«Ja chaču raźviejać mif, što ja vielmi mocny čałaviek, prosta tank, bo mnohija viedajuć mianie z 2020-ha». Razmova z Halinaj Kazimiroŭskaj ab pieramozie nad ciažkim dyjahnazam
Što adčuvaje čałaviek, znachodziačysia ŭ emihracyi, kali čuje ad doktara dyjahnaz: «U vas rak vielmi ahresiŭnaj formy»? Radyjo Svaboda pahavaryła z stvaralnicaj lehiendarnaha «Volnaha choru», dyryžoram Halinaj Kazimiroŭskaj, jakaja zmahajecca z hetaj biaźlitasnaj chvarobaj.

Halina Kazimiroŭskaja viedała, što maje spadčynnuju schilnaść da ankałahičnaj chvaroby i «złamany» hien, jašče šmat hadoŭ tamu, žyvučy ŭ Biełarusi. Ale strašny dyjahnaz napatkaŭ jaje ŭ vymušanaj emihracyi, paśla piaci ciažkich hadoŭ vyžyvańnia.
«Nasamreč uvieś čas u emihracyi — heta zmahańnie. Ničoha samo nie dajecca ŭ ruki. Papularny «Volny chor» — heta ahromnistyja vysiłki, šmat dušeŭnych i fizičnych sił. I, mahčyma, mienavita toje, što ja tak cikava i niaspynna žyła, zašmat na siabie ŭziała, i spravakavała moj arhanizm. Jość taki vyraz u chory — «halenastop». Maje dzieci navat prydumali admysłovy «darožny znak», kali ja ŭžo zusim «zadychajusia» ŭ pracy.
Ja nie skardžusia, heta moj vybar, ale, napeŭna, nielha było stolki ŭzvalić na svaje plečy: «Volny chor», chor «Kankordyja», muzyčnaja škoła i šmat inšych prajektaŭ — biez vychodnych. Ja nie viedała, što takoje adpačynak», — pryznajecca Halina. Jana dadaje, što navat u najciažejšyja pieryjady chvaroby, kali ŭ jaje byli «vypady» z aktyŭnaha žyćcia, starałasia być «na suviazi».
Halina Kazimiroŭskaja — viadomaja biełaruskaja charavaja dyryžorka, kampazitarka, daśledčyca i piedahoh. Šmat hadoŭ zajmajecca adradžeńniem i papularyzacyjaj biełaruskaj muzyčnaj spadčyny. U 2004‑m skončyła Biełaruskuju dziaržaŭnuju akademiju muzyki. Jašče padčas vučoby stała mastackaj kiraŭnicaj amatarskaha choru Concordia. Hety kalektyŭ bolš za 15 hadoŭ vykonvaje raznastajny repiertuar — ad baročnaj muzyki da sučasnych biełaruskich tvoraŭ, aktyŭna hastraluje i ŭdzielničaje ŭ mižnarodnych fiestyvalach. U 2020 hodzie padčas mirnych pratestaŭ u Biełarusi Halina Kazimiroŭskaja stvaryła «Volny chor». Jaho ŭdzielniki źnianacku źjaŭlalisia ŭ handlovych centrach, na prystupkach fiłarmonii, u mietro i na vulicach, vykonvajučy duchoŭnyja i patryjatyčnyja biełaruskija pieśni. Praz pahrozu kryminalnaha pieraśledu razam ź siamjoj jana musiła źjechać ź Biełarusi ŭ Polšču. U Varšavie zasnavała i ŭznačaliła Biełaruskuju škołu mastactvaŭ imia Mikoły Ravienskaha, dzie daje pracu tvorcam-emihrantam i dałučaje biełaruskich dziaciej i darosłych da rodnaj kultury. U pačatku 2026 hoda ŭ Haliny Kazimiroŭskaj było vyjaŭlena ankałahičnaje zachvorvańnie.
