Biełaruska zrabiła harod u varšaŭskaj kvatery
Na bałkonie varšaŭskaj kvatery Iryna stvaraje svoj maleńki zialony kutok. Pryznajecca: dośvied aharodnictva nabyła adnosna niadaŭna.
Fota Most
Piać hadoŭ tamu jany z mužam kupili lecišča ŭ biełaruskaj vioscy, ale pieršaha ŭradžaju bulby nie dačakalisia: siamji pryjšłosia terminova źjechać. Biełaruska raspaviała Most pra svaje «refleksy aharodnika» i pra toje, što moža saśpieć u takich abmiežavanych umovach.
«Prystrojvali raśliny, jak tych dvarovych ščaniukoŭ»
Iryna zhadvaje, jak na svaim leciščy ŭ Biełarusi jany z mužam da vymušanaha pierajezdu zrabili dźvie nasypnyja hradki — skałacili aharodžu z došak i napoŭnili ziamloju.
— Žartavali, što atrymałasia piasočnica, tolki dla tych, kamu za 40. Zielaniny i pamidoraŭ u toj piasočnicy paśpieli naraścić. Ale pieršaha ŭradžaju bulby tak i nie dačakalisia — jaho ŭžo źbirali našyja znajomyja, — raskazvaje biełaruska.
U haradskoj kvatery zastavalisia poŭnyja padakońniki dekaratyŭnych raślin. Sužencam vielmi škada było b, kab jany zahinuli, tamu rassoŭvali ich pa znajomych — «prystrojvali, jak tych dvarovych ščaniukoŭ».
«Refleks aharodnika pryvieźli z saboju»
Paśla vymušanaha adjezdu siamja pasialiłasia ŭ Hruzii, a zatym pierabrałasia ŭ Polšču.
— Aharody pakinuli ŭ Biełarusi, a nabyty refleks aharodnika, jak vyśvietliłasia, pryvieźli z saboju. Ja b, napeŭna, i tut kaktusy vyroščvała, jak niekali raniej, ale muž nie padzialaje maju luboŭ da kalučak. A voś da zielaniny — padzialaje.
Da idei stvaryć aharod na bałkonie sužency pryjšli vypadkova: niejak zajšli kupić pučok kinzy dla łobia — vyjšła 8 złotych. Paśla Hruzii, dzie zielanina kruhły hod kaštuje kapiejki, padałosia darahavata. Tady i pryjšła dumka pasprabavać vyraścić jaje samastojna. Iryna padličvaje, što pakiecik nasieńnia kaštuje ad dvuch da čatyroch złotych — i praź piać-šeść tydniaŭ śviežaja zielanina pad rukoj.
— Tolki padsiavaj raz na paru tydniaŭ, kab źmiena rasła.
Viadziercy — z-pad ježy, ziamla — ź bližejšaha pustyra
Iryna pryncypova nie kuplaje nijakich dadatkovych pryład — ni lamp, ni hidraponiki.
— Z našaj abmiežavanaj prastoraj i paŭkačavym ładam žyćcia zaraklisia kuplać lišniaje. Vokny na soniečnym baku — śvietu dastatkova, patrabujecca tolki paliŭ. Ź jomistaściaŭ — dva płastykavyja kantejniery byli ŭ kvatery, try hlinianyja vazony znajšła na vulicy — susiedzi vystavili jak niepatrebnyja. Potym u chod pajšli i płastykavyja viadziercy z-pad ježy.
Ziamlu Iryna častkova kuplaje ŭ kramie, častkova — biare na bližejšym pustyry. Spačatku jana ličyła: što vyraście — to vyraście. Ale niečakana vyrasła šmat čaho.
— Akramia kinzy, krop, bazilik, piatruška, choć čamuści jana raście nieachvotniej za ŭsio astatniaje, — pieraličvaje Iryna. — Dobra rasła rukała, ale jana tut i ŭ kramach smačnaja i tannaja — praściej kupić. Zamiest jaje ŭ hetym hodzie pasiejali lubistu — cikavaja, duchmianaja, niepatrabavalnaja raślina, tolki-tolki parastki paleźli. A voś hety kust bazilika ź minułaj vosieni raście, — Iryna kranajecca raśliny, i bazilikavy pach raspłyvajecca navokał. — Amal abskubli jaho ŭžo: usiu zimu i viasnu dadavali ŭ pastu. Čakajem ciapier novaha ŭradžaju.
«Uvieś čas ruki śviarbieli b pierakapać jaki kut pad pamidory»
Žančyna ŭspaminaje, jak była ŭ haściach u znajomych, jakija zdymajuć dom pad Varšavaj. Jaje ździviła, što nichto z susiedziaŭ ničoha nie sadzić.
— Prosta zialonyja hazony, sadovyja kresły dy hryl. Maksimum — kampaktny razaryj. Pryhoža, stylova, ale ŭ mianie b uvieś čas ruki śviarbieli pierakapać jaki kut pad pamidory. Mabyć, niešta takoje ŭ hienach zasiejana.
Iryna padkreślivaje, što asnoŭny matyŭ aharodnictva nie ŭ tym, kab vyraścić toje, čaho ŭ Polščy nielha kupić. Jaje cikavić sam praces: nazirać, jak raślina prabivajecca, uschodzić, raście, macnieje.
— Jość u hetym niešta miedytatyŭnaje, žyćcieśćviardžalnaje i suciašalnaje. Nu i smak usio ž vielmi adroźnivajecca. Toj ža buterbrod ź sieladcom i cybulaj — i źvierchu halinka svajho pachučaha kropu… U hety momant razumieješ, što ŭsie vysiłki taho vartyja.
«Cybula z kramy pachnie padvałam»
Dniami Iryna pasadziła cybulu.
— Ubačyła ŭ tramvai dziadka, jaki jechaŭ z dačy z achapkam daŭžeznaj zialonaj cybuli — pazajzdrościła. Bo taja, što z kramy, čamuści pachnie padvałam. Čysta dla dušy chaciełasia b jašče pasiejać macijoły — jany nievierahodna pachnuć ranicaj i ŭviečary. Nasieńnie ŭžo kupiła. Ech, škada, što bałkon nie humovy.
Pra paŭnavartasny aharod u Polščy surazmoŭca pakul moža tolki maryć, a pra biełaruski — nie zadumvajecca.
— Nie viedaju, ci pabačym my kali-niebudź tuju svaju biełaruskuju daču. Pierastała naohuł dumać pra heta, prosta vykinuła z hałavy. Treba žyć siońnia, radavacca čamuści tut i ciapier, — Iryna ŭśmichajecca, kivajučy na svoj aharodčyk.