«Usich cudoŭnych słoŭ śvietu niedastatkova, kab raskazać, jaki jon». Kitajskaja žonka zahinułaha biełaruskaha dobraachvotnika raspaviała pra jaho
Historyju kachańnia biełaruskaha dobraachvotnika z pazyŭnym «Miesiac», jaki zahinuŭ va Ukrainie, i jaho žonki — kitajanki Čya raskazvaje «Salidarnaść». Ich synu było mienš za dva miesiacy, kali jon straciŭ baćku. Pa pryčynach biaśpieki sapraŭdnyja imiony hierojaŭ publikacyi nie nazyvajucca.
Biełarus z pazyŭnym «Miesiac». Fota: SolidarityCollectives
Jak paviedamlała vałanciorskaja sietka «Kolektivi Solidarnosti», biełarus z pazyŭnym «Miesiac» vajavaŭ u składzie USU z 2023 hoda. Spačatku jak bajavy miedyk, ratujučy žyćci pad Bachmutam, zatym słužyŭ u rocie ahniavoj padtrymki, paźniej — u sapiornym padraździaleńni.
Z 2024 hoda jon słužyŭ u minamiotnym padraździaleńni — mienavita tam i zahinuŭ 19 žniŭnia 2025 hoda padčas vykanańnia bajavoha zadańnia.
— My paznajomilisia ŭ internecie, — raspaviadaje Čya, udava zahinułaha biełaruskaha dobraachvotnika. — U mianie daŭno surjoznaja depresija, ja mahu žyć tolki dziakujučy lekam, u realnym žyćci amal niama siabroŭ.
Adnojčy ja daviedałasia pra dadatak, dzie možna pisać listy ludziam z usiaho śvietu. U tym dadatku ja znajšła «Miesiaca» i adpraviła jamu pieršy list. My napisali adzin adnamu niekalki listoŭ, ale dastaŭka zajmała zanadta šmat času — ceły dzień (čas atrymańnia lista zaležyć ad adlehłaści pamiž krainami). My abmianialisia kantaktami ŭ Telegram, dzie i praciahnuli kamunikacyju.
Jon ubačyŭ u mnie siabie raniejšaha: pryhniečanaha, sumnaha, zmučanaha… A tady jamu nichto nie dapamoh, tamu jon zachacieŭ dapamahčy mnie, i ŭ pracesie hetaj dapamohi my stali bližej.
— Jak vy zrazumieli, što heta vaš mužčyna?
— Jon viedaŭ mianie ŭsiaho niekalki dzion, a ŭžo pryznaŭsia, što zakachaŭsia ŭ mianie, skazaŭ, što cełuju ranicu dumaŭ pra toje, kab vyvieźci mianie z majoj krainy, tamu što nie chacieŭ, kab ja žyła ŭ miescy, dzie navat u internecie jość ścieny.
U jaho samoha była depresija, jaho stanovišča było jašče horšym, ale jon zaŭsiody dapamahaŭ mnie, sahravaŭ mianie svaimi słovami.
My płanavali sustrecca va Ukrainie, ja patajemna aformiła pašpart, a paśla adnaho majho prystupu depresii baćki ŭsio vyjavili. Jany nie dazvolili mnie jechać va Ukrainu, schavali maje dakumienty i adpravili mianie ŭ psichijatryčnuju balnicu, dzie ja pražyła miesiac. Ja ŭvieś čas zmahałasia z baćkami, sprabujučy prymusić ich viarnuć mnie ŭsie dakumienty, ale jany admaŭlalisia.
Tady ŭ mianie było šmat tryvoh, i jon skazaŭ: «Bolš nie treba ničoha abdumvać, ja skasuju kantrakt i pryjedu da ciabie». U toj čas pajezdka ŭ Kitaj dla jaho była čymści nieviadomym i niebiaśpiečnym, i mnohija jaho pabracimy adhavorvali jaho jechać, bo ličyli, što Kitaj vydaść jaho Biełarusi.
Pierad tym jak pryjechać u Kitaj, jon skasavaŭ svoj kantrakt. A kali viarnuŭsia va Ukrainu, nanova jaho padpisaŭ.
