Redaktar «Rehijanalnaj haziety» Mancevič: Mnie časam chočacca apynucca za kratami… Na dzień, nu, hadzinku!
Hetaje intervju z hałoŭnym redaktaram «Rehijanalnaj haziety» Alaksandram Mancevičam — častka zbornika «Hołas pakaleńnia svabody», žyvoha śviedčańnia tvorčaj i hramadzianskaj prysutnaści tych, chto nie zhubiŭ svoj hołas navat u vyhnańni, piša BAŽ. Ułady hazietu i sajt začynili, a Alaksandr Mancevič pravioŭ za kratami dva z pałovaj hady.

Alaksandr Mancevič na ŭručeńni premii «Nadzieja Svabody». 18 śniežnia 2025 hoda. Fota: BAŽ
Vulica majho dziacinstva havaryła «movaj», a nie «jazykom». Ciapier pamianiałasia: dvor vučyć vyklučna ruskaj
— Vy skazali na sudzie: «Ja i siońnia čuju hałasy prodkaŭ». Jany adhukajucca z dalokaha malenstva? Jakuju Biełaruś raskazvali doma?
— Nu, choć taki kadr zdalok… Viazie mianie baćka na rovary ź dziciačaha sadka (heta ŭ Vilejcy, numar try) i pytajecca, jak prajšoŭ dzień. Pačynaju łapatać: u vajnu hulali, my — ruskija, a jany… Tata pierabivaje:
— Synka, my ž nie ruskija!
— Ale ž pieramahli ruskija!
Baćka dalikatna hnie svajo: biełarusy zboku nie stajali… Voś tak: jašče ŭ škołu nie chadziŭ, zusim mały — a pačuŭ, chto i kim my jość.
Hety momant nievypadkova pomnicca: u dziciačym rozumie źjaviłasia začepka, zakruciłasia dumka.
Samaśviadomaść, biezumoŭna, bolšaja za prostaje razumieńnie — jana prychodzić pastupova. Ale viedaju absalutna dakładna: ja adčuŭ siabie biełarusam nie ŭ dvaccać piać ci sorak hadoŭ — heta niaŭłoŭnaje źjaviłasia zmałku. A paśla macavałasia, u tym liku praź biełaruskija knižki, siarod jakich ros.
Alaksandr Mancevič naradziŭsia ŭ 1958 hodzie. Skončyŭ Minski radyjotechničny instytut, paźniej — fakultet žurnalistyki BDU. Zasnavalnik i hałoŭny redaktar «Rehijanalnaj haziety». U 2023 hodzie za prafiesijnuju dziejnaść asudžany na čatyry hady źniavoleńnia, u 2025‑m paśla vyzvaleńnia prymusova vyviezieny ŭ Litvu.
— Vaš dzied Fłor Mancevič byŭ źviazany ź biełaruskim školnictvam i nacyjanalnaj kulturaj, tata — pavažany žurnalist, litaratar. Zhadvaju hetuju siamiejnuju historyju, bo chaču zapytacca: jak jana supadała z toj Biełaruśsiu, jakuju vam padsoŭvali padručniki, haziety i telebačańnie? Kali zaŭvažyli raźbiežku pamiž bijahrafijaj svajho domu i aficyjnaj histaryčnaj traktoŭkaj tych samych padziej?
— Užo ŭ škole — u kłasie siomym-vośmym-dziaviatym, kali zmoh krytyčna myślić. Historyja Biełarusi tady była minułym BSSR. I pačynali vyvučać jaje nie z hłybinnaj daŭniny, a roŭnieńka z 1917 hoda. Miaža času… Ale ja ros siarod šafaŭ z proćmaj adpaviednaj litaratury, to bieź ciažkaści znachodziŭ niestykoŭki.
I jašče ŭ studentach mocna paŭpłyvała kniha Karatkieviča «Ziamla pad biełymi kryłami», kupiŭ jaje ŭ Mahilovie. Papularny padručnik pa historyi Biełarusi dla moładzi… Tam upieršyniu znajšoŭ, naprykład, proźvišča Kazimira Siemianoviča — adnaho z pačynalnikaŭ reaktyŭnaj artyleryi, inžyniera-vajskoŭca, jaki raspracoŭvaŭ idei rakietnaj techniki ŭ svajoj navukovaj pracy. Byli taksama inšyja imiony, jakija svajoj niečakanaj kankretykaj padšturchnuli da krajaznaŭstva i jašče hłybiej.