Na pytańnie, ci moh paŭpłyvać na imklivaje raźvićcio chvaroby sucelny stres, prablemy, ź jakimi čałaviek sutykajecca ŭ emihracyi, Halina adkazała tak:
«Ja nie lublu va ŭsim šukać sensy. Drennyja rečy zdarajucca. Heta hienietyčnaje zachvorvańnie, u mianie jość siastra, jakaja viadzie bolš roŭny, stabilny i spakojny ład žyćcia, i ŭsio adno jana zachvareła. A chvaroba nie nastolki vyvučanaja, kab dakładna kazać, što paŭpłyvała. My razumiejem, što naša cieła vielmi zaležyć ad nastroju, stresu — i moža «palacieć» usio, što zaŭhodna. Mahčyma, tryhieram stała vielmi stresavaje emihranckaje žyćcio, choć ja tut užo bolš za 5 hadoŭ.
Praŭda, vielmi składana ŭsio dajecca: dzieci, škoły, vyžyvańnie, apłata kvatery, praca, šmat prajektaŭ, uvohule nie źviazanych z hrašyma, ale ja nie mahu ich nie rabić… Dla mianie była adna z najciažejšych rečaŭ padčas chvaroby — što ja marnuju žyćcio, biessensoŭna pražyvaju dni, tydni. Dla mianie takoje balučaje było hetaje marnavańnie!» — pryznajecca Halina.
«Chvaroba dzieści pobač»
Jana kaža, što tady zrazumieła — treba zbavić temp. I choć ciapier užo niama taho strašennaha dyjahnazu — rak, Halina nie moža dazvolić sabie rassłabicca i trymaje ruku na pulsie.

«Daktary tolki praz 5 hadoŭ skažuć mnie, što ja zdarovaja. Tak što hetaja chvaroba dzieści pobač, i ty pavinna pilnavać, kantralavać jaje. Mianie jašče čakajuć apieracyi, zaraz prachodžu imunaterapiju, jašče nie pačałasia narmalnaja reabilitacyja. U mianie jašče nie chapaje sił.
Ale ja nie mahu admovicca ad nivodnaha z troch prajektaŭ, jakija rablu: «Volny chor», chor «Kankordyja» i škoła. Užo maŭču pra svaju daśledčyckuju dziejnaść. Vielmi spadziavałasia, što, pakul chvareju, zajmusia knihaj pra Mikołu Kulikoviča, užo hatovy jahony archiŭ — dziakuj Bohu, paśpieła ŭ śniežni da chvaroby.
(Mikoła Ščahłoŭ-Kulikovič (1893—1969) — biełaruski kampazitar, muzykaznaŭca, etnohraf, paet i dziejač biełaruskaha ruchu na emihracyi. Pierad Druhoj suśvietnaj vajnoj žyŭ u Miensku, byŭ adnym z arhanizataraŭ Teatra opiery i baleta Biełarusi, dyryžoram jaho simfaničnaha arkiestra. Ad 1944 hoda na emihracyi ŭ Hiermanii, z 1950 hoda — u ZŠA. Zasnavaŭ u Ńju-Jorku biełaruski chor, potym kiravaŭ biełaruskimi chorami ŭ Kliŭlendzie i Čykaha. — RS).
Ale tolki zaraz u mianie hałava viartajecca, ja mahu ŭžo dumać, razvažać, analizavać. Na žal, čas chvaroby byŭ zmarnavany, byŭ sucelny tuman», — škaduje Halina.
Jana ščyra pryznajecca, što nikoli raniej nie źviartała ŭvahi na svajo zdaroŭje — ni ŭ Biełarusi, ni ŭ emihracyi.
«U Varšavie ŭ mianie nie było navat narmalnaj strachoŭki, ja nie źviartałasia nikudy. A sioleta 4 studzienia sama natknułasia ŭ svaim ciele na štości inšarodnaje, heta nie zbłytaješ ni z čym. Nibyta ćviordy kamień unutry. Kali ja znajšła hetuju puchlinu, jana była pamieram 3 santymietry.
Tak, treba pravodzić kantrol, sačyć za zdaroŭjem. Ale ŭ maim vypadku ahresiŭnaść hetaj chalery była na 100%. Heta aznačaje, što puchlina sfarmavałasia za niekalki tydniaŭ. Umoŭna kažučy, ja mahła b u vieraśni prajści mamahrafiju, ničoha nie zaŭvažyć, a ŭ śniežni puchlina pačała b raści. Kamu jak pašancuje. A jašče kamu jak pašancuje, dzie jana znachodzicca, nakolki hłyboka. U mianie jana była zvonku, natknucca było lohka», — apaviadaje Halina.