Pomniu, jak čakała kala vychadu z aeraporta: jaho ŭsio nie było, i ja pačała chvalavacca. Bajałasia, što ŭ jaho ŭźnikli prablemy z pamiežnikami ci, moža, niejkija pracedury nie byli zavieršanyja, i tamu jon nie moh vyjści.
Ja chadziła tudy-siudy kala vychadu, i raptam ubačyła jaho — jon išoŭ da mianie. Ja ŭzradavałasia i pabiehła nasustrač. Jon pastaviŭ sumki na ziamlu, i my abnialisia, doŭha nie adpuskali adzin adnaho.
U lifcie ja ŭsio hladzieła na jaho, a jon biantežyŭsia. Na jaho łbie vystupili kropielki potu, vočy śviacilisia, niby ŭ ich było mnostva zorak.
Ja pacałavała jaho ŭ tylny bok dałoni. Paźniej jon raskazvaŭ, što ŭ hety momant adčuŭ vielizarnyja radaść i ščaście. Jon kazaŭ, što nie razumieŭ, čamu hetaja dziaŭčyna tak mocna jaho lubić.
«Heta našaja pieršaja sustreča, i voś pieršaja fatahrafija, jakuju ja tady zrabiła». Fota: z asabistaha archiva Čya
U toj raz jon nie zmoh adrazu vyvieźci mianie z saboj z Kitaja, tamu što dla pajezdki va Ukrainu patrebna była viza, i my nie mahli pajechać prosta adrazu.
— Čym jon zavajavaŭ vaša serca?
— Usich samych cudoŭnych słoŭ na ŭsich movach śvietu niedastatkova, kab raskazać, jaki jon.
Nie viedaju čamu, ale z samaj pieršaj sustrečy ja biezumoŭna jamu daviarała. Z kožnym dniom kachała jaho ŭsio macniej. Časam jon ździŭlaŭsia, čamu ja jaho pakachała.
Dumaju, pryčyna prosta ŭ tym, što jon — heta jon, biez usialakich pryčyn.
Tak dva čałavieki z moŭnym barjeram apynulisia razam i navat zaviali dzicia.
«Miesiac». Fota: z asabistaha archiva Čya
— Jakim byŭ jaho šlach na vajnu? Ci raskazvaŭ vam kachany čałaviek pra toje, što padšturchnuła jaho adstojvać niezaležnaść Ukrainy?
— Kali my paznajomilisia, jon užo byŭ va Ukrainie — tady jon znachodziŭsia ŭ Zaparožžy, ale vielmi chutka pajechaŭ u Bachmut. Ja mocna pieražyvała za jaho, tamu što ŭ toj čas Bachmut byŭ samym žorstkim miescam u śviecie.
Nasamreč jon nie lubiŭ armiju i ŭsio, što źviazana z hvałtam. Jon kazaŭ, što nikoli nie dumaŭ, što stanie vajskoŭcam. Jon chacieŭ, kab naohuł nie isnavała takich siłavych struktur, jak armija ci palicyja.
Kali pačałasia vajna, «Miesiac» byŭ uzrušany, a pa miery jaje praciahu prosta nie moh zastavacca naziralnikam, nie moh maŭčać pierad abliččam taho, što adbyvajecca, i tamu vyrašyŭ pryjechać va Ukrainu — dapamahać ludziam tut, abaraniać nievinavatych, rabić bolš karysnaha.
Jon chacieŭ, kab i Ukraina, i Biełaruś zdabyli svabodu.
«Miesiac» kazaŭ mnie, što jon udzielničaŭ u pratestach u Biełarusi i pajechaŭ na vajnu va Ukrainu, tamu što chacieŭ źmianić śviet… Ale vajna — heta zusim nie dabro. Jon vielmi chacieŭ, kab ludzi adčuvali hnieŭ da niespraviadlivaści, a nie strach zmahacca ź joj.
Jon kazaŭ: «U śviecie šmat žorstkich rečaŭ, i zmahacca ź imi — značyć staracca znajści siabie ŭ bolš ščaślivym śviecie».