U 1975 hodzie padaŭsia ŭ radyjotechničny instytut. Skončyŭ škołu na ruskaj movie navučańnia, vybraŭ zusim nie humanitarny profil.
Adnak kali ŭ aŭdytoryi na paru socień čałaviek spytalisia, chto budzie pisać sačynieńnie pa-biełarusku, to padniaŭ ruku — byŭ adnym z troch dobraachvotnikaŭ.
Pamiataju navat tuju temu pa tvory Kuźmy Čornaha «Treciaje pakaleńnie» — «Zosia Tvaryckaja jak pradstaŭnik novaj savieckaj epochi» (nie «pradstaŭnica» — heta ŭžo mova inšaha času). Naohuł tady ja apieravaŭ jašče takimi katehoryjami, jak sacyjalistyčny realizm, ale heta byŭ raman pra biełarusaŭ, hodnaja biełaruskaja kniha.
Ja da čaho? U žyćci niama tolki čornaha i biełaha: na našym viaku savieckaje i biełaruskaje žyło pobač, niezaŭvažna ŭžyvałasia. Nie mahu skazać, što adno zaminała druhomu, ale biełaruskaje ŭva mnie ŭsio ž pieravažała. I savieckaje pastupova adstupiła.
— Vy zhadvali, što žyli siarod knižak. A što mienavita było ŭ chatniaj biblijatecy?
— Padbor najpierš tłumačyŭsia losam baćki, jaki skončyŭ fiłfak u 1957 hodzie. Jahonyja siabry i znajomcy z vučoby ŭrešcie stali znakavymi fihurami ŭ biełaruskaj litaratury: Ivan Čyhrynaŭ, Viačasłaŭ Adamčyk, Pavieł Miśko, Ryhor Baradulin, Hienadź Buraŭkin… Tata asabliva mocna siabravaŭ z Paŭłam Andrejevičam. Kožny jaho tom byŭ z aŭtarskim aŭtohrafam… Toje prymahničvała.
Ale ŭpłyvała nie tolki słova drukavanaje. Kožnaje leta pravodziŭ u vilejskaj vioscy Iža, haściavaŭ u babuli Volki, maminaj mamy. I zaŭsiody havaryŭ tam pa-biełarusku. A jak inačaj?
— A doma było inakš?
— Tut takoje: kali ja naradziŭsia, pierad baćkami paŭstaŭ kulturnicki vybar: jakaja mova stanie dla syna pieršaj? I vyrašyli: Sašu vučym pa-rusku — a biełaruskuju na vulicy schopić. I toje spraŭdziłasia. Chacia doma pa-biełarusku havaryli ŭ tym liku. U mianie było roŭnaje staŭleńnie da abiedźviuch, bo jany całkam mirna ŭžyvalisia ŭ našaj siamji. Ale padkreślu: na vulicy ŭ čas majho dziacinstva pieravažała «mova», nie «jazyk».
A siońnia biełarusacentryčnyja siemji musiać užo rabić inšy vybar — vučyć dzicia pa-biełarusku. Bo ŭsio pamianiałasia: ciapier vulicaj zavałodała ruskaja.
Jość fota: napieradzie Stalin, Kalinin, a niedzie ŭ piatym radzie moj dzied, Fłor Mancevič… Jak viarnuŭsia dadomu, zapłakaŭ: «Biełaruś pradali»…
— Vaš dzied zmahaŭsia za biełaruskuju ideju ŭ mižvajennaj Polščy, a ŭ 1939 hodzie padtrymaŭ abjadnańnie Zachodniaj Biełarusi z BSSR. Jak vy siońnia razumiejecie jahony vybar: hałasavaŭ za savieckuju sistemu — ci pieradusim za Biełaruś, jakuju chacieŭ bačyć abjadnanaj?
— My ź dziedam nikoli nie sustrakalisia: u 1941 hodzie, kali pryjšli niemcy, jaho zabrali jak savieckaha biespartyjnaha aktyvista, zmahara za Biełaruś. I čałavieka nie stała. Rasstralali, mabyć, u Połacku.