U jaje nie było vialikaha dośviedu i kantaktu z daktarami ŭ Biełarusi, ale ŭ Varšavie ŭsio robicca vielmi chutka. Kali jość padazreńnie na ankałohiju, čałaviek źviartajecca da svajho siamiejnaha lekara, i toj daje čaroŭnuju papierku, dzie napisana łacinskaje słova cito. Što aznačaje — «chutka».
«Biez usialakich nakiravańniaŭ ty možaš pajści ŭ bližejšy ankałahičny špital (ich niekalki ŭ Varšavie). I sapraŭdy ŭsio robicca vielmi chutka. Usio źviazanaje z hetaj chvarobaj znachodzicca ŭ «dziaržaŭnych rukach». Možna zrabić ultrahukavoje daśledavańnie, analizy ŭ pryvatnych miedycynskich centrach. Ale hałoŭny analiz — bijapsiju — tolki ŭ dziaržaŭnaj ustanovie. Viadoma, jość roznyja padychody, možna daviedacca pra ich, raicca, ale nielha rabić nijakich samastojnych ruchaŭ. Jość pratakoł pavodzinaŭ. I raju nie rabić ničoha, što padkazaŭ čacik GPT. Nijakaj samadziejnaści, bo ŭsio vielmi indyvidualna», — raskazvaje Halina.
12 sieansaŭ «biełaj chimii», 4 «čyrvonaj»
Halina Kazimiroŭskaja apaviadaje, što ŭ Polščy jana nie musiła šukać nijakaha «miedycynskaha błatu». Vyniki analizaŭ źjaŭlalisia chutka. Kali vyjavili puchlinu — pravieryli ŭvieś arhanizm, zrabili MRT usich orhanaŭ. Najdaŭžej daviałosia čakać vynikaŭ bijapsii: 2—3 tydni, bo daśledavańnie vielmi składanaje. Na ŭsie analizy spatrebiŭsia miesiac.
«A potym byŭ kansilium, kali 10 ankołahaŭ ahučvajuć tvoj dyjahnaz i šlachi, jakija jany prapanujuć. Ty zadaješ pytańni, razmaŭlaješ. Pieršaja dumka była: niejkaja kiepskaja štuka ŭva mnie, prosta zrabicie apieracyju, dastańcie, vykińcie! Ale ŭ mianie byŭ taki vid puchliny, što treba było adrazu rabić ahresiŭnuju chimiju. Raz na tydzień dajuć mocnuju dozu… Dzień-dva byŭ vielmi ciažki stan, ja nikoli ŭ žyćci hetaha nie zabudu. Ty znachodzišsia jak byccam pa-za žyćciom. Balić usio: ciabie nibyta vykručvaje, ale niedakručvaje, vanituje i jak by niedavanitoŭvaje. Hudzić hałava, jana ciažkaja i tumannaja, balać usie orhany i niervy, to chałodna, to horača. I tak 4—5 dzion.
A potym na 1—2 dni jak by «ŭklučałasia śviatło» — chtości adpuściŭ ciabie na ziamlu! Nieba błakitnaje, trava zialonaja: ty adčuvaješ takoje ščaście dychać, narmalna chadzić, hłytaješ pavietra. Sił, enierhii mała, ale niama hetaha kašmaru», — uzhadvaje pieršyja «biełyja chimii» Halina.
Jana ad pačatku była nie zhodnaja z tym, što polskija lekary pajšli na «ahresiŭnuju chimiju», a nie na apieracyju. Raiłasia ź biełaruskimi, izrailskimi daktarami, ź biełarusam-ankołaham, jaki ciapier pracuje ŭ Polščy. Ale narešcie pahadziłasia, što heta byŭ adziny šlach: spačatku 12 sieansaŭ tak zvanaj «biełaj chimii», a potym jašče čatyry «čyrvonaj».