«Kožnaje dziejańnie čałavieka źmianiaje śviet. Niachaj tvaja sprava — usiaho tolki kropla ŭ mory, ale mora składajecca z kropiel. My ŭpłyvajem na asiarodździe vakoł, upłyvajem na inšych ludziej, a jany — pad upłyvam nas — ździajśniajuć inšyja ŭčynki».
Jon chacieŭ pazbavić biełarusaŭ i ŭkraincaŭ ad pakut. Jon chacieŭ pazbavić ad pakut usich ludziej u śviecie.
U toj čas ja sama mantavała niekatoryja videa ŭ padtrymku Ukrainy i vykładała ich u internet, i dziakujučy jamu ja pačała dapamahać ich kamandzie — niekatoryja videa ŭ ich Instagram zrabiła ja. Jon kazaŭ: «Voś bačyš, ciapier i ty stała vałanciorkaj». A ja ŭsio roŭna nie adčuvała siabie joju — bo toje, što ja rabiła, było zusim drobiaźziu.
— Ci raskazvaŭ jon vam što-niebudź pra Biełaruś?
— Tak, viadoma. Kali my tolki paznajomilisia, jon adrazu pačaŭ raskazvać mnie pra Biełaruś. Jon apisvaŭ mnie biełaruskija lasy, raskazvaŭ pra hryby, pra smačnyja jahady. Ja daviedałasia ad jaho pra parki i pra aziory z čystaj chałodnaj vadoj.
I adnačasova jon kazaŭ mnie pra niesvabodu ŭ Biełarusi, pra toje, što ludziej, jakija nie zhodnyja z uładaj, sadžajuć u turmu, navat kali jany nie ździejśnili nijakich złačynstvaŭ. Jon raskazvaŭ, što ludziej zapałochvajuć, što televizar i praŭładnyja miedyja ich padmanvajuć, što krainaj kiruje žorstki dyktatar.
Jon raskazvaŭ, jak režym Łukašenki padmanvaje ludziej, źniavolvaje nievinavatych, zabivaje palityčnych praciŭnikaŭ, stvaraje sistemu, jakaja pieratvaraje ludziej u nikčemnaściaŭ. Jon kazaŭ, što ŭ Biełarusi mohuć aryštavać navat za toje, što ty nadzieŭ adzieńnie čyrvonaha i biełaha koleraŭ.
Jon udzielničaŭ u pratestach i z-za svajoj pazicyi źviedaŭ represii i aryšt, jon trymaŭ haładoŭku ŭ turmie. Jon raskazvaŭ mnie, što padčas haładoŭki ŭ štrafnym izalatary čas ciahnuŭsia biaskonca, i jon ujaŭlaŭ siabie chudym sabakam, jaki kładzie hałavu na kaleni dziaŭčyncy, a dziaŭčynka hładzić sabaku — i tady ŭsie tryvohi źnikajuć. Hetyja dumki ŭvieś čas jaho ratavali.
— Ci maryŭ jon kali-niebudź viarnucca na radzimu?
— Tak, kaliści maryŭ viarnucca na radzimu, bo jon lubiŭ svaju krainu. Jon ujaŭlaŭ, što adnojčy ŭ budučyni zmoža pryvieźci mianie ŭ Biełaruś, što my budziem razam chadzić u hryby, narychtoŭvać pradukty na zimu, kuplać harodninu na rynku, razam hadavać dziaciej, kuplać im cacki i knihi.
Ale potym jon pierastaŭ havaryć pra Biełaruś i pieradumaŭ viartacca. Jon skazaŭ mnie, što ŭsio radziej uzhadvaje svajo žyćcio tam i što jon vyrašyŭ zastacca va Ukrainie — heta jaho druhaja radzima. Jamu padabajucca ludzi tut, jamu padabajecca heta ziamla.
— Ci było ŭ vas viasielle, ci vy adkłali hetuju ŭračystaść da zakančeńnia vajny?
— Nie, my nie ładzili viasiella, i ŭ nas nie było dumak syhrać viasielle paśla vajny — my navat nikoli nie abmiarkoŭvali jaho.
