«Ciapier bajusia jeździć tam z hrašyma». Pad Minskam viadziecca niezvyčajny handal
Na vyjeździe ź Minska ŭ bok Bresta kiroŭcaŭ sustrakajuć miadźviedzi, zajcy, sovy i kazuli. Praŭda, nie sapraŭdnyja, a draŭlanyja. Ceły pryčep fihur z dubu i asiny zaŭvažyła čytačka vydańnia «Smartpres».
Pavodle słoŭ Aleny, raniej jana kožny raz prajazdžała mima, nabirajučy chutkaść pierad trasaj. Ale napiaredadni ŭsio ž vyrašyła spynicca kala «zajčykaŭ u tramvajčyku».
«I adrazu zachaciełasia kupić usich», — pryznałasia jana.
U pryčepie raźmiaścilisia surjoznyja sovy, toŭścieńkija miedźviedzianiaty i daŭhavuchija zajcy. Asabliva ździvili ceny: nievialikaja sava kaštavała 20 rubloŭ, miedźviedziania — 50, a samy vialiki miadźviedź — 90 rubloŭ.
«Dla takich tvoraŭ mastactva ceny prosta da nieprystojnaści nizkija», — ličyć minčanka.
Kala dziesiaci chvilin pakupnica razhladała draŭlanych źviaroŭ i sprabavała vybrać kahości adnaho. U vyniku nie atrymałasia: dadomu razam z Alenaj adpravilisia miedźviedziania i sava.
«Addała apošnija hrošy z karty. Ciapier ja bajusia jeździć kala hetaha miesca z hrašyma: raptam zabiaru ceły pryčep», — pažartavała žančyna.
Čytajcie taksama:
U Japonii zmahajucca ź miadźviedziami pry dapamozie «vaŭkoŭ-monstraŭ» z čyrvonymi vačyma