«Biełyja» sieansy adrazu padziejničali, puchlina stała źmianšacca, ale ŭ lekaraŭ jość pratakoł. Paśla 12 «biełych» byli 4 «čyrvonyja chimii» — macniejšyja. Ja nazyvała ich «apierol» — u preparatu pamarančavy koler, jak u kaktejlu. «Čyrvonuju chimiju» dajuć raz na try tydni, bo jana bolš jadranaja, prosta ciabie zabivaje — jana «pakłała» mianie zusim. Hetyja 4 «čyrvonyja chimii» zabrali ŭ mianie ŭsio leta — ja była ŭ nieadekvacie», — pryznajecca Halina.

Umovy praviadzieńnia «chimii» takija: na adzin dzień pacyjenta kładuć u špital. Pałata na 2—3 asoby, zručny łožak sa stolikam, jość prybiralnia, maleńkaja kuchnia. A ŭviečary pacyjent viartajecca dadomu. Halinie apaviadali, što ŭ Biełarusi na adnoj kušetcy mohuć siadzieć try čałavieki, jakim uvodziać preparat, a prybiralnia — u kancy kalidora.
Cudoŭnaja doktarka Maryja
U Polščy preparaty chvorym uvodziać praz admysłovy port, jaki ŭstaloŭvajuć pad klučycu, pad skuru, raskazvaje Halina Kazimiroŭskaja.
«To-bok preparat uvodziać nie praź vieny, jakija chavajucca i psujucca. Tut «chimija» idzie da svajoj mety maksimalna karotkim šlacham. Hety port dahetul u maim arhaniźmie, bo jašče praciahvajecca imunaterapija. Ty ŭvachodziš u kabiniet, tabie kažuć: «Vyprastaj plečy», tabie treba nie skurčycca, vielmi baluča, kali ŭvodziać. Ja płakała ad bolu, jak dzicia.
Pieršy raz mnie nie pašancavała: kiepska ŭstalavali hety port, ja miesiac vielmi ciarpieła ad bolu. Dumała, što, moža, tak i treba… U mianie davoli nizki paroh bolu, mnie balić, navat kali biaruć z palca kroŭ. Mabyć, ja nie pryznačanaja dla chvaroby. Ceły miesiac nie mahła spać, na repietycyjach nie mahła padniać ruku», — uzhadvaje surazmoŭca.
Port Halinie paźniej pierastavili. Za vyklučeńniem lekara, jaki spačatku niaŭdała jaho ŭstalavaŭ, ad usich astatnich daktaroŭ jana ŭ zachapleńni.
«Mnie vielmi padabajecca žančyna-chirurh, jakaja mianie viadzie. Jość jašče ankołah-terapieŭt, my nazyvajem jaje Irenka, choć jana ŭžo va ŭzroście. Irenka chodzić na biełaruskija imprezy, vielmi nas padtrymlivaje. Nichto ni razu nie ŭpiknuŭ mianie, što ja nie polka. Vielmi dobraje staŭleńnie: i tłumačać, i razmaŭlajuć.
Dziakuj maim siabram, jakija paznajomili mianie z terapieŭtkaj ź Biełarusi, jakaja pracuje ŭ zvyčajnaj paliklinicy. My nazyvajem jaje «doktar Maryja». Jana biełaruskamoŭnaja, razumnaja, adkaznaja, prosta nievierahodnaja! Kali pačynajecca «chimija», usie staryja chvaroby aktyvizujucca. U mianie niekali byli mihreni, i padčas chimii jany stali prosta valić mianie z noh. Maryja prapisała mnie tabletki novaha pakaleńnia, pilnavała moj arhanizm, pryznačyła analizy, jakija redka robiać. Heta takaja hulnia — jak u maim dziacinstvie: voŭk z košykami łović jajki. Tak i tut: naładziła adno — «lacić» druhoje. Maryja pahłyblałasia, kapałasia… Ja žadaju kožnamu znajści takuju cudoŭnuju doktarku Maryju», — havoryć Halina.

