Muzyka Aleś Čumakoŭ raskazaŭ, jak jaho sprabavaŭ zavierbavać vietlivy biełaruskamoŭny chłopiec z KDB
I jak paśla jamu palili skuru zapalničkaj inšyja hebisty. Udzielnik hurta «Stary Olsa» ŭ intervju «Viaśnie» raskazaŭ, jak fraza śledčaj SK «mnie sumna» stała sihnałam da katavańniaŭ.
Da svajho zatrymańnia Aleś nie sutykaŭsia ź pilnaj uvahaj śpiecsłužbaŭ. Pieršaja sproba ŭstanavić kantakt z boku KDB adbyłasia zadoŭha da aryštu i nasiła niefarmalny charaktar.
«Suviaziaŭ z KDB u mianie nie było nikoli. Mianie heta zaŭsiody ździŭlała: čałaviek, jaki vandruje pa ŭsim śviecie, vitajecca z usimi biełarusami śvietu, prosta abdymki, za ruku zdaroŭkajecca — i nivodnaha razu da mianie nie źviartalisia. Ja žyŭ u svaim śviecie, śpiecsłužby mnoj nie cikavilisia. Upieršyniu jany źviarnulisia da mianie ŭ 2023 hodzie.
Patelefanavaŭ biełaruskamoŭny chłopiec, vielmi pryjemny, i zaprasiŭ na sustreču na kavu. Skazaŭ: «Vy, peŭna, ździŭleny, što ŭ nas tut u śpiecsłužbach i pa-biełarusku taksama piśmienna mohuć razmaŭlać». My parazmaŭlali pra toje-sioje. Ni imionaŭ, ni infarmacyi nie hučała. Jon prosta skazaŭ: byvaje tak, što ludzi jeździać tudy-siudy, i my majem da ich cikaŭnaść.
Pramacvali mianie: «Bačym, što vy tut niejkija danaty źbirajecie, dyk moža źviernieciesia da nas, u nas hrošaj šmat».
Ja adkazaŭ, što mnie chapaje. Nijakich pahroz ci cisku nie było, usio davoli vietliva. Vidać, pramacali, što supracoŭničać nielha, i heta historyja tady skončyłasia».
Zatrymańnie: «Voś jon, Budkin! Usio znojdziena, ty naš»
Apieracyja pa zatrymańni prajšła 28 listapada 2025 hoda. Siłaviki padmanam vymanili jaho z kvatery, što ŭ vyniku dało muzyku mahčymaść uziać z saboj ciopłyja rečy.
«Zatrymańnie 28 listapada było niečakanym. Choć jany potym kazali, što sačyli za mnoj kala dziesiaci miesiacaŭ. Dźviery nie vyłomvali. Mianie vielmi vietliva vyklikali na vulicu, pradstaviŭšysia susiedziami, jakija nibyta padrapali maju mašynu. Heta mianie ŭratavała šmat u čym! Ja bačyŭ potym ludziej na Akreścina, jakich HUBAZiK zatrymlivaŭ u adnoj kašulcy — tam chałady, i jany adrazu ž chvarejuć. A ŭ mianie byŭ šaniec spakojna apranucca da pryjezdu «DAI»: termabializna, niekalki słajoŭ adzieńnia, dvajnyja škarpetki».
Zamiest susiedziaŭ ci supracoŭnikaŭ DAI muzyku sustreli apieratyŭniki, jakija pierš za ŭsio pačali šukać dokazy jahonaj «ekstremisckaj dziejnaści» ŭ ličbavaj prastory.
«Ja vyjšaŭ na prystupki, i tam mianie vielmi aściarožnieńka za ruku adviali nazad, nachilili i adrazu: «Dzie tvoj telefon?».
Pakazali paśviedčańnie KDB, zapytali, ci razumieju, za što zatrymlivajuć. U telefonie adrazu, litaralna za siekundu pačali šukać Siarhieja Budkina (kiraŭnika Biełaruskaj rady kultury). Choć my ź im nikoli nie pierapisvalisia bolš za paru paviedamleńniaŭ za 20 hadoŭ znajomstva. Znajšli kantakt, tyknuli mnie ŭ tvar telefonam: «Voś jon, Budkin! Usio znojdziena, ty naš».
