Knihavydaviec Źmicier Kołas raskazaŭ, jak atrymaŭ francuzskija ordeny za litaruturu i jak los źvioŭ jaho z Dubaŭcom
Pierakładčyk i vydaviec Źmicier Kołas, jakoha 16 vieraśnia vyvieźli z-pad varty śledčaha izalataru za miažu ŭ składzie 25 palitviaźniaŭ, raskazaŭ «Biełsatu», za što atrymaŭ francuzskija ordeny i jak kaliści trapiŭ pa raźmierkavańni na pracu ŭ Siryi.

«Biełsat» parazmaŭlaŭ ź pierakładčykam i vydaŭcom Źmitrom Kołasam, jakoha 16 vieraśnia vyvieźli z-pad varty śledčaha izalataru za miažu ŭ składzie 25 palitviaźniaŭ.
Źmitra zatrymali sioleta ŭ lutym padčas masavych aryštaŭ niezaležnych knihavydaŭcoŭ i raspaŭsiudnikaŭ knih, abvinavacili pavodle artykułu 361‑4 Kryminalnaha kodeksu («Spryjańnie ekstremisckaj dziejnaści»). Heta druhoje zatrymańnie knihavydaŭcy: u sakaviku 2023‑ha padčas represijaŭ paśla dyviersii na aeradromie ŭ Mačuliščach jon pravioŭ 10 sodniaŭ u SIZA KDB, tady vyjšaŭ na volu, jak i šmat inšych zatrymanych, biez vystaŭleńnia abvinavačańniaŭ. Ale praź miesiac vydaviectva Kołasa źlikvidavali praz sud. Farmalnaju pryčynaju staŭsia vydadzieny im zbornik dakumientaŭ «Vyzvalenyja» i zaniavolenyja. Polska-biełaruskaje pamiežža 1939—1941 hh.», pryznany ŭładami ekstremisckimi materyjałami.
Źmicier Kołas naradziŭsia 29 śniežnia 1956 hoda ŭ siamji znanaha biełaruskaha historyka kultury, litaraturnaha i teatralnaha krytyka Hieorhija Kołasa i vybitnaj režysiorki dakumientalnych filmaŭ Aleny Kołas. Starejšy brat Źmitra — Uładzimir Kołas, kinarežysior i piedahoh.
— Vy apynulisia siarod tych, kaho dniami siłaviki vyvieźli ź Biełarusi ŭ miežach svojeasablivaha pamiłavańnia. Z adnaho boku, vypuścili z kletki, z druhoha — zabaranili viarnucca dadomu. Napeŭna, pa-roznamu ŭsprymajucca takija zihzahi losu, kali tabie 20 hadoŭ ci 70.
— Nie dumaŭ ja, viadoma, što takoje sa mnoj moža adbycca. Miensk — moj rodny horad, ja tam naradziŭsia. Spačatku my žyli na Braniavym zavułku — maje baćki, brat, dźvie babuli i dva dziaduli. Baćkam potym dali kvateru na Naturalistaŭ, tam ja pajšoŭ u 63‑iu škołu i skončyŭ jaje. Potym — Instytut zamiežnych movaŭ: pierakładčycki fakultet, francuzskaje adździaleńnie.
— Čamu taki vybar?
— Mianie ź dziacinstva zachaplali movy. Dzied navučyŭ adrazu dvum ałfavitam — łacinskamu i kirylicy. Čytać ja pačaŭ u try hady. Adnojčy mama ŭbačyła, što ja čytaju ŭ łožačku. Jana tak zakryčała, što ja spałochaŭsia i potym doŭha nie čytaŭ, dumajučy, što rablu niešta drennaje. Potym byŭ pieryjad, kali ja čytaŭ navukovuju fantastyku — usio, što traplałasia pad ruku. Baćka mianie za heta haniaŭ, maŭlaŭ, što za hłupstva čytaješ. A ja miarkuju, što Žul Viern i braty Struhackija — heta sapraŭdnaja litaratura. U baćki ŭ kabiniecie byli palicy z knihami, i jon kazaŭ, što heta treba pračytać, kali chočaš ličyć siabie intelihientnym čałaviekam. Baćka byŭ litaraturaznaŭcam, teatralnym krytykam i scenarystam… Voś jon byŭ, jak kažuć, žyvoj encykłapiedyjaj. Ja dasiul nie pračytaŭ stolki, kolki jon, choć jahonuju biblijateku ŭrešcie pračytaŭ.
— Instytut zamiežnych movaŭ tady byŭ, što nazyvajecca, modnym instytutam. Mahčyma, tamu, što była mahčymaść vyjechać z savieckaj rečaisnaści i pabačyć śviet na ŭłasnyja vočy. U vyniku atrymałasia?
— Ja skončyŭ instytut, i pa raźmierkavańni mianie skiravali ŭ Siryju. U instytucie ja paznajomiŭsia sa svajoj budučaju žonkaju Natašaju Dacevič, jana vučyłasia na anhlijskim fakultecie. My jakraz u toj hod i raśpisalisia. Nu i ja zajaviŭ, što biez žonki nikudy nie palaču. Mnie skazali, što tak nielha, bo ja sam padpisaŭ kantrakt na 11 miesiacaŭ. A tady było praviła: kali kantrakt — mienš za hod, to lacieli biez suženca. Ale ja ŭpiorsia, maŭlaŭ, viedaju, što potym kantrakt praciahvajuć. Jany pytajucca: «Jak ty možaš nie palacieć?» Kažu: «Dy prosta nie siadu ŭ samalot — i ŭsio».