Viasielle, sukienka, piarścionak — usio heta dla nas było zusim niavažnym. Kali my padali zajavu ŭ ZAHS, supracoŭniki skazali, što kali my zachočam, jany praviaduć dla nas cyrymoniju padčas rośpisu, ale my abodva admovilisia. Tamu što dla nas nijaki abrad nie byŭ važniejšym za čałavieka pobač, i da taho ž my abodva vielmi saromielisia.
Ja da hetaha času pamiataju toj dzień, kali my atrymlivali paśviedčańnie. Byŭ soniečny jasny dzień. My pajechali ŭ ZAHS na hramadskim transparcie.
Paśla rośpisu my zrabili adnu fatahrafiju, a potym pajšli pajeści. Jon kupiŭ mnie maroziva, sabie — enierhietyk, i my sieli pahavaryć, nazirajučy za hałubami ŭ parku i atrymlivajučy asałodu ad sonca.
U toj ža dzień u druhoj pałovie dnia my pajechali ŭ balnicu na płanavy ahlad pa ciažarnaści, a paśla ahladu, pa darozie dadomu, my jašče zajšli pajeści picy.
Heta byŭ cudoŭny dzień. Ja dumała, što ŭ nas budzie nieźličonaja kolkaść takich dzion.
Ja dumała, što hety hod budzie samym ščaślivym u maim žyćci. My narešcie skončyli adnosiny na adlehłaści i zmahli žyć razam. My ažanilisia, i naš mały naradziŭsia zdarovym.
Viedaješ, u tyja dni, kali jon dahladaŭ mianie paśla rodaŭ, ja hladzieła na jaho i dumała: jak ža dobra, što moj muž — heta jon. Zdavałasia, niby vakoł nas łopajucca ružovyja burbałki.
Ale hety hod staŭ samym balučym u maim žyćci. Hety bol budzie stanavicca hłybiejšym, jak rana, jakaja doŭha i cicha kryvatočyć. I jana zastaniecca sa mnoj da kanca majho žyćcia.
— Jak vaš kachany adreahavaŭ na toje, što stanie baćkam?
— Ja nie zmahła skazać jamu pra heta asabista. My ŭvieś čas byli ŭ adnosinach na adlehłaści.
Tady ja prapanavała videazvanok (choć jon byŭ na słužbie, i heta było niazručna), potym spytała, ci jość pobač niechta, chto moh by dapamahčy jamu źniać videa, ale jon skazaŭ, što jamu było b niajomka, kali b niechta inšy jaho zapisvaŭ (da taho momantu jon užo pačaŭ zdahadvacca).
Jon skazaŭ, što razumieje, pra što havorka, ale jamu treba, kab ja pramoviła heta ŭsłych. Jon skazaŭ, što ŭ jaho dryželi ruki, i ŭ vyniku jon cichieńka zapłakaŭ (kab nikoha nie razbudzić).
Moj muž zaŭsiody maryŭ pra siamju, pra dziaciej. Jon vielmi ich lubiŭ, byŭ nievierahodna ciarplivy ź imi. Kali mały tolki naradziŭsia, jon skazaŭ mnie, što kali ŭ budučyni ja zachaču, my možam zavieści druhoje dzicia.
Jon byŭ z małym tolki dziesiać ź lišnim dzion. U pačatku hetaha hoda jon evakuiravaŭsia z adnaho miesca i viarnuŭsia ŭ Kijeŭ. Jon atrymaŭ doŭhi adpačynak, jon vielmi doŭha nios słužbu tam.
— Muž prysutničaŭ pry naradžeńni dziciaci?
— Tak. Jon vielmi pieražyvaŭ za nas. Načny Kijeŭ niebiaśpiečny i cichi: ruskija zvyčajna atakujuć na dośvitku, vybuchi čutnyja niedzie pobač. Jon kazaŭ mnie, što z-za taho, što ja ŭ radzilni, kali pačynajecca tryvoha, jon chvalujecca jašče macniej, čym na pieradavoj.
Kožny raz, kali hučała pavietranaja tryvoha, ja dumała: naradžeńnie i śmierć, naradžeńnie i razbureńnie adbyvajucca adnačasova.