Doma ŭ Alesia pačaŭsia pieratrus, jaki supravadžaŭsia stvareńniem biesparadku i cyničnymi žartami z boku supracoŭnikaŭ.
«Pajšli treści kvateru. Maci z baćkam — staryja chvoryja ludzi, jany ich pakoi nie čapali, instrumienty nie łamali. Ale ŭ maim pakoi stvaryli kapitalniejšy bardak. Skidvali rečy na padłohu, słajami hruzili ich na łožak (kresły, papki z dakumientami) i ŭvieś čas žartavali.
Adzin KDBšnik usio pytaŭsia: «Jak ty na hetym łožku śpiš?». Ja spakojna kažu: «Splu. Sumleńnie čystaje. Da vašaha prychodu ŭsio było dobra». A jon nie supakojvajecca, hety žart mnie ŭsio padkidvaje, dumaje, što mnie pavinna być viesieła. A nie śmiešna ni chalery. Kanfiskavali tolki telefon — dovady tam byli adrazu, i hetaha im chapiła».
Dopyt i administracyjny aryšt
Pieršyja hadziny paśla zatrymańnia prajšli ŭ kabinietach KDB, dzie apieratyŭniki vyvučali kantakty ŭ telefonie i stvarali iluziju chutkaha vyzvaleńnia. Paźniej mužčynu pieravieźli ŭ RUUS dla afarmleńnia farmalnaha administracyjnaha pratakoła.
«Na zavułku Kazłova mianie dapytvali ź dziaviataj ranicy da vośmaj viečara. Pavodzili siabie vietliva, davali vadu, vadzili ŭ prybiralniu. Ceły dzień siadzieli ŭ maim telehramie i išli pa ŭsich kantaktach: «Heta chto? A heta chto?». Analityk z susiedniaha kabinieta zaziraŭ i kazaŭ: «Dobry čałaviek». Heta jak u tym aniekdocie, dzie Łukašenka bulbu pierabiraje: dobraja, kiepskaja. Navat bulbu bieź mianie nie mohuć pierabrać!
Cisk byŭ padmanlivy. Jany ŭvieś čas abiacali: «Davaj jašče pytańnie, i pojdzieš dadomu, vierniešsia da svajoj majsterni, da svaich huślaŭ. Davaj jašče voś heta, jak tam, bočku vareńnia i košyk piačeńnia». Trymali ŭ niaviedańni i ŭsialali spadziavańni.
U RUUS Leninskaha rajona mianie zakinuli ŭ bietonny «abiaźjańnik». Skłali pratakoł, što ja nibyta chapaŭsia za dźviercy mikraaŭtobusa i nie padparadkoŭvaŭsia. Ja vyrašyŭ ź imi nie svarycca i padpisaŭ hetuju łuchtu. Na sudzie žančyna-sudździa rabiła strašenny pierakošany tvar, nibyta jana ź niejkim Čykaciłam razmaŭlaje. A śviedka, maładzieńki milicyjant, jaki tolki škołu skončyŭ, taropiŭsia na mianie, padmirhvaŭ i na pytańni sudździ, ci supraciŭlaŭsia ja, kivaŭ: «Da, nie padparadkavaŭsia!». Jamu było ŭsio roŭna, što kazać. U vyniku mnie pryznačyli 14 sutak».
Dopyt u Śledčym kamitecie: ad 342‑ha artykuła da Rady kultury
Paśla adbyćcia administracyjnaha aryštu na volu Aleś Čumakoŭ nie vyjšaŭ. Jaho pieraviali ŭ status padazravanaha pa kryminalnaj spravie i dastavili na dopyt u Śledčy kamitet.
«Kali administratyŭka ŭ CIP na Akreścina skončyłasia i ja mieŭ spadzieŭ pajści dadomu, na vychadzie mianie sustreli tyja ž supracoŭniki KDB. Skazali: «Usio, dalej znoŭ z nami, nie raźličvaj, što dadomu». Za kutom pasadzili ŭ busik, pastavili na kaleni, prymusili jechać na padłozie ŭsiu darohu da Śledčaha kamiteta».
Padčas dopytu i afarmleńnia pratakołaŭ Aleś adrazu sutyknuŭsia z banalnaj niekampietentnaściu śledčaj.