Surazmoŭca raskazvaje, što ŭ emihracyi maje adnu aporu — dziaciej. Małodšaj dačce chutka 15, synu 17. Dla jaje samym strašnym momantam u žyćci było raskazać pra chvarobu dzieciam.
«Ja spačatku zakryłasia, nikomu nie chacieła kazać. I kali ŭžo zrazumieła, što nie mahu ni pracavać, ni apłačvać rachunki, maja najbližejšaja siabroŭka kaža: «Davaj šukać hrošy. Jak ty budzieš žyć?»
Ale dla hetaha treba było ŭsim raskazać svaju historyju. A ja nie chacieła zvarotnaj suviazi! Pytańnie «Jak u ciabie spravy?» staviła mianie prosta ŭ stupar. Navat maje rodnyja daviedalisia pra chvarobu, kali ja abviaściła, što mnie patrebnaja dapamoha. Dzieci davoli chutka ŭziali siabie ŭ ruki — i raptam stali takimi darosłymi! Moj syn — heta i baćka, i muž, i ŭsio na śviecie! Jon braŭ na siabie samyja adkaznyja funkcyi, ja navat nie viedała, što jon tak umieje», — Halina nie chavaje emocyj.
Usie pobytavyja pytańni — schadzić u kramu, pryhatavać ježu, prybracca ŭ domie — lahli na dziaciej, raskazvaje jana.
«Jany prosta małajčynki, uziali funkcyju baćkoŭ na siabie. Ja spadziajusia, što maralna ich heta nie padkasiła, naadvarot, jany stali macniejšyja. U nas ź dziećmi vielmi adkrytyja adnosiny. Ja ž i nakryčać mahła, mianie razdražniali drobiazi, ale jany nie kryŭdavali», — kaža Kazimiroŭskaja.
Pustyja marnyja vyrazy
Halina pryznajecca, što za čas chvaroby stała ŭ dobrym sensie ehaistyčnaj. Ciapier vučycca skiroŭvać uvahu na siabie.
«Kali čałaviek prosta zachvareŭ na tydzień-dva — heta adno. Kali balić biaskonca i nie chapaje ni ciarplivaści, ni sił — tabie ŭsio da chalery, ty pa-za žyćciom, u niejkim durdomie. Byli ludzi, jakija ad usiaho serca chacieli dapamahčy, ale mnie heta zaraz nie treba. Heta składana, i heta trochi razbałansavała ludziej vakoł mianie, jakija kazali: «Pišy mnie ŭdzień i ŭnačy»», — raskazvaje jana.
Halina zhadvaje, jak na pieršuju «chimiju» pajechała na mašynie. Paśla pracedury zrazumieła, što «papłyła», siadać za styrno prosta niebiaśpiečna. Patelefanavała siabru: «Ratuj!»
«A kali mnie pišuć unačy, a ja z łožka ŭstać nie mahu! Ja kryču dzieciam, i jany mianie ratujuć. Za vyraz «Usio budzie dobra» ja hatovaja była zabić! Adkul vy viedajecie? Ja ŭčora była na pracedury, a žančyna, jakaja apynułasia pobač, skazała, što padčas chimii ŭ jaje vyrasła novaja puchlina. Daktary nie dajuć harantyi. Usie ankałahičnyja adździaleńni vielmi depresiŭnyja, choć vonkava ŭsio pryhoža. Ale tut taki bol! Žančyna pryjšła siudy druhi raz, kaža: «Za što? Ja była tut dziesiać hadoŭ tamu!» Kamuści słovy padtrymki, pazityŭnyja frazy, spačuvańnie byli patrebnyja. Mnie asabista — nie», — kaža Halina.
Jana pryznajecca, što pieraaceńvała svaje siły padčas chvaroby, ale chacieła chutčej akryjać. Pryznačała repietycyi, bo joj zdavałasia, što ŭžo zdolnaja pracavać. A nazaŭtra rabiłasia horš.
