«Pobač lažaŭ miašok ź dzirkaj». U Smarhoni cudam uratavaŭsia sabaka, jakoha chacieli ŭtapić
Učora ranicaj žycharka Smarhoni, prachodziačy kala vadajoma na zavułku Vilejskim, ubačyła na pavierchni vady źniasilenaha sabaku. Jon byŭ nie ŭ stanie navat padniać hałavu.

Dabracca samastojna da žyvioliny spahadlivaja žančyna nie zmahła, ale paviedamiła pra toje, što zdaryłasia, ratavalnikam. Tyja dastali sabaku na bierah i pieradali miascovym vałancioram dla pieratrymki.

Jak paźniej raskazali vidavočcy, pobač z sabakam lažaŭ miašok ź dzirkaj. Vierahodna, žyviolina prahryzła hetuju dzirku i cudam vykaraskałasia praź jaje.
Ciapier čytajuć
«Ja nie śviataja, ale ŭ mianie nie było nadziejnaha plača pobač»: maci Ksiušy z SMA mohuć pazbavić baćkoŭskich pravoŭ, jana ž davodzić, što zdolnaja vypravicca
Kamientary