«Tam pieršaja śledčaja adnym palcam nabirała tekst na kampjutary. Prosta jak małpa z kampjutaram! Pamyłka na pamyłcy. Zamiest «mnie zrazumieła» napisana «nie zrazumieła», słovy nakładzienyja adno na adno, sens zhubleny. Ja pačaŭ vypraŭlać pamyłački na palach, jak školny nastaŭnik. A jana mnie: «Ty za mnoj budzieš jašče pamyłki jak u škole vypraŭlać?! Mnie ŭ škole ŭžo chapiła!». Urešcie ja padpisaŭ hetuju łuchtu nie čytajučy».
Kali sprava dajšła da sutnaści abvinavačvańniaŭ, Alesiu pasprabavali inkryminavać standartny nabor palityčnych artykułaŭ. Pry hetym pryznačanaja dziaržavaj advakatka demanstravała poŭnuju abyjakavaść da losu svajho klijenta.
«Spačatku mnie ŭkidvali ceły standartny błok kryminalnych artykułaŭ, prosta skapijavany adniekul: i 342 (udzieł u pratestach), i 130 (raspalvańnie varožaści), i niejkija «abrazy». Kali ja spytaŭ u dziaržaŭnaj advakatki — maładzieńkaj dziaŭčynki, jakaja prosta razhladała ŭzorčyki na stale, — jak mnie baranicca ad 342-ha, jana adkazała: «342? Heta ž toje, što pa vulicy ludzi chadzili. Dyk tak usie chadzili. I ja chadziła. Nu i kažycie, što ničoha surjoznaha». Pakolki ja na pratestach nidzie nie zaśviaciŭsia i telefona z saboj nikoli nie nasiŭ, hetyja «vuličnyja» artykuły ź mianie ŭrešcie źniali. Zastałosia tolki «ekstremisckaje» abvinavačańnie».
Paśla taho jak abvinavačvańni va ŭdziele ŭ pratestach adpali praz adsutnaść dokazaŭ, śledstva skancentravałasia na pošuku suviaziaŭ muzyki ź niezaležnymi kulturnickimi inicyjatyvami.
«Mianie pačali pytać pra inicyjatyvu «Da zoraŭ» (prylapili jaje da Rady kultury). Ja nikoli ŭ žyćci pra jaje nie čuŭ. Nazvu «Da zoraŭ» ja spačatku ŭspryniaŭ jak adno słova, dumaŭ pra Siarhieja Łukjanienku: Načny dazor, dzionny dazor, sabralisia tut vampiry kroŭ maju pić! Ale akazałasia, što tam stajaŭ moj sapraŭdny podpis — mahčyma, paśla kancerta padmachnuŭ nie hledziačy.
Urešcie, kali ja pačaŭ pierachodzić na svaju asobu, raskazvać, što ja muzykant, majstar muzyčnych instrumientaŭ i palityčnymi spravami nie zajmajusia, śledčaja raptam skazała: «Mnie sumna». Nu i tut KDBšniki ŭziali mianie pad ruki i paviali ŭ busik. Vyrašyli «paviesialicca», kab hetaj dziaŭčynie nie było sumna.
Termičnyja apioki i pahrozy zhvałtavańniem: katavańni ŭ busiku
Transparciroŭka sa Śledčaha kamiteta ŭ izalatar supravadžałasia fizičnym hvałtam i pahrozami seksualnaha charaktaru. Supracoŭniki KDB metanakiravana nanosili muzyku traŭmy z vykarystańniem śpiecsrodkaŭ.
«U busiku mianie znoŭ pakłali na padłohu, zalituju čymści śmiardziučym i mokrym. Ruki ŭ kajdankach za śpinaju padniali da stoli tak, što vyviernulisia plečavyja sustavy. Ja skalijoźnik, u mianie traŭmavanyja pa sporcie plečy — heta było nievynosna baluča.
Potym adzin čałaviek mnie trymaŭ ruki, a druhi ŭziaŭ budaŭničuju zapalničku — takuju, ź jakoj idzie nie prosta ahoń, a strumień hazu pad ciskam. Jon pačaŭ raskalać hetyja kajdanki da apiokaŭ. Termičnych apiokaŭ! Kali ja niejak vykručvaŭsia, kab adchilicca ad strui, natykaŭsia na žaleznaje sopła zapalnički. Apioki i pałosy na rukach sychodzili potym dzieviać miesiacaŭ.