Muž byŭ sa mnoj padčas rodaŭ. Ja skazała jamu nie hladzieć na mianie, ale jon adkazaŭ, što byŭ miedykam na vajnie i jaho hetym nie napałochaješ. Kali mały ščaśliva źjaviŭsia na śviet, jon tolki tady vydychnuŭ.
Paśla vypiski jon dahladaŭ i mianie, i dzicia. Jon nikoli nie kazaŭ, što stamiŭsia, jon navat atrymlivaŭ ad hetaha zadavalnieńnie.
Časam mnie zdajecca, što muž lubić našaje dzicia navat bolš, čym ja — jak maci.
— Jak vy daviedalisia pra śmierć muža?
— Nikoli nie zabudu toj dzień. Jon znoŭ i znoŭ uspłyvaje ŭ majoj pamiaci, u maich kašmarach.
19 žniŭnia my stracili suviaź — jon pierastaŭ adkazvać na paviedamleńni. Ja była ŭ žachu. Ja biez kanca pisała jamu: skardziłasia, chvalavałasia, čakała, vieryła, što jon vierniecca dadomu.
Jaho mama taksama napisała mnie i spytała, što adbyvajecca.
Ja napisała roznym jaho kaleham, pytajučysia pra jaho. Jany ŭsie kazali, što Starlink złamaŭsia, tamu niama suviazi, što takoje zdarajecca časta i mnie nie treba chvalavacca. Ale nasamreč u toj momant jon užo byŭ miortvy.
U mianie tady było drennaje pradčuvańnie, ale ja jaho zadušyła. Ja vielmi daviarała jamu: jon kazaŭ, što vierniecca dadomu, što vyjdzie adtul žyvym.
Nastała 21 žniŭnia. Kala šostaj viečara ja vyjšła hulać z małym. Mnie pazvanili. Ja skazała, što nie razumieju ŭkrainskuju i napišu paviedamleńnie. Kali pačała pisać, znoŭ zazvaniŭ telefon, hołas u trubcy vymaviŭ imia majho muža. Ja skazała: tak-tak-tak. Dumała, što havorka idzie pra pasyłku — maja mama z Kitaja adpraviła šmat rečaŭ, pasyłka była ŭ Charkavie.
…Kali ja prachodziła mima našaha doma, niejkija ludzi ŭbačyli mianie i pačali hučna klikać pa imieni. U ich u rukach byŭ kanviert. Ja pasprabavała ŭziać jaho, ale mnie skazali, što addaduć jaho doma. Doma ja dumała, što treba niešta padpisać, stała šukać ručku. Ale jany sieli za stoł i paprasili mianie taksama sieści.
Jany raskryli dakumienty — ja nie mahła ich pračytać. Ja ŭklučyła pierakładčyk, kab jany mahli havaryć. I tady jany skazali: «Nam vielmi sumna paviedamić vam heta… vaš muž zahinuŭ». Pierakład byŭ nie samym dakładnym, ale ja ŭsio zrazumieła. Ja ŭźniała na ich pohlad, uzrušanaja, i skazała: «Nie…» — i adrazu linuli ślozy. Jon adkazaŭ: tak, — i pieradaŭ mnie paviedamleńnie ab śmierci. Ja nie chacieła hladzieć. Ja paŭtarała «nie», płakała nie spyniajučysia.
Ja napisała jaho pabracimam, spytała, ci praŭda heta. Jany tolki adkazali, što im vielmi škada, ale heta praŭda.
U toj momant ja nie razumieła, dzie ja znachodžusia. Ja płakała vielmi doŭha. Pazvaniła svajoj mamie — ja tolki i mahła, što płakać.
Nie viedaju, kolki prajšło času. Jaho siabry taksama pryjšli. Jany padyšli da mianie, abniali mianie. Jany viedali pra hibiel «Miesiaca» jašče 19 žniŭnia. Ale chacieli skazać mnie asabista, nie chacieli, kab heta stała prosta paviedamleńniem pa telefonie. Tamu, kali ja pytałasia ŭ ich, jany chavali ad mianie praŭdu.