Adno mahu skazać upeŭniena: jon sapraŭdy pastajanna, metanakiravana zmahaŭsia za nacyjanalnuju škołu. Pavodle słovaŭ baćki, tahačasnyja polskija ŭłady vosiem razoŭ mianiali jamu miesca žycharstva, kab nie pryžyvaŭsia na adnym. Bo jak tolki pieravodzili, dapuścim, ź jaho rodnych Niŭnikaŭ u Małuju Kavaleŭščynu, adrazu znoŭ pačynaŭ źbirać podpisy miascovaha nasielnictva za škołu na rodnaj movie.
Sam jon skončyŭ nastaŭnickuju sieminaryju ŭ Połacku jašče pierad Pieršaj suśvietnaj. Dumaju, u čałavieku žyło vostraje adčuvańnie spraviadlivaści: ludzi majuć prava vučycca pavodle svaich, biełaruskich padručnikaŭ.
Mabyć tamu ŭ 1939‑m, kali 17 vieraśnia Čyrvonaja Armija pierajšła dziaržaŭnuju miažu miž Polščaj i SSSR, jon uspryniaŭ heta (iznoŭ, ža pavodle siamiejnych padańniaŭ) vielmi akrylena: viartajecca Biełaruś! Nielha adnoj farbaj usio mazać: dla jaho heta było mienavita tak… A što adnačasova pryjšło inšaje, jon, padajecca siońnia, da kanca tak i nie zrazumieŭ.
Dzied udzielničaŭ u Narodnym schodzie ŭ Biełastoku, jaki pryniaŭ rašeńnie ab uźjadnańni Zachodniaj Biełarusi z BSSR. Jon uvachodziŭ u skład hrupy, što jeździła ŭ stalicu SSSR. Dahetul doma lažyć skuranaja papka z vyjavaj Kramla i nadpisam «Moskva». Jość viadomaja fatahrafija: napieradzie savieckaje kiraŭnictva — Stalin, Kalinin, pobač členy delehacyi, Prytycki dy inšyja, a ŭ piatym ci šostym radzie staić Fłor Mancevič…
Dziciačaja pamiać baćki zachavała epizod: kali dzied viarnuŭsia z Maskvy, jon zapłakaŭ i skazaŭ, što Biełaruś pradali. Praŭda ci nie, ale voś takoje siamiejnaje padańnie. Na mifach i lehiendach ludzi taksama vychoŭvajucca.
Z pačućciom, što było niešta zusim nie toje z našym uvachodžańniem u skład BSSR, ja žyvu i siońnia. 17 vieraśnia — trahiedyja dla palakaŭ, a dla nas — akt uźjadnańnia nacyi ŭ adzinych miežach. Nie my, biełarusy, vyrašali tady los Polščy. Usio vielmi składana.
Kali da mianie pryjazdžali siabry-palaki, zaŭsiody pakazvaŭ im: u lubym zachodniebiełaruskim horadzie ci miastečku jość vulica 17 Vieraśnia. Heta było jašče da prapahandysckaha šału apošnich hadoŭ. Kazaŭ šanoŭnym haściam: «U nas adna data, ale roznaja historyja. Vybačajcie, što inakš na heta hladzim. Ale toje nie značyć, što musim žyć minuŭščynaj. Treba hladzieć u budučyniu i budavać historyju razam».
— Niekali vaš dzied aficyjna «ŭpisaŭsia» za Biełaruś mienavita ŭ Biełastoku. Siońnia Biełastok iznoŭ źjaŭlajecca ŭ vašaj historyi — vy byvajecie tut, sustrakajeciesia z kalehami i znajomymi… Pra što dumajecca, kali chodzicie pa miaścinach, jakija pamiatajuć śvietłaj pamiaci spadara Fłora?
— Kali sieŭ u turmu za «dyskredytacyju Respubliki Biełaruś», to asabliva vostra adčuŭ absurdnaść situacyi: našaja hazieta biełaruskamoŭnaja, biełaruskacentryčnaja, pisała pra luboŭ da Biełarusi, a tyja, chto pluje na biełaruskuju movu i historyju, vystaŭlajuć abvinavačańnie mnie. I toje, što pierada mnoj byli prykłady dzieda i baćki, dapamahło vytrymać.
— Ci navučyła vas siamiejnaja historyja adroźnivać Biełaruś ad dziaržavy, jakaja ŭ peŭny momant joj kiruje?