Zboku na bakavym kreśle siadzieŭ KDBšnik — toj biełabrysieńki z začosam na bok, jaki pry zatrymańni adyhryvaŭ rolu «kiepskaha palicejskaha». U jaho byli admysłovyja kavanyja boty, niejkija biercy, pryznačanyja mienavita dla hetaj pracedury (nichto ź inšych takija nie nasiŭ). I jon źbivaŭ mianie ŭsiu darohu ad Śledčaha kamiteta da Akreścina. Praz kožnyja try-piać siekund ja atrymlivaŭ udar pa hałavie: zzadu, śpieradu, zhary. Da taho ž, uvieś hety čas jany nie prosta źbivali mianie, ale i pahražali zhvałtavańniem.
Potym jon pačaŭ łupić mianie nahami. Usia pravaja pałova cieła — nohi, bok, ruka — była siniaja. Adzin udar kavanym botam prylacieŭ prama ŭ łokać. U mianie admoviŭ centralny nierv, dva palcy prosta vyklučylisia.
Ich adčuvalnaść viarnułasia tolki praz čatyry miesiacy. Ja ŭ SIZA nie moh ni asadku trymać, ni navat kubiki dla nardaŭ uziać — jany pastajanna vypadali z ruk».
«Ja nie spaŭ narmalna 24 dni»: karcar na Akreścina
Paśla źbićcia Aleś trapiŭ u IČU na Akreścina, dzie znachodziŭsia ŭ pierapoŭnienaj kamiery-karcary z antysanitarnymi ŭmovami i niedachopam miesca dla snu.
«Paśla katavańniaŭ u busiku mianie, usiaho pabitaha, pryvieźli ŭ IČU na Akreścina, užo ŭ miežach kryminalnaj spravy. Siem sutak ź dziesiaci ja pravioŭ u bietonnym karcary. Pa pamierach — jak kuchonny pakojčyk. Nas tam było ad siami da dzieviaci čałaviek. Pa centry prykručany žalezna-draŭlany sini zedlik, jaki my ŭsie nienavidzieli, bo jon pierakryvaŭ usiu prastoru. Lehčy mahli tolki 3‑4 čałavieki paabapał zedlika. Rešta siadzieła skručanaja pad umyvalnikam, na pjedestale sanvuzła ci abapioršysia na ścienku pierad rašotkaj, dzie možna było złavić choć krychu pavietra z kalidora.
Dzień dzialiŭsia na dva etapy. Zranku paśla nočy duchata była žudasnaja — my visieli hronkami na kratkach i dychali ŭ ščyliny.
A ŭdzień stanaviłasia chałodna, i my siadzieli zhurtavaŭšysia, hrukajučy zubami. Ściany kala prybiralni tam niama. Kali kamuści treba, jon idzie na pjedestał i kaža: «Chłopcy, važnaja pracedura, adviarniciesia, kali łaska!». I ŭsie stajać advaročanyja, hledziačy ŭ maleńkaje stolnaje akienca.
Ja nie spaŭ narmalna ŭžo 24 dni. Kali mianie ŭrešcie pavieźli pieravodzić u SIZA, ja pahladzieŭ u lusterka i nie paznaŭ siabie. Tvar byŭ zialony. Praź biaskolernuju skuru, jak u toj rybki, što žyvie na dnie Maryjanskaj upadziny, byli bačnyja ŭsie sasudziki. I čornyja vačnicy. Heta film žachaŭ».
Pryjomka ŭ SIZA: «Ja takoha pryhožaha brać nie budu»
Pieravod u śledčy izalatar supravadžaŭsia miedycynskim ahladam, jaki mieŭ vyklučna farmalny charaktar.
«Kali mianie pryvieźli ŭ SIZA ŭ Kaladzičach, miascovy fielčar pahladzieŭ na maje hiematomy i siniaki i skazaŭ: «O, ja takoha pryhožaha brać nie budu!». Daviałosia iści ŭ susiedni kabiniet da majora. Toj spakojna skłaŭ papierku, što ja nibyta «akazvaŭ supraciŭleńnie padčas zatrymańnia, tamu i atrymaŭ», pastaviŭ rośpis. Viarnulisia da fielčara — jon skazaŭ «Okiej» i pryniaŭ mianie. Ale ŭsio roŭna mianie pratrymali na karancinie bolšuju kolkaść dzion, čym zvyčajna ludziej».