Ja prapłakała ŭvieś dzień. Nie mahła zasnuć: zapluščvała vočy i zasynała na piać chvilin, a potym pračynałasia. Kožny raz, kali pračynałasia, mnie zdavałasia, što jon usio jašče tut, staić u kucie i hladzić na nas. Ja havaryła ź im, ale jon nie adkazvaŭ.
Kožny dzień ja praciahvała čakać jaho viartańnia.
Fota: z asabistaha archiva Čya
— Što dapamahaje vam pieražyć dni paśla ciažkaj viestki ab jaho hibieli?
— Ščyra kažučy, nie viedaju. Ja prosta pražyvaju dzień za dniom, kłapociačysia pra dzicia.
I zaraz vielmi časta ja ŭsio jašče adčuvaju pusteču — niby praź mianie prajšoŭ ahnisty štorm i ŭsio pieratvaryłasia ŭ popieł, raźlaciełasia pa śviecie, i ŭžo nijak nielha viarnuć raniejšaje abličča hetaj razburanaj karciny.
Kali jon pajechaŭ na front, u mianie pačałasia paślarodavaja depresija. Ja była vymatanaja, i nam pryjšłosia naniać nianiu. Pastupova ŭsio stała palapšacca, ja stanaviłasia ŭsio bolš upeŭnienaj u dohladzie za małym, mienš skardziłasia i mienš płakała.
Kožny dzień ja čakała jaho viartańnia. Ujaŭlała toj dzień, kali jon vierniecca: jak pajdu ź dziciom na aŭtobusny prypynak, kab sustreć jaho; jak jon vyjdzie z aŭtobusa i, ubačyŭšy nas, adrazu ŭśmichniecca svajoj aślaplalnaj uśmieškaj. My abdymiemsia, pacałujemsia, voźmiem adzin adnaho za ruki i pojdziem dadomu. Kali jaho nie było pobač, ja trymałasia za hetyja dumki i ličyła dni da jaho viartańnia.
Dzicia «Miesiaca» i Čya bačyć svajho baćku tolki na fatahrafii. Fota: z asabistaha archiva Čya
…Mnie zdajecca, što kožny pražyty dzień — heta pakarańnie. Časam ja admysłova rablu toje, što jamu nie padabajecca. Dumaju: «Ja viedaju, tabie heta nie da dušy, dyk viarnisia ž chutčej i spyni mianie».
Naprykład: ja kuplaju zrezanyja kvietki i daru ich jamu. A jon heta nie lubiŭ, kazaŭ: «Kvietki pavinny raści, a nie być sarvanymi».
— Jakija słovy vy chacieli b skazać mužu na raźvitańnie, kali b jon vas pačuŭ?
— Raźvitańnie? Nie, ja zusim nie chaču raźvitvacca. Časam mnie navat zdajecca, što jon nie pamior, niahledziačy na toje što ja była na pachavańni, atrymała jaho prach, zakazała dla jaho pomnik.
Ja śviadoma starajusia nie dumać pra jaho sychod. Byvajuć momanty, kali mnie zdajecca, što jon žyvie niedzie vielmi daloka i ja prosta nie mahu jaho ŭbačyć i havaryć ź im.
Ja nie mahu padumać pra jaho śmierć — varta tolki hetaj dumcy źjavicca, i bol stanovicca nievynosnym. Da hetaha času ja nie mahu heta pryniać. Ja nie bačyła jaho cieła. Jon, praŭda, pamior?
Mnie nie dazvolili pahladzieć. Siabroŭka skazała, što tam užo ničoha nie zastałosia i pakazać heta było b zanadta žorstka — i dla mianie, i dla jaho, i dla małoha.
Kali b jon moh pačuć mianie, ja b skazała: «Darahi, pojdziem razam na prahułku». I ja ŭziała b jaho za ruku, i my b išli, pavolna, doŭha, jak kaliści raniej.
Kali b jon moh pačuć, ja b skazała jamu, što kachaju jaho. Ja kachaju jaho biaźmierna. I ja paŭtarała b heta znoŭ i znoŭ, biaskonca.