«Za noč namiacie, što praz vokny vyłazili…»
Kab radavacca minusu 20 — treba pieražyć minus 32… Zimoj kala rečki… mmm…
— Dyk kaniečnia! A što ž ty byŭ zachacieŭ!? Leta zimoju!? Vo tak niekali i było… I ceły miesiac tryščeła! Oho! A hurby namiatała! Kapitalnyja! Za noč namiacie, što praz vokny vyłazili… Tak dźviery padpioršy!!! Mmm…
— …I koń pa hrudzi ŭ śniezie jšoŭ byŭ i spatykaŭsia voz viezučy?
— Kaniečnia! Na hrebli skoka navala! Toki koń chiba i projdzia! Čałaviek sam nikoli! U kania ž nohi daŭžejšyja!
— A pčoły jakija byli?
— …iakija pčoły?
— Pčoły!
— Što pčoły? Pčoły jak pčoły… heta ŭsio paślavajennaja…
— Aaa… Ja pra pčoły pad Polščaju pytaju..
— Aaa! Nie… Heta nie na majoj pamiaci… Jakija tam pad Polščaju pčoły byli… chier ich znaja… moža i sytniejšyja…my ž pra maroz havaryli! Našto tabie pčoły dalisia? Viečna niešta sabie vydumaješ… U hałavu ŭvabješ i chodziš! Cha! Słava Bohu, što adlahnuła!