasuprać — spartkompleks z futbolnym polem i tenisnymi kortami. Z mohiłak bačnaja i placoŭka, dzie štohod pravodzicca kupalski fiestyval «Aleksandryja sustrakaje haściej».
Paśla niekalkich dzion daždžoŭ u staroj častcy mohiłak dobra padniałasia trava, schavaŭšy niekatoryja mahiły z nadmahillami. Miescami zvalenaja niavyviezienaja letašniaja listota. Abłamanyja niadaŭnimi navalnicami haliny nichto nie sabraŭ.
Na mohiłkach ŭdałosia adšukać try mahiły, na marmurovych nadmahillach jakich vysiečana proźvišča Łukašenki. Tut pachavanyja Hienadź Fiodaravič, Hanna Paŭłaŭna i Fiodar Trafimavič Łukašenka. Pa słovach sialan — heta svajaki prezidenta.
Ab vykazvańni kiraŭnika dziaržavy, što jon chacieŭ by, kab jaho pachavali na mohiłkach u rodnaj vioscy, jaho ziemlaki nie čuli, ale ŭchvalajuć takoje rašeńnie. Niešmatlikija, adnak, vyrašalisia rastłumačyć, čamu ŭchvalajuć. Pytańnie ab hetym ich biantežyła.
«Radzima jaho ciahnie siudy. Bo kožnaha čałavieka radzima ciahnie, — zaŭvažaje adna ź sialanak, — tam ža pachavanyja jaho babula i ciotka, jakaja žyła ŭ Minsku. A mama jaho Kaciaryna Trafimaŭna jašče žyvaja», — kaža žančyna.
Subiasiednica pierakonvaje, što dla kiraŭnika dziaržavy vielmi darahaja Aleksandryja. Jon tut usio ściažynki abyšoŭ, kaža jana.
«Maci jaho taksama prasiła, kab jaje pachavali abaviazkova tut, na našych mohiłkach. Voś i jon tamu choča, — tłumačyć jašče adna sialanka. — Jon vyras tut. Tamu i choča być pachavanym na svajoj radzimie», — zaznačaje žančyna. Jana nie zhadžajecca, što viaskovyja mohiłki nie miesca dla pachavańnia takich vydatnych asob, jak kiraŭnik dziaržavy: «Kali jon tak žadaje, to suprać nielha iści, — ličyć jana, — i tut jamu možna zrabić dobry pomnik».
Da razmovy dałučajecca i susiedka. Pažyłaja žančyna pierakananaja, što miescam apošniaha spačynku pavinna być toje, dzie pachavanyja prodki: «Nie dzie-niebudź zamuravanyja, a ŭ ziamli kala svaich prodkaŭ. Zaraz ža ŭsie svaich prodkaŭ šukajuć, — tłumačyć sialanka. — Mamka jaho tam ža budzie lažać. U Minsku jaje ž nie pachavajuć. U nas ža tut pachavanaja jaho ŭsia radnia — tam i ciotki, i dziadźki, i plamieńniki. Čamu jon pavinien adzin lažać?»
Dzie budzie pachavany Alaksandr Łukašenka, buduć vyrašać rodnyja, pierakanana zajaŭlaje jašče adzin žychar Aleksandryi: «Heta ŭsio zaležyć ad svajakoŭ, dzie jaho pachavajuć. Jany viedajuć, dzie lepš. Moža, jany vybieruć miesca ŭ Minsku, a moža, siudy na radzimu».