«Ja ŭ žyćci nie bačyŭ takich malusieńkich batarej»: umovy ŭ Kaladzičach i zakručvańnie hajek
Umovy ŭtrymańnia ŭ SIZA pastajanna paharšalisia praz uviadzieńnie novych abmiežavańniaŭ, rehularnyja raparty za drobnyja parušeńni i adsutnaść narmalnych prahułak.
«Umovy ŭ SIZA źmianiajucca ŭvieś čas u horšy bok, «zakručvańnie hajek». Kožny miesiac navina: to nielha siadzieć na łožku, to nielha hladzieć televizar (jaki i tak pracavaŭ dva miesiacy ź dzieviaci), to nielha zachoŭvać mylnicy na rukamyjniku, to nielha sušyć vopratku. Sušy, dzie chočaš, choć u torbie, kab jana tam hniła. Za ŭsio prylatajuć raparty. Adnamu čałavieku prylacieŭ rapart za toje, što jon, siedziačy za stałom, prosta abapiorsia padešvami na kraj łožka».
Akramia biaskoncych bytavych abmiežavańniaŭ i pahrozy rapartaŭ, dadatkovym vyprabavańniem stali sami fizičnyja ŭmovy ŭtrymańnia. Choład u kamierach spałučaŭsia z adsutnaściu paŭnavartasnych prahułak, a arhanizacyja pobytu całkam padparadkoŭvałasia absurdnaj łohicy nahladčykaŭ.
«Kamiery byli vielmi chałodnyja. Batareja ŭsiaho z troch kalencaŭ. Ja ŭ žyćci nie bačyŭ takich malusieńkich batarej na taki pakoj! Toje, što jany nazyvajuć «dvorykam» dla prahułak, prosta ŭvodzić ludziej u zman. Heta takaja ž samaja hołaja bietonnaja kamiera, jak taja, dzie my siadzim, i nieba nad hałavoj tam usio roŭna niama nikoli. Tam tolki troški bolš pavietra za košt taho, što zamiest bietonnaj stoli polikarbanat. Jon nibyta prazrysty, ale nasamreč nie prazrysty ni chalery. Vyvodzili tudy spačatku raz na tydzień, a potym jašče radziej — raz na dziesiać dzion.
Raźmierkavańnie pa hetych dvarach — heta łatareja. Vosiem čałaviek mahli zakinuć u dvoryk, raźličany na dvaich. Uvohule, miascovych supracoŭnikaŭ my nazyvali pa kolerach: «zialonieńkija», «sinieńkija», «čornieńkija». Tak było praściej, kab adrazu było zrazumieła, pra kaho idzie razmova. I voś ja pytaŭsia ŭ adnaho z maładych «zialonieńkich» (kanvairaŭ, što arhanizujuć prahułki): «A čamu b nie zakinuć 8 čałaviek u vaśmiorku, a dvaich u dvojku?». Adkaz jak u armiejskim aniekdocie: «Robim jak zaviedziena, ty tut nieparadak uvodziš!».
Asobnaje piekła — heta paleńnie ŭ kamierach. Na prahułkach palić nielha, tamu ŭsie palać na sanvuźle (dzirka ŭ padłozie, adharodžanaja mietrovym draŭlanym ščytom). Z vaśmi čałaviek mahli palić šeść.
Vientylacyja nijakaja. Kumar visieŭ taki, što sukamiernika nie bačna. My žartavali jak u mulciku «Vožyk u tumanie»: «Siaroha, ja ciabie nie baču! Vožyk! Łašadka!». Ja pryvioz śviežapamytyja rečy dadomu ŭ hiermietyčnych pakunkach, a jany dahetul vendžanyja hetym papiarosnym dymam».
Psichałahičny cisk: pražektar u tvar, rasijskaja papsa i sny kancertaŭ
Akramia bytavych składanaściaŭ, administracyja izalataraŭ vykarystoŭvała sensarny cisk: bieśpierapynnaje aśviatleńnie i hučnuju muzyku, što pieraškadžała adnaŭleńniu niervovaj sistemy.
