«Nikudy ja ad jaje nie mahu źbiehčy». Historyja siabroŭstva Marfy Rabkovaj i Nasty Łojki
Kožnuju ranicu Nasta Łojka išła na pracu ŭ turemnuju šviejnuju majsterniu mima akna stałovaj. Za im Marfa Rabkova myła stały i pieradavała talerki. Nasta bačyła siabroŭku i dumała: jašče hadzina — i jany sustrenucca na fabrycy. Možna budzie raskazać naźbiranyja za dzień naviny, niešta spytać, abmierkavać pračytanaje. Kali ich raskidali pa roznych źmienach, zastałosia inšaje akno: Nasta čakała, pakul Marfina bryhada pojdzie z fabryki, i pakazvała siabroŭcy składzienaje dałoniami serca.

U kałonii, dzie listy mahli nie dajści, sustrečy zabaraniali, a zvyčajny žest padtrymki moh stać padstavaj dla raparta, časam adnaho pozirku praz akno było dastatkova, kab vytrymać jašče adzin dzień.
Pravaabaroncy Marfa Rabkova i Nasta Łojka paznajomilisia dziesiać hadoŭ tamu. Spačatku Nasta dapamahała Marfie, jakaja sama sutyknułasia z kryminalnym pieraśledam. Potym jany razam padtrymlivali inšych palitviaźniaŭ i ich siemji. Paśla zatrymańnia Marfy Nasta pieradavała joj listy i naviny. A jašče praz dva hady sama apynułasia za kratami.
U kałonii siabroŭki znoŭ sustrelisia. Tam Nasta čakała Marfu kala akna, Marfa maliłasia «ŭsim baham», kab Nasta vyjšła z PKT, a inšyja źniavolenyja šukali pa ŭsioj Jeŭropie sabaku Nasty Eryka. Ich vyzvalili ŭ adzin dzień — jak Marfa kaliści i pradkazvała.
Svaju historyju dziaŭčaty raskazali padčas sustrečy ŭ Vilni.
Z čaho ŭsio pačałosia
Jany paznajomilisia ŭ 2016 hodzie. Nasta pracavała ŭ hramadskaj pryjomnaj pravaabarončaha centra «Viasna», a Marfa była aktyvistkaj i fihurantkaj svajoj pieršaj kryminalnaj spravy ŭ jakaści padazronaj.
Spačatku jany tolki pierapisvalisia. Marfa raskazvała, što ź joj adbyvajecca, a Nasta tłumačyła mahčymyja nastupstvy i pravavyja pierśpiektyvy. Paźniej jany sustrelisia asabista, pačali pierasiakacca ŭ sudach i padčas dapamohi inšym ludziam. Prafiesijnaje znajomstva pastupova pierarasło ŭ siabroŭstva.
Marfa pryhadvaje, što mienavita Nasta kaliści pryviała jaje ŭ pravaabarončy ruch:
— Jana kazała mnie: «Słuchaj, jość sieminar, pojdziem?» Ja adkazvała: «Pojdziem, vielmi cikava». Adzin sieminar, potym druhi, treci — i bačycie, što atrymałasia: voś ja ŭ pravaabarončym centry «Viasna».
U 2016 hodzie, kali Marfie było ciažka, Nasta stała adnoj z tych asob, jakija praciahnuli joj ruku dapamohi. Marfa kaža, što hetaha nie zabyłasia navat za kratami, i nie dazvoliła supracoŭnikam KDB i kałonii pierakanać siabie, što Nasta nibyta «drenny čałaviek»:
— Kolki b mnie ni raskazvali pra Nastu niejkija bajki i lehiendy, ja kazała: «Mnie ŭsio roŭna». Dla mianie heta cudoŭny čałaviek, i ja nikoli ad jaje nie admoŭlusia. Jana dapamahła mnie, kali było ciažka, i ja budu pamiatać heta zaŭsiody.

Sabaka z prytułku
U ich siabroŭstvie źjaviłasia jašče adna suviaź — sabaka Eryk. Marfa vałancioryła ŭ prytułku dla biazdomnych žyvioł pad Minskam. Kali ŭ 2017 hodzie Nasta vyrašyła ŭziać sabaku, mienavita Marfa dapamahła joj vybrać Eryka, paznajomiła ich i padtrymlivała ŭ pieršyja miesiacy adaptacyi.
Praź niekalki hadoŭ Eryk niečakana stanie viadomy amal usioj Homielskaj žanočaj kałonii. Ale spačatku byli sumiesnaja pravaabarončaja praca, sudy i pieradačy dla inšych źniavolenych.
