«Zatoje nie było adčuvańnia, što ty źvier». Sieviaryniec raspavioŭ, u jakuju pakutu pieratvarajecca ŭ źniavoleńni zvyčajnaje pytańnie hihijeny
Pavał Sieviaryniec u svaim novym dopisie padzialiŭsia realijami turemnaha žyćcia ŭ ŠIZA i karcarach, dzie zabaronienyja lubyja pradmiety hihijeny: «Časam ździraŭ palcy da kryvi».
Sieviaryniec piša, što kali miesiacami siadziš u bietonnych skryniach, dzie zabaroniena ŭsio, prablema stryžki paznohciaŭ pieratvarajecca ŭ surjoznuju reč.
«Nielha nažnicy. Nielha kusački. Nielha lazo. Nielha stanki dla haleńnia.
Bietonny pył i brud zabivajucca pad paznohci. A za miesiac, dva ci try kipci vyrastajuć, sami ŭjavicie, oho-ho.
A jak pastryhčy paznohci? Nijak.
Viedaju, jość ludzi, jakija paznohci abkusvajuć. Ale pasprabavaŭ — nie majo.
U karcarach Akreścina byŭ pryładziŭsia stočvać paznohci ab mietalovyja šruby. Časam ździraŭ palcy da kryvi — zatoje nie było adčuvańnia, što ty źvier, jakoha zapierli ŭ bietonny miašok», — raspaviadaje Sieviaryniec.
U ŠIZA Škłova ci Hrodzienskaj krytaj takich šrubaŭ znajści nie ŭdavałasia, tamu
davodziłasia stočvać paznohci na adnym ci niekalkich palcach ab bieton ci cemient pamiž plitkami.
«Tut praca doŭhaja, pilnaja — zatoje, jak toj kazaŭ, bačyš vynik», — iranizuje były palitviazień.