«Asobnaja forma hvałtavańnia — heta huk i śviatło. Na Akreścina radyjo pracavała ŭvieś dzień, z 6‑j da 22-j. Adnojčy jaho ŭklučyli navat a treciaj hadzinie nočy na poŭnuju hučnaść — moža, pamylilisia, a moža, kahości zhvałcić chacieli. U SIZA radyjo prymusova ŭklučajuć pa rankach i na prahułkach. Hučyć jano kiepska praz žaleznuju kałonku, jakaja absalutna nie pryznačana dla muzyki. I pastajanna adno i toje ž — rasijskaja papsa ŭpieramiešku z zamiežnaj. Dla mianie, čałavieka, zhadavanaha na fołku i roku, heta byli piakielnyja pakuty.
A spakojna paspać i adnavicca — prosta biez šancaŭ. Udzień zapluščyć vočy nielha, kamiera nazirańnia pracuje 24/7, adrazu kryčać pa hučnaj suviazi: «Chto śpić tam?! Nazavicie proźvišča! Rapart». A ŭnačy ŭ tvar tabie pastajanna śviecić «miesiac» — jarki dyjodny pražektar biełaha śviatła. Jak ni nakryvajsia, jak ni zaviazvaj hałavu adzieńniem, ty ŭsio roŭna nie možaš narmalna spać. Ty prosta zapluščvaješ vočy i hladziš kino na miažy z badzioraściu.
Dzieviać miesiacaŭ non-stopam mnie śnilisia doŭhija razmovy ź siabrami za kuflem harbaty. Kancerty śnilisia prosta ŭ reał-tajmie — pa set-listu ad pieršaj da apošniaj pieśni! Jak ja staju na scenie i ihraju, śpiavaju, čuju ŭsie aranžyroŭki i instrumienty, jak pavaročvajusia da kožnaha z muzykaŭ, jak my viartajemsia ŭ hrymiorku, aŭtepaci U hetym śnie ty realna dziejničaješ, arhanizm praciahvaje funkcyjanavać biez mahčymaści adklučycca. Heta zusim nie adpačynak».
Biblijateka i knižnaja łatareja
Adzinym lehalnym sposabam bavić čas u kamiery zastavałasia čytańnie. Adnak sistema zamovy knih pracavała vyklučna pa ŭłasnych, niepradkazalnych praviłach.
«Biblijateka tam dobraja, vielmi šmat knižak pieračytaŭ. Ad kłasiki da sučasnych, ad Tałstoha da Ajn Rend, jość Uładzimir Karatkievič, Vasil Bykaŭ. Adrazu papiaredzili: Śviatłana Aleksijevič tam aficyjna zabaronienaja, tamu zajavy na jaje nie pišycie.
Ale paŭpłyvać na toje, što tabie pryniasuć, amal niemahčyma — heta łatareja. My spraŭna, jak zaviedziena, pisali raz na miesiac ahulnuju zajavu ad kamiery, što b chacieli pačytać. Potym pa paradzie biblijatekara pisali asobnyja zajavy na kankretnuju knižku ciaham miesiaca. U maim vypadku hetyja papierki nie spracavali ni razu. U inšych ludziej vypadkova spracoŭvała raz-dva za ŭsie dzieviać miesiacaŭ. To bok zajavy hetyja možna było ŭvohule nie pisać. Prynosili prosta vypadkovyja knižki. Tolki adzin raz mnie prynieśli pa damovie druhi tom knižki, jakuju ja pračytaŭ pieršuju — sapraŭdy zreahavali na prośbu. Ale, pa ščaści, navat vypadkova prynosili dobryja, mastackija rečy».
Miedyčnaja dapamoha ŭ niavoli: «Usio jak u Łatvii»
Miedycynskaja dapamoha ŭ izalatarach abmiažoŭvałasia bazavymi preparatami, a zvaroty da profilnych śpiecyjalistaŭ ihnaravalisia miesiacami.
«Kali ludzi chvarejuć, im u lepšym vypadku dajuć ibuprafien. Adnojčy mianie nakryła: tempieratura, pachi prapali — kavidny stan. Napisaŭ śloznuju zajavu na paścielny režym.
Mianie zabrali ŭ miedčastku i zabyli ŭ kalidory. Try hadziny ja prastajaŭ tvaram u ścianu, ruki za śpinaj. Usie lekary ŭžo syšli. Iduć mima troje «zialonieńkich», adzin śmiajecca: «Prykińcie, zaziraju na miedčastku, a tam źniavolenaha zabyli! Prykińcie, jaki ŭ nas tut bardak!».