«Usie viedajuć, što ja budu machać Naście»
17 vieraśnia 2020 hoda Marfu Rabkovu zatrymali. Nasta dobra pamiataje nastupny dzień: treba było šukać advakataŭ, źbirać pieradačy, daviedvacca, dzie znachodzicca Marfa i što ź joj adbyvajecca.
Pieršy čas im jašče dazvalali listavacca. Nasta pisała siabroŭcy i dasyłała naviny, jakija mahli jaje cikavić. Paźniej hetuju mahčymaść amal całkam zabrali.
U nastupny raz Nasta pabačyła Marfu ŭ traŭni 2022 hoda ŭ sudzie. Praces prachodziŭ pa spravie, u jakoj razam z Rabkovaj sudzili jašče niekalki čałaviek. Pravaabaroncy tady zrabili cišotki «Dobi volny elf».
Marfa zajšła ŭ zału suda, rasšpiliła kašulu i pakazała, što pad joj takaja ž cišotka:
— Heta było vielmi pryjemna, — zhadvaje Nasta.

Paśla praces zrabili zakrytym. Nastupnaja sustreča adbyłasia 6 vieraśnia 2022 hoda, kali Marfie abviaścili prysud. Paśla prysudu zatrymali ŭžo Nastu. Spačatku jana praviała 30 sutak pad administracyjnym aryštam, a nieŭzabavie suprać jaje raspačali kryminalnuju spravu.
Na Vaładarcy Marfa vypadkova pačuła ŭ kalidory, što vyklikajuć Łojku, i paśpieła praz advakatku pieradać joj pryvitańnie. Nasta tady zdoleła pierapravić Marfie malavu. Ubačyć adna adnu jany sprabavali praź dźviarnoje vočka.
Pa-sapraŭdnamu siabroŭki sustrelisia padčas etapu ŭ homielskuju kałoniju. U kałonii ich raźmierkavali tak, što niekatory čas jany pracavali ŭ adnu źmienu i mahli razmaŭlać amal kožny dzień. Ale im usio roŭna nie chapała času, tamu jany jašče listavalisia.
Marfa raspaviadaje, što Nasta praciahvała jaje navučać pravam čałavieka. Jany abmiarkoŭvali pravaabarončuju dziejnaść, hramadskija kampanii i knihi. Marfa zhadvaje razmovu pra historyju karennych narodaŭ Amieryki i čałavieka, jaki zmahaŭsia za prava samastojna pradstaŭlać siabie ŭ sudzie ŭ časy, kali jaho narod uvohule nie ŭsprymali jak roŭnych ludziej.
— Heta byŭ dla mianie hłytok svabody. Pobač byŭ čałaviek, jaki mianie razumieŭ i ź jakim ja mahła ŭsio heta abmiarkoŭvać, — kaža Marfa.
Kali siabrovak raźviali pa roznych atradach i źmienach, jany pačali šukać inšyja sposaby bačycca. Spačatku Nasta kožnuju ranicu zaŭvažała Marfu ŭ aknie stałovaj. Paźniej jaje atrad raźmiaścili tak, što z akna možna było bačyć darohu pamiž fabrykaj i žyłoj zonaj.
Nasta čakała, pakul Marfina bryhada pojdzie z pracy, i pakazvała joj serca dałoniami. Marfa ŭ adkaz machała rukoj.
Inšyja źniavolenyja papiaredžvali: nielha tak pavodzicca, kali idzieš u kałonie, niechta moža paviedamić administracyi.
— Ja kazała: «Słuchajcie, usie viedajuć, što ja budu machać Naście. Kali vy pojdziecie i skažacie administracyi, što Marfa machaje Naście, nichto nie ździvicca. Tamu možacie iści i danosić», — śmiajecca Marfa.
Časam siabroŭkam udavałasia pieradavać adna adnoj karotkija cydułki. Adnu ź ich Nasta addała Marfie na fabrycy. Marfa schavała zapisku ŭ staniku, ale pa darozie cydułka vypała.
Marfa nie mahła zasnuć: bajałasia, što papierku znojduć supracoŭniki i praź jaje pakarajuć Nastu. Tady jana pačała malicca, kab pajšoŭ doždž.
— Kali ja lažała i pačuła, jak pa dachu zabarabanili kropli, padumała: «Dziakuj Bohu, ciapier hetaja cydułka razmoknie i jaje nichto nie pračytaje», — zhadvaje jana.
«Kavałak majho serca palacieŭ u PKT»
Adnym z samych ciažkich momantaŭ dla Marfy staŭ dzień, kali Nastu adpravili na paŭhoda ŭ pamiaškańnie kamiernaha typu. U abiedźviuch u adzin dzień pavinna była adbycca kamisija pa pakarańniach. Marfu vyklikali z ranicy, a Nastu — nie. Siabroŭki navat paśpieli ŭzradavacca: padumali, što jaje kamisiju adkłali i, mahčyma, staŭleńnie da palitźniavolenych pačynaje źmianiacca.