— Zaŭsiody padzialaŭ hetyja paniatki. Dziaržava — najpierš aparat. A kraina — narod, heta značna bolšaje. Čym aktyŭniej narod upłyvaje na svoj los, tym bolš dziaržava i kraina supadajuć. U nas takoha supadzieńnia ciapier nie atrymlivajecca.
Akramia taho, Biełaruś dla mianie isnuje i pa-za dziaržaŭnymi miežami. Ja nie pra niejkija pretenzii na Smalensk, Vilniu ci Biełastok, a pra toje, što narod i kultura nie majuć miežaŭ. Upłyŭ nacyjanalnaha značna šyrejšy. Kali ŭ 1980‑ia hady pryjechaŭ Dančyk i śpiavaŭ biełaruskija pieśni — heta prajava toj samaj biełaruščyny, pra jakuju raskazvaju.
Biełaruś dla mianie — paniatak kudy šyrejšy, čym prosta dziaržava.
Amal usie žyli tym, što akramia zarpłaty treba abaviazkova sioje-toje vynieści z zavoda, bo hrošaj nie chapała
— Kab čytač nie padumaŭ, niby Aleś Mancevič usio razumieŭ z malenstva: što vam zdavałasia całkam narmalnym ci navat dobrym u savieckim ładzie žyćcia, kali byli studentam, niedaśviedčanym inžynieram?
— Pamiataju siabie ŭzornym kamsamolcam: udzielnik budatradaŭ, dobra vučyŭsia, čytaŭ kamsamolskuju presu, vieryŭ u abiacanki — naprykład, što praz dvaccać hadoŭ usich zabiaśpiečać žytłom, u tym liku maju maładuju siamju. Mieŭ spadziavańni na śvietłuju budučyniu, jakuju zładzić savieckaje hramadstva. Toje ŭsio było praciaham školnaha adčuvańnia: jakoje ščaście, što naradziŭsia ŭ Savieckim Sajuzie, i kolki biedałažnych ravieśnikaŭ u toj zahnivajučaj Amierycy!
Karcina śvietu pačała blaknuć, kali pajšoŭ pracavać na «Zienit» u Vilejcy — Biełaruskaje optyka-miechaničnaje abjadnańnie. Pakolki miesca inžyniera nie było, adpravili źmiennym majstram u łakafarbavy cech, dzie ŭ asnoŭnym — žančyny-malary. Zavod vialiki, horadaŭtvaralny: piać tysiač čałaviek.
I staršy majstar, dabrak Hieorhij Piatrovič Haryd, jaki byŭ usiaho na niejkija hod-dva starejšy, skazaŭ mnie, ramantyčnamu, u pieršy ž dzień: «Tut ty navučyšsia čytać savieckija haziety pamiž radkoŭ».
I sapraŭdy rečaisnaść skarektavała maje ŭjaŭleńni. Zrazumieŭ: toje, što ŭlivajuć u vušy, i toje, što adbyvajecca ŭ realnym žyćci rabočych kalektyvaŭ, — čaściakom absalutna roznyja rečy.
Bačyŭ, jak niekatoryja ličyli, što akramia zarpłaty treba abaviazkova sioje-toje vynieści z zavoda, bo hrošaj nie chapała. Spačatku dumaŭ — redkija vypadki, usiakaje byvaje. A dalej vyjaviłasia: niesuny tut u paradku rečaŭ, za kradziež z zavoda asabliva nichto nie asudžaŭ.
Uspłyvaje epizod. Ja pilna sačyŭ i pieražyvaŭ, kab adździeł techničnaha kantrolu pravieryŭ jakaść i brak nie trapiŭ na zborku. Kali nieparadak — niachaj ATK zatrymaje, pierarobim.
I voś u apošni dzień miesiaca namieśnik dyrektara Ułasaŭ źbiraje płaniorku: na zborcy nie chapaje niekalki sotniaŭ karpusoŭ, treba terminova addać usio, što pad nahami.
Ja kažu:
— Na majoj źmienie jość, ale tolki brakavanyja.
— Jakaja roźnica — addaj!
Pryncypova admoviŭsia padpisać dakumienty na brakavanyja detali. Načalnik uźviŭsia:
— Pajšoŭ von!
— Dobra, tolki vypišycie mnie dazvoł na vychad.
Pradpryjemstva režymnaje, biez propuska nie vypuściać. I ja syšoŭ.
A nazaŭtra daviedaŭsia, što inšy majstar usio padmachnuŭ, płan zakryli, za premii raśpisalisia.