Kali mianie ŭsio ž zaviali da terapieŭta, jana hlanuła na mianie i vydała: «Ja tabie tempieraturu mierać nie budu, ty na voka na paścielny režym nie vyhladaješ!».
Ad ledzianoj vady (prama jak sa studni) i haračaj turemnaj ježy, jakuju treba było jeści chutka, u mianie patreskalisia zuby, pavylatali płomby. Słych pačaŭ paharšacca. Na maje zajavy da łora nie reahavali čatyry miesiacy. Samaje śmiešnaje, što ŭ hety čas pa prapahandysckim televizary krucili: «A ŭ Łatvii źniavolenym nie dajuć źviarnucca da lekaraŭ! Zajavami źniavolenych padcirajucca!». Hety vyraz — «usio jak u Łatvii» — tady zajhraŭ dla nas novymi farbami».
Sud: biełaruskaja pieśnia jak ekstremizm
Padčas sudovaha pracesu dokazy i arhumienty abarony nie ŭličvalisia. Muzyčnaja dziejnaść była kvalifikavanaja jak złačynstva suprać dziaržavy.
«Sud nahadvaŭ savieckija 30‑ia hady: nie važna, što ty zrabiŭ i ci rabiŭ naohuł. Skazana rasstralać — rasstralać. Heta byŭ nie sud, a znosiny z robatami: u ich staić prahrama «1, 2, 3, 4», i absalutna nie važna, što ty im kažaš.
Sama prakuror zajaŭlała: kab abvinavacić, treba dakazać namier i ŭśviedamleńnie. Mianie ž vinavacili va «ŭstupleńni» ŭ Radu kultury. Ja adkazvaŭ: ja navat nie viedaju jaje składu! U luboj krainie heta musili b dakazvać, a ŭ nas prosta praihnaravali. Zatoje ŭ KDB prymusili padpisać papierku, što ja «hurtavaŭ dziela raschistvańnia kanstytucyjnaha stroju» tym, što śpiavaŭ narodnyja pieśni. Hetaha im chapiła.
To-bok aficyjna ja asudžany za toje, što zapisaŭ albom piesień na biełaruskich narodnych instrumientach.
Siłaviki pryčapilisia da dapamohi ad Rady kultury, ale chiba hetuju śmiešnuju sumu možna nazvać hrašyma na zapis? Heta zbolšaha srodki z majoj kišeni i kišeni maich słuchačoŭ. Folk — heta nie rep i nie papsa, tut nie zarobiš. Heta stvareńnie karanioŭ i słupoŭ kultury, datacyjnaja sprava.
U albomie 13 trekaŭ. Heta viadomyja pieśni z repiertuaru, naprykład, «Pieśniaroŭ», a taksama ŭnikalnyja rehijanalnyja narodnyja śpievy. U im niama ničoha ekstremisckaha! Ale toje, što musiła b hučać ź dziaržaŭnych telekanałaŭ, dla ŭładaŭ stała pramym dokazam złačynstva».
Siońniašni dzień i budučynia
Alesia razam ź inšymi palitviaźniami pamiłavali 16 vieraśnia 2026 hoda ŭ vyniku pieramovaŭ śpiecpasłańnika ZŠA Džona Koŭła z Łukašenkam. Paśla vyzvaleńnia i prymusovaj departacyi Aleś apynuŭsia ŭ Varšavie. Zaraz jon skancentravany na adnaŭleńni zdaroŭja i padrychtoŭcy da vypusku alboma, jaki staŭ pryčynaj jaho źniavoleńnia.
«Zaraz ja ŭ Varšavie, pakul rablu dakumienty. Zaprašajcie mianie na kvaterniki — pryjedu z radaściu, paśpiavajem, parazmaŭlajem.
Treba prajści lekaraŭ, zrabić MRT, pahladzieć, što sa słycham. Zhubić słych muzykantu — heta trahiedyja. Jak-niebudź spraŭlusia. Kali što, budu hulać u Bietchoviena, ale chaciełasia b zachavać toje, što jość.
A moj albom na 13 trekaŭ, zroblenyja ŭnikalnyja rehijanalnyja varyjanty viadomych piesień, užo hatovy. Płanavali vypuścić jaho na minuły Novy hod. Nu, spaźnimsia na hod. Vyjdzie ŭvosień. Mahčyma, akurat na jubilej majho zatrymańnia».