Jany pracavali pobač, kali Nastu ŭsio ž vyklikali. Marfa bačyła, jak jana pajšła, a paśla čakała, što siabroŭka vierniecca. Ale Nasta nie pryjšła. Nieŭzabavie stała viadoma: paŭhoda PKT.
— Heta mianie zusim zvaliła. Było vielmi raptoŭna. Zvyčajna, kali dajuć pakarańnie, ty chacia b možaš skłaści niejki łahičny łancužok. A čamu joj dali paŭhoda PKT, ja nie viedaju dahetul, — kaža Marfa.
Da taho momantu jana starałasia nikoli nie pakazvać administracyi, što joj ciažka. Ale hetym razam sił chavać svaje pačućci nie zastałosia:
— Ja kazała: «Słuchajcie, ja nastolki stamiłasia, što navat nie budu bolš pierad vami prykryvacca. Ja nie viedaju, navošta vy heta robicie, ale dla mianie heta jak kavałak majho serca palacieŭ u hety PKT».
Niezadoŭha da pieravodu Nasta pieradała joj malunak Haniešy — induisckaha boha mudraści i dabrabytu. Marfa časta hladzieła na jaho i dumała pra siabroŭku:
— Ja kazała, što budu malicca ŭsim baham, kab Nasta vyzvaliłasia chutčej. I paabiacała: kali jana vyzvalicca praz hetyja paŭhady, kuplu sabie maleńkuju statuetku Haniešy. Voś, ciapier treba budzie nabyć.
Uvieś čas, pakul Nasta znachodziłasia ŭ PKT, Marfa dumała pra toje, ci vyjdzie siabroŭka adtul i ŭ jakim stanie. Kali Nastu narešcie pieraviali nazad, im dazvolili sustrecca.
Marfu vyklikali z fabryki, ničoha nie patłumačyŭšy. Jana išła pa dvary i raptam pačuła Naścin hołas. Jany pabačylisia — i nastupnyja dziesiać chvilin prosta abdymalisia.
Kali paśla supracoŭniki spytali Marfu, jak u jaje spravy, taja ŭžo ničoha nie chavała:
— Pahladzicie na mianie. Ja zadavolenaja, usio dobra. Ja ŭbačyła svaju lubimuju Nastačku, tamu žyćcio jość, jano praciahvajecca.

Niekali Nasta jak supracoŭnica «Viasny» tłumačyła Marfie, što rabić paśla pieršaj kryminalnaj spravy. U kałonii ich roli nibyta pamianialisia.
— Marfa była maim hałoŭnym advakatam i padtrymkaj unutry kałonii, — kaža Łojka.
«Nasta, Eryk žyvy!»
U kałonii supracoŭniki imknulisia znajści słabyja miescy źniavolenych. Dla Nasty takim miescam byŭ Eryk — toj samy sabaka z prytułku, jakoha kaliści dapamahła vybrać Marfa.
Eryk znachodziŭsia ŭ Čechii, i siłaviki pačali pierakonvać Nastu, što sabaka pamior. Heta była nie adna vypadkovaja razmova. Pavodle Łojki, kala miesiaca apieratyŭnik prychodziŭ amal praź dzień i paŭtaraŭ:
— A što tam, tvoj sabaka jašče nie pamior? Što, sabaku lubiš bolš, čym mamu? Sabaku zdoleła vyvieźci z krainy, a mamu nie?
Iłžyvuju navinu spačatku paviedamili Marfie. Vidać, raźlik byŭ na toje, što infarmacyja, atrymanaja ad blizkaj siabroŭki, prahučyć dla Nasty bolš pierakanaŭča. Marfa nie viedała, što heta chłuśnia, i pieradała pačutaje Naście.
Nasta razumieła, što supracoŭniki mahli chłusić, ale całkam adkinuć pačutaje nie mahła: navina pryjšła praz Marfu, jakoj jana daviarała. Da taho ž listy dachodzili ź vialikim spaźnieńniem, častka infarmacyi nie dachodziła. Nasta pačała sumniavacca i ŭrešcie paprasiła rodnych u listach nie chavać ad jaje praŭdu.
Kali maci atrymała hety list i zrazumieła, što adbyvajecca, jana terminova dasłała telehramu i fotazdymki: Eryk žyvy. Ale da taho času ŭ pošuki infarmacyi ŭžo ŭklučyłasia ledź nie ŭsia kałonija. Nasta prasiła žančyn, jakija išli na spatkańni, kab ich rodnyja daviedalisia pra sabaku. Nastupnyja dva-try miesiacy źniavolenyja padychodzili da jaje i raskazvali: z Erykam usio dobra. Kamuści svajaki navat dasłali jahonyja fotazdymki.