Tady zrazumieŭ: načalstvu treba luboj canoj zakryć miesiačny płan, kab pa jaho vynikach atrymać premii. A što budzie zaŭtra — usio roŭna.
Takaja voś važnaja škoła razumieńnia rečaisnaści.
— A jak da škoły kalektyvizmu? Bačyli prykłady inšaha paradku, kali bryhada žyła družna, padtrymlivała adno adnaho? Ci adčuvałasia ŭ tym kalektyviźmie moc i enierhija, pra jakija i knižki, i pieśni, i filmy, i pramovy?
— Heta niepaźbiežna ŭźnikaje ŭ bryhadzie ci cechu, kali staviacca supolnyja vytvorčyja mety ci arhanizujecca volny čas — Śviata chimika, turystyčnyja źloty… Kalektyŭ z tryccaci čałaviek časta moža zrabić bolš, čym kožny paasobku, uźnikaje zadavolenaść supolnym vynikam i honar za jaho. Što savieckaja prapahanda vielmi łoŭka vykarystoŭvała.
Pačućcio kalektyvizmu — śvietłaje. Ale jaho vynikami karystalisia nie my, a vuzkaja aparatnaja prasłojka. Šmat u kaho z načalnikaŭ maralnych tarmazoŭ naohuł nie było…
Dla mianie 1990‑ia — heta čas adčuvańnia svabody i taho, što my sami vybirajem svaju budučyniu
— Va ŭžo novaj Biełarusi vy stvaryli redakcyju niezaležnaj haziety. Što tady było ciažejšym: navučycca svabodna pisać — ci pa-haspadarčy kiravać svajoj spravaj?
— I toje, i druhoje niaprosta. Ja pajšoŭ u žurnalistyku jašče ŭ savieckija časy — u maładziečanskuju rajonku. Heta spadčynnaje, ad baćki-žurnalista. Mnie padabałasia: prychodziać ludzi, raskazvajuć svaje historyi, a paśla zanatavanaje źjaŭlajecca ŭ haziecie. Karcieła: ci nie pasprabavać samomu? I jašče pracujučy na zavodzie, u 1984‑m, pastupiŭ zavočna na žurfak, užo majučy siamju i dačku.
U kancy 1980‑ch pačalisia pieramieny. Adnojčy pry vypadkovaj sustrečy moj adnakurśnik Dzima Filimonaŭ spytaŭ:
— Ty nie padumvaješ pra svaju hazietu?
Ja ździviŭsia:
— Za jakija hrošy?
— Pad bokam, u Polščy, jość prykłady paśpiachovych miascovych vydańniaŭ.
Na toj čas my ŭžo źmianili hučnuju nazvu «Śviatło kamunizmu» na kankretnuju — «Maładziečanskaja hazieta». I tam ja ŭrešcie staŭ zahadvać adździełam rekłamy.
Da nas prychodzili pradprymalniki, mnohija čaściakom prasili raźmiaścić svaje abviestki taksama ŭ susiednich Vilejskim, Miadzielskim, Vałožynskim, Ašmianskim, Smarhonskim, Astravieckim rajonach: usie jany pobač, a Maładziečna — najbolšy. Voś čamu sam zarehistravaŭsia pradprymalnikam i pačaŭ raźmiaščać rekłamu, dzie patrabavałasia. Pakrysie dapiaŭ da dumki: čamu b nie stvaryć hazietu, jakaja achopić usie hetyja rajony adnym macham?
Kali staŭ abmiarkoŭvać biźnies-ideju z chłopcami, zrazumieli: redakcyja nie moža drukavać tolki rekłamu, treba zacikavić čytača cikavymi žurnalisckimi materyjałami. My znajšli padtrymku ŭ miascovych biźniesmienaŭ. Jany dapamahli vypuścić pieršyja dziesiać numaroŭ, paśla čaho vydańnie stała davać addaču za košt rekłamy.

My byli svabodnyja, samastojna vybirali tematyku i prablemy biez ahladki na harkamy, rajkamy i raj— dy harvykankamy. Prytrymlivajučysia jurydyčnych i etyčnych normaŭ.
— Jakaja dystancyja pamiž takoj svabodaj i ekanamičnaj samastojnaściu?