Kantrakt u mianie byŭ ź Ministerstvam transpartavaha budaŭnictva, jon datyčyŭ budaŭnictva mastoŭ na Jeŭfracie. Urešcie mnie paabiacali, što žonku taksama možna budzie zabrać. Razumiejecie? Usio ž taki tady byli ludzi słova. Ja prajechaŭ uvieś Jeŭfrat — ad tureckaj miažy da irakskaj.
Samaje dziŭnaje było toje, što nichto tam pa-francuzsku nie razmaŭlaŭ. U Siryi šmat movaŭ, čaściej za ŭsio, viadoma, arabskaja, ale francuzskaj tam nie było. Dakumientacyju ja pierakładaŭ z rasiejskaj na francuzskuju, jaje treba było pieradavać načalniku. A toj, pakolki vučyŭsia ŭ Francyi, movu viedaŭ. Voś jamu jakraz było lahčej čytać pa-francuzsku, bo terminałohiju jon vyvučaŭ mienavita na francuzskaj. A ŭ žyćci mnie daviałosia vučyć arabskuju movu. I ja jaje vučyŭ, navat moh z časam apaviadać aniekdoty i vieści razmovy na fiłasofskija temy. Ciapier biez praktyki amal usio zabyŭ.

— Skončyŭsia kantrakt — i što?
— Ja prylacieŭ u Miensk i pačaŭ šukać pracu.
— Dyk SSSR jašče ž byŭ. A jak ža darmajedstva?
— A kaho heta cikaviła? Ale ja pajšoŭ u Instytut zamiežnych movaŭ, pahavaryŭ z dekanam, z prarektaram. Prarektar byŭ taki surjozny tavaryš, kazaŭ pra kryzis, ale paabiacaŭ dapamahčy. Nieŭzabavie mnie patelefanavali z Čyrvonaha Kryža. Daviałosia zapoŭnić kuču ankietaŭ, usio było jak z kantraktam na pracu za miažoju. Mahčyma, tamu, što tam taksama praduhledžvalisia zamiežnyja pajezdki. Pakul maje ankiety praviaralisia, šukaŭ pracu ŭ inšych miescach. Mnie padkazali, što jość miesca łabaranta ŭ pracy z zamiežnymi studentami na žurfaku. Tudy i ŭładkavaŭsia.
A tam tady vučyŭsia Vital Taras. Paznajomiŭsia ja i ź Siarhiejem Dubaŭcom, i ź Iharam Hiermienčukom. Uvohule, trapiŭ u dobruju kampaniju. Heta byŭ pieryjad biełaruskaj Majstroŭni. Ale ja ŭvieś čas pracavaŭ pahadzinna — to ŭ adnoj VNU, to ŭ inšaj. Kožnaje leta treba było niedzie ŭładkoŭvacca na pracu. Dzicia jašče było maleńkaje, treba było krucicca. U 1986‑m zaklučyŭ novy zamiežny kantrakt, i my ŭsioj siamjoj palacieli ŭ Ałžyr. Tam ja adpracavaŭ try hady.
— Mała chto viedaje, što ŭ vas ažno dva francuzskija ordeny za zasłuhi ŭ litaratury i mastactvie. Jak jany zjavilisia?
— Šmat pierakładaŭ: Albera Kamiu, Žana-Pola Sartra, Eŭdžena Ijonesku, niešta z Mapasana i šmat inšaha. Vydavała heta «Mastackaja litaratura». Mnie navat tady prapanavali skłaści śpis na dziesiać hadoŭ napierad. Maja zapavietnaja mara była — vykładać u instytucie zamiežnych movaŭ i zajmacca pierakładami. I voś ja ŭžo pracavaŭ u instytucie, navat moh atrymać navukovuju stupień pavodle sukupnaści publikacyjaŭ, ale… raspaŭsia Saviecki Sajuz.
Ź pieršym ordenam u mianie źviazanaja trahičnaja historyja. Byŭ 2011 hod. Tady ž uletku ŭviali novyja myty na ŭvoz aŭtamabilaŭ. Ja damoviŭsia sa svaim siabram u Bielhii, kab jon padabraŭ mnie mašynu. Jon znajšoŭ, ale ja nie pajechaŭ adrazu, bo raptam vyśvietliłasia, što zachvareła mama. U jaje akazaŭsia rak, pryčym na apošniaj stadyi. Ja ŭsio kinuŭ, pierajechaŭ da mamy i dahladaŭ jaje. A mašyna pryjšła ŭ traŭni i stajała na stajancy, ale nabližaŭsia termin, kali ŭžo treba było płacić za kožny dzień. Byŭ aŭtorak, 31 traŭnia. Ja paprasiŭ brata pryjści pabyć z mamaj, pakul ja zjezdžu razmytnić mašynu. I voś mnie ŭžo addajuć dakumienty, zastavaŭsia tolki adzin podpis — i tut telefanuje brat: «Mama pamierła». Idu ŭ mašynu, ničoha nie ciamlu. Vyjazdžaju na trasu, i tut zvanok z ambasady: «Vinšujem vas! Pryniataje rašeńnie ab uznaharodžańni vas ordenam». Voś takija byli abstaviny.
A druhi orden mnie ŭžo ŭručyli ŭ 2024 hodzie. Byŭ pryjom u ambasadzie va ŭračystaj abstanoŭcy. Ja zaprasiŭ tudy svaich rodnych i siabroŭ z tych, chto zastavaŭsia ŭ Miensku.
Kamientary
Moja doċ tožie iz takich, no i jej prišłoś ujechať.