Adnojčy, kali Nasta hulała ŭ dvoryku, na druhim paviersie adnaho z atradaŭ adčyniłasia akno. Ź jaho vysunułasia Natalla Dulina i zakryčała:
— Nasta, Eryk žyvy!
Siłaviki chacieli vykarystać sabaku, kab zrabić Naście baluča, ale zamiest hetaha zapuścili chvalu salidarnaści.
— Ja adčuła siabie ŭ vielmi dobrym asiarodździ ludziej, jakija hatovyja mianie padtrymać. Jany nie razłučyli mianie z maim sabakam. Eryk staŭ samym znakamitym sabakam va ŭsioj kałonii, — kaža Nasta.
«My ŭsie roznyja, ale pavinny być razam»
Słova «siastrynstva» ŭ kałonii, pavodle Nasty, amal nie ŭžyvali. Žančyny nazyvali siabie palityčnymi abo «žoŭcieńkimi» — praz žoŭtyja birki, jakimi administracyja paznačała ludziej, pastaŭlenych na prafiłaktyčny ŭlik.
Dy i adnosiny ŭ roznych atradach składvalisia nieadnolkava — usio zaležała ad ludziej, jakija tam apynulisia. Ale Nasta starałasia paŭtarać:
— My ŭsie roznyja, ale my źniavolenyja. My pavinny być razam.

Marfa i Nasta kažuć, što za kratami nie pierastavali być pravaabaroncami. Jany nazirali i źbirali infarmacyju, dapamahali inšym žančynam składać zajavy i skarhi, sprabavali abaranić chvorych, pažyłych i ciažarnych ad ŠIZA. Ale najbolš prostaj formaj pravaabarončaj pracy jany nazyvajuć čałaviečaje staŭleńnie.
— Ludzi tam nastolki zabityja, na ich nastolki mocna staić klajmo, što ŭžo samo pryznańnie ŭ ich čałavieka niešta mianiaje. Kali źviartaješsia da ludziej z pavahaj, jany i da ciabie pačynajuć stavicca inakš. My ŭsie byli roŭnyja va ŭmovach, u jakich znachodzilisia, — tłumačyć Marfa.
Adzin dzień naradžeńnia i adzin dzień vyzvaleńnia
Marfa i Nasta naradzilisia ŭ adzin dzień — 6 studzienia, tolki z roźnicaj šeść hadoŭ. U kałonii Marfa časta kazała siabroŭcy:
— Voś pabačyš: my i vyzvalimsia ŭ adzin dzień. U nas budzie jašče adzin ahulny dzień naradžeńnia.
Nasta nie vieryła. Dyj ciažka było pavieryć: Marfu asudzili na 14 hadoŭ i 9 miesiacaŭ, Nastu — na siem hadoŭ.
Za dzień da vyzvaleńnia Nastu vyklikali na čarhovuju razmovu z administracyjaj. Jana jašče nie viedała, što ŭžo zaŭtra jany abiedźvie apynucca na voli. Ale pieršaj zahavaryła nie pra siabie, a pra Marfu.
— Marfa ŭžo piać z pałovaj hadoŭ u źniavoleńni! Kolki možna? — skazała jana supracoŭniku.
Toj tolki pacisnuŭ plačyma. A ŭžo na nastupny dzień, 19 sakavika 2026 hoda, Marfu Rabkovu i Nastu Łojku vyzvalili razam i vyvieźli ź Biełarusi. Kali jany pabačylisia, Marfa adrazu nahadała:
— Voś bačyš, ja ž kazała, što my vyzvalimsia ŭ adzin dzień.
Ciapier jany znoŭ mohuć siadzieć pobač, pić harbatu i razmaŭlać stolki, kolki zachočuć. Bolš nie treba čakać bryhady kala akna, chavać zapiski ŭ vopratcy i składać dałoni ŭ serca, azirajučysia na supracoŭnikaŭ.
— Nasta — niejki nieadjemny kampanient majho žyćcia, — uśmichajecca Marfa. — Jana zaŭsiody mianie pieraśleduje, zaŭsiody idzie niedzie pobač — praz dobraje i praz drennaje. Navat vyzvalilisia my razam. I voś zaraz siadzim tut udźviuch, i nikudy ja ad jaje nie mahu źbiehčy.
Ciapier jany chočuć, kab u ich bačyli nie tolki byłych palitźniavolenych. Marfa nahadvaje: jana prosta dziaŭčyna, jakaja naradziłasia ŭ Dobrušy, Nasta — dziaŭčyna ź Minska. Jany niešta lubiać, niešta nie lubiać i majuć žyćcio, jakoje nie abmiažoŭvajecca turemnym dośviedam.
Kamientary