«Ale ludzi ž pryjduć na repietycyju! Viadoma, lepš było hetaha nie rabić. Heta maja durnaja natura — biehčy i lacieć. U červieni ŭ mianie była pieršaja «čyrvonaja chimija». U Varšavu pryjechaŭ chor ź Lejpcyha, heta byŭ prajekt z choram «Kankordyja» z 2021 hoda. 65 čałaviek na scenie, ja pavinna była dyryhavać. Nie zmahła admovicca. Na dvary +35, u Domie kultury złamaŭsia kandycyjanier. Mianie nichto nie moža zamianić. Heta vielmi składana dałosia, paśla kožnaj repietycyi ja valiłasia z noh. Vielmi dobry atrymaŭsia kancert. Ale nie takim koštam! Ciapier zhadvaju: «Jakaja ja durnaja!» Nielha tak rabić. Treba dać sabie mahčymaść i čas chvareć.
Azirajučysia nazad, razumieju: treba z hałavoj papracavać, nie leźci paŭsiul, a navučycca admaŭlać i kazać «Nie». Kanca śvietu nie budzie!» — pryznajecca Kazimiroŭskaja.
Pakul u Haliny, jak jana kaža, vielmi nizki «kaeficyjent karysnaha dziejańnia», navat schadzić u kramu — heta sprava. Sprabuje źnizić zvykłyja nahruzki, płanavać.

«Ja znajomlusia z saboj nanova, nie viedaju, jak ja viarnusia da siabie toj, jakoj była raniej. Pakul u hałavie ja ŭsio mahu, a cieła moža tolki častku — taki dysanans, kanflikt pamiž hałavoj i ciełam. Ja vielmi spadziajusia, što navat kali i vierniecca enierhija, u mianie chopić mazhoŭ nie viarnucca ŭ hety «vientylatar», nielha tak žyć! Spadziajusia, u mianie chopić rozumu raźmierkavać svajo žyćcio inakš, a nie kłaści jaho na ałtar usiaho!» — kaža surazmoŭca.
Pieraasensavańnie pryjšło, kali zimoj stali viadomyja vyniki bijapsii. Doktarka paviedamiła pra dyjahnaz, i ŭ Haliny vystupili ślozy.
«Jana kaža, što ludzi, jakija prachodziać praz heta, — asablivyja, im dadzieny šaniec pieraasensavać svajo žyćcio, kali ty znachodzišsia pobač sa śmierciu, z bolem… Ja padumała: niaŭžo ja budu pieraasensoŭvać svajo žyćcio praź niejkuju durnuju chvarobu? Viadoma, doktarka mieła racyju. Ja pacichu viartajusia da pracy, pačała repietycyi «Volnaha choru». Viartajusia da siabie — narmalnaj Hali, jakuju ja viedaju. Ale dzieci i dom stanoviacca pieravažnymi. I ja vučusia chacieć! Za hetyja hady ja zabyłasia, što mahu chacieć. Mnie krychu pieraškadžaje moj pierfiekcyjanizm: ja chutkaja, nie chaču marnavać čas. Ale zaraz pieraasensoŭvaju: nie budzie kanca śvietu, kali ty hetaha nie zrobiš», — dzielicca dumkami Halina.
«Emihracyja — heta zło»
Halina Kazimiroŭskaja raskazała, jak paśla vymušanaj emihracyi piać z pałovaj hadoŭ zdymała ź dziećmi kvateru ŭ varšaŭskim rajonie Makotaŭ.
«Tam jość sučasny kvartał, jaki nazyvajuć «Mordar» — bo šmat šklanych ofisnych budynkaŭ. Usie vulicy nazvanyja ŭ honar hierojaŭ knih Tołkina, jość vulica Hendalfa, naprykład.
Tam usio adnolkavaha koleru, navat dekaratyŭnyja raśliny sinchronna rastuć. Nam ź dziećmi tam nie padabałasia. U mianie było dziŭnaje apraŭdańnie: my ž u emihracyi, a emihracyja — heta zło, i nam nie pavinna być dobra. Utulna mnie doma, u Biełarusi, dzie ŭ nas vialiki dom u Astrašyckim Haradku, 15 sotak ziamli, a taksama chutar na Niomanie. Maje dzieci nikoli nie žyli ŭ kvaterach. I toje, što my žyli ŭ takim sučasnym rajonie i ŭ takoj supierasučasnaj kvatery, było pamyłkaj. Znoŭ ža — nie treba było tryvać», — raskazvaje Halina.
Tak atrymałasia, što letam znajomyja palaki, ź jakimi Halina siabruje bolš za 20 hadoŭ, zdavali kvateru ŭ inšym, bolš tradycyjnym varšaŭskim rajonie Staraja Achota. I jana pierajechała.
«Heta centr, ale taki zialony-zialony. U nas vialiki bałkon. U sučasnych rajonach časam šmat dekaratyŭnych raślin, nibyta pryhoža — hartenzii, mahnolii. A tut vysačeznyja lipy, biarozy i zdaravienny dub, jamu hadoŭ 200. Kvatera vielmi ŭtulnaja, śvietłaja, takija zachody sonca! I ŭ mianie, i ŭ dziaciej vyrvałasia adnačasova: «Jak tut zdorava!» Usie siabry i znajomyja viedajuć, što ja nienavidžu Varšavu, ja pastajanna pra heta kazała. A tut ja palubiła novuju Varšavu. Haspadynia pytajecca: «Jakija štory vam padabajucca, jakaja mebla?» My možam vybirać! U nas źjavilisia palicy dla knih! Heta tak kłasna!» — raskazvaje surazmoŭca.
Halina pryznajecca, što chvaroba padšturchnuła jaje źmianić ład žyćcia. Raniej jana prychodziła dadomu paśla ciažkaj pracy tolki načavać. Jaje zadavalniaŭ emihrancki minimalizm: jość dach nad hałavoj — i dobra.
«Treba było zachvareć na rak, kab zrazumieć, što mnie nie padabajecca majo raniejšaje žyćcio nastolki, što ja chaču jaho źmianić. Treba pakidać sabie vychodnyja dni, abmiežavać pracoŭny čas, vystaŭlać miežy, adździalać pracu ad siabroŭstva, siamju ad pracy. U Biełarusi ja lubiła być haspadyniaj, lubiła hatavać, ale nie była «hierojem Biełarusi» i ratavalnikam usioj biełaruskaj kultury — była zvyčajnym čałaviekam. Ja i jość zvyčajny čałaviek. Ja nie źbirajusia zajmacca tolki chatniaj haspadarkaj. Ale tut ja bałans zhubiła, ciapier viartaju jaho. U mianie novaje znajomstva z saboj. Ja jašče ŭ pracesie vychadu z hetaj chvaroby, spadziajusia, što horšaje ŭžo za śpinaj», — havoryć Halina.
I samaje hałoŭnaje — Halina viartajecca da muzyki. Jana raskazvaje, što, kali zachvareła, źjaviŭsia strach, što jana straciła formu, nie śpiavaŭšy stolki miesiacaŭ.
«U mianie nikoli nie było takoha vialikaha pierapynku ŭ muzycy — u našych adnosinach ź joju ź dziacinstva. Muzykaj ja pačała zajmacca rana, u 6 hadoŭ užo pisała pieršyja pieśni. Kali chvareła, nie chacieła stvarać muzyku, kab jana nie była zapeckanaja rakam. Zaraz ja viartajusia da žyćcia i ŭvachodžu ŭ muzyku znoŭ. Muzyka — heta maja relihija, Jaje Vialikaść Muzyka, i treba być čystaj, kab zasłužyć jaje.
Ja tolki pačała dakranacca da kłavišaŭ, niešta śpiavać. Ale strachi byli — što ja ŭžo nikoli nie budu zdolnaj. Spadziajusia, što ja nie straciła ź joju suviazi.
I jašče ja chaču raźviejać mif, što Kazimiroŭskaja — vielmi mocny čałaviek, prosta tank, bo mnohija viedajuć mianie z 2020-ha.Ale ja zvyčajny čałaviek, mahu pieratvarycca navat u anuču. Byli momanty, kali ja tolki płakała, ale nie prasiła ŭ suśvietu dapamohi: tolki dajcie roŭnieńka pažyć. Kryŭdavała: «Za što na mianie zvaliłasia hetaja chvaroba?» Ale treba žyć!» — kaža Halina Kazimiroŭskaja.
Kamientary