— Kali ty nie padvisaješ u płanie resursaŭ, to možaš svabodna dumać i pisać. Paźniej u nas źjaviłasia paniaćcie misii: jana pra adkaznaść pierad čytačom, jaki pavieryŭ, što redakcyja pradukuje praŭdzivuju infarmacyju. U 1995 hodzie my byli realna niezaležnyja i pisali biez anijakich manipulacyj faktami. Što bačyli — toje i pakazvali.
— 1990‑ia hady navučyli, što ad zvyčajnych ludziej zaležyć šmat čaho važnaha ŭ žyćci. Ci panavaŭ nastroj «aby dzień prastajać dy noč pratrymacca»?
— Dla mianie heta čas adčuvańnia svabody i taho, što my sami vybirajem svaju budučyniu. Na zavodzie da 1987 hoda ja atrymlivaŭ z usimi dadatkami maksimum da dvuchsot rubloŭ i nie moh upłyvać na dalejšy ŭzrovień zarpłaty. A kali syšoŭ, to zrazumieŭ, što takoje ekanamičnaja svaboda. Zarehistravaŭsia pradprymalnikam, zajmaŭsia azami vydavieckaj spravy. Padvysiłasia adkaznaść i za siamju.
Ale pobač bačyŭ bieźlič trahiedyj. Sotni inžynieraŭ z našaha zavoda stračvali pracu, bo ichnaja śpiecyjalnaść stała niepatrebnaj, i jechali ŭ Polšču ci Rasiju — rabilisia zvyčajnymi čaŭnakami. Chtości pastupova vyras u paśpiachovych pradprymalnikaŭ, niechta navat padniaŭsia da surjoznaha biźniesu. U toj ža čas mnohija złamalisia, apuścili ruki, razburyli siemji, śpilisia, zahinuli.
Lubyja reformy iduć praz kryzis — anałahičny pieražyvali Polšča i Litva. My atrymali šaniec skarystacca ekanamičnaj svabodaj, a susiedzi — realizavali jaho.
— Ci niama tut dvuch supraćlehłych pracesaŭ? Svaboda vyciahvała čałavieka napierad, ale razburała pačućcio jednaści. Abo heta dziŭnym čynam usio ž spałučałasia?
— Što da našaj «Rehijanalnaj haziety» — jana jakraz i była nakiravanaja na abjadnańnie miascovych vysiłkaŭ u siami rajonach. Nas zbližała ahulnaja terytoryja, historyja, suviazi miž ludźmi.
Vydańnie abjadnała čytačoŭ čatyroch rajonaŭ Minščyny (Vałožynskaha, Maładziečanskaha, Vilejskaha, Miadzielskaha) i troch Hrodzienščyny (Smarhonskaha, Ašmianskaha, Astravieckaha). Toj apiendyks hieahrafična adrezany ad Hrodna kiłamietraŭ na dźvieście piaćdziasiat, a Maładziečna, kolišni abłasny centr, — pobač. Hrodziency zaŭsiody jeździli siudy na bazar i ŭ kramy. Voś my i vyrašyli syhrać na histaryčnaj, hieahrafičnaj jednaści.
Pamiataju, kali tolki pačynali arhanizoŭvać padpisku, adzin dobraha vieku dziadźka z Astraŭca vyhuknuŭ:
— Dyk heta ž Maładziečanskaja vobłaść viartajecca!
Dla ludziej było vielmi važnym pačućcio adzinstva losu rehijona.
Praz hazietu išło zhurtavańnie miascovaj supolnaści. My drukavali šmat histaryčnych i krajaznaŭčych materyjałaŭ. I raz za razam pierakonvalisia: niemahčyma padzialić pamiž rajonami postaci hodnych ludziej: Adam Hurynovič, prykładam, naradziŭsia na miažy siońniašnich Miadzielskaha i Vilejskaha rajonaŭ — jahonaja bijahrafija łučyć nas.
Dziakujučy tydnioviku paznajomilisia krajaznaŭcy Smarhonščyny, Vilejščyny, Miadzielščyny. Naprykład, Anatol Rohač ź Vilejki rabiŭ adkryćci ŭ bijahrafijach, i jahonyja artykuły čytali ŭ susiednich rajonach. Nastaŭniki vykarystoŭvali publikacyi na ŭrokach.
Niezvyčajnym čynam zbližali navat pryvatnyja abjavy «kuplu-pradam», jany faktyčna ŭstaloŭvali ekanamičnyja stasunki miž ludźmi.
Mnie i ŭ hałavu nie prychodziła vydavać niešta pa-rusku. Heta ž naturalna: ja ŭ Biełarusi, nam patrebnaja hazieta na svajoj movie
— Vy čverć stahodździa pilna nazirali za tuzinam rajonaŭ. Ci sapraŭdy zachodniebiełaruski čałaviek adroźnivaŭsia ad uschodniaha staŭleńniem da ŭłasnaści, movy, pracy? Abo heta prosta mif?
— Heta i mif, i praŭda adnačasova. Žychary roznych viosak i roznych rehijonaŭ adroźnivajucca. «Zachodniki» i «ŭschodniki» majuć rozny histaryčny dośvied.
Naprykład, Druhaja suśvietnaja vajna pryjšła ŭ naš rehijon vieraśniem 1939 hoda. Maje ziemlaki ŭžo tady pryniali boj pad Piotrkavam-Trybunalskim u Polščy i zahinuli. My drukavali artykuły pra heta, adkryvali ludziam miescy spačynu ichnych rodnych. Va Uschodniaj Biełarusi takoj historyi niama, zatoje tam pamiatajuć tryccać siomy, jakoha Hrodzienščyna z Brestčynaj dy Zachodnim Paleśsiem nie viedali ŭ takoj stupieni.
Histaryčny dośvied rozny, ale tych, chto ličyć siabie biełarusami, abjadnoŭvaje prynaležnaść da adnaho naroda, ahulnaja mova i hłybokija histaryčnyja karani.

— U «zachodnikaŭ» zastavałasia žyvaja pamiać pra toje, što da savietaŭ žyli inakš. Ci spracavała hetaje pačućcio haspadara ŭ dzievianostyja hady?
— Skazać, što adzin rehijon horšy ci lepšy, — niedapuščalna. Maja žonka z Uschodniaj Biełarusi, z Homielščyny, ja — z Zachodniaj. Jana viedaje historyju praz svaich baćkoŭ, ja — praz svaich. A našyja dzieci ŭžo spadkajemcy historyi ahulnaj.
Što da pradprymalnickaha pačućcia, to sapraŭdy — mabyć, tut jano zachavałasia macniej. Pamiataju, jak babula ŭ Ižy zaviała ŭ kałhasnuju stajniu i z honaram, łaskaj pakazała na kania:
— Voś hety — naš.
Toj irže, ciahnie mordu da dałoni z chlebam… Siudy kałhasy pryjšli ŭ 1950‑ia, tam u ludziej doŭha žyła pamiać pra toje, kamu naležali ziemli, sienažaci i žyvioła. Nie pakidała i adčuvańnie pracy ŭ indyvidualnaj haspadarcy.
Kaleha z Uschodniaj Biełarusi ažaniŭsia ź miascovaj dziaŭčynaj sa Smarhonskaha rajona i chvaliŭsia: jahonaja ciešča pradavała ŭ Smarhoni najlepšaje małako! A čamu? Bo pry palakach byli małočnyja škołki, dzie vučyli sanitarnym standartam — naprykład, adrazu achałodžvać syradoj u studni, i jano ad hetaha adrazu vyjhravała ŭ jakaści. Hetkija drobiazi nie zabyvali, pry źbiehu abstavinaŭ jany časam mocna dapamahali.
Inšy prykład: jeździli z supracoŭnicaj Vilejskaha muzieja da žančyny, čyjho baćku represavali paśla 1939 hoda. Ja spytaŭ, jak jany žyli i na jaki bazar vazili pradavać śviniej? Ździŭlena pahladzieła i z uśmieškaj nieparazumieńnia adkazała:
— Jak kudy? U Vilniu! Na jaki jašče bazar?
Voś jano: adčuvańnie historyi kraju, honar za jaje.
Mnie padajecca, u našaj častcy Biełarusi daŭžej trymalisia i takija praktyčnyja navyki, i samo adčuvańnie: haspadarku možna vieści samomu. Na ŭschodzie raniejšaja kalektyvizacyja vybiła hetuju pamiać značna macniej.
— Navat u žurnalistycy kołasaŭskaje mietafaryčnaje «prydbać ziamli, nabyć svoj kut» adhukałasia macniej: niedziaržaŭnaja rehijanalnaja presa na zachadzie krainy raźvivałasia bolš dynamična. Dy na ŭschodzie jaje i likvidavali značna raniej…
— U pačatku i siaredzinie 1990‑ch, kali presu možna było svabodna zarehistravać, my sapraŭdy apiaredzili kaleh, jakija bližej da rasijskaj miažy. Kali pravieści ŭmoŭnuju liniju pavodle ščylnaści vydańniaŭ, tyražoŭ i čytačoŭ, jana, mabyć, jakraz i padzielić Biełaruś na ŭschodniuju i zachodniuju.
— Vy skazali pra misiju «Rehijanalnaj haziety» — dapamahčy čytaču adčuć siabie častkaj supolnaści. A što musić adbycca ŭ hałavie čałavieka, kab jon pierastaŭ być prosta žycharom Vilejki ci Maładziečna i pačaŭ adčuvać adkaznaść za miesca, dzie žyvie?
— Adkaznaść składajecca z elemientarnych, padstavovych rečaŭ. Naprykład, jak ty vyjechaŭ na pryrodu — to pakinuŭ paśla siabie śmiećcie ci prybraŭ?
Usio takoje naradžajecca z razumieńnia, kim ahukniešsia paśla siabie ŭ dzieciach, unukach. Hetaksama i my, vydaŭcy, — u čytačach. Stanuć nas pamiatać ci nie stanuć? My pradukujem sumu viedaŭ. Chaj čałaviek nie zaŭsiody ŭśviedamlaje, adkul toje viedańnie pryjšło, ale častku jaho dała mienavita hazieta.
Voś adkul adčuvańnie jednaści, adnaho cełaha — doŭhi šlach projdzieny razam. Adsiul źjaviłasia pačućcio miascovaj, rehijanalnaj supolnaści. Značyć, niedaremna žyli, kali paśla siabie pakidajem takoje važnaje.
— Vy zapačatkavali biełaruskamoŭnuju hazietu, ale nie tolki dla ŭžo pierakananych biełarusaŭ. Składana razmaŭlać z čytačom tak, kab nie patrabavać ad jaho stać «pravilnym», a ŭklučać u biełaruskuju supolnaść bieź cisku, praź cikavaść?
— My nie musim kahości da čahości prymušać. Čałaviek robić svoj vybar. Moža, spačatku nie vielmi ŭśviadomleny: chaj prosta spadabałasia lohkaja, ale cikava napisanaja publikacyja kryminalnaha ci spartovaha charaktaru. Paśla jon bližej paznajomicca z hazietaj, uniknie ŭ niešta inšaje, bolš hłybokaje ŭpadabaje i pacichu, nieŭprykmiet pieratvorycca ŭ našaha zaŭziatara, a paśla zrazumieje: «A ja i nie zaŭvažyŭ, jak tuju hazietu pa-biełarusku čytaju!»
Mnie i ŭ hałavu nie prychodziła vydavać niešta pa-rusku. Heta ž naturalna: ja ŭ Biełarusi, a dla biełarusaŭ patrebnaja hazieta na svajoj movie. Praktyčna nikoli nie zaŭvažyŭ niehatyŭnaha staŭleńnia da našaj «Rehijanalnaj» za takuju redakcyjnuju palityku. Niadobraje čuŭ zredčas, ale heta vielmi marhinalnyja vykazvańni.
Važna, kab aproč movy byŭ jašče jakasny źmiest. Ale, paŭtaru, dla biełarusa mova — kaštoŭnaść.
I naš čytač byŭ, skažam tak, bolš «jakasny», čym čytač ruskamoŭnych vydańniaŭ — niachaj jany na mianie nie kryŭdujuć. Jaho trymaje pačućcio rodnaści, adnoj siamji.
U 2004 hodzie padčas elektaralnaj kampanii Ministerstva infarmacyi na try miesiacy prypyniła vydańnie niekalkich haziet, u tym liku našaj. I adrazu ž — heta precedent! — palacieli skarhi ŭ Ministerstva infarmacyi, u Administracyju prezidenta, pa roznych instancyjach. Kandydaty ŭ deputaty ŭ svaich publičnych vystupleńniach pa telebačańni i radyjo raskazvali pra hety vypadak z akcentam mienavita na «Rehijanalnuju».
Niejmavierna: praz paŭmiesiaca ministr infarmacyi admianiŭ svoj zahad dla «Rehijanałki».
Źvierchu mnie cichieńka šapnuli:
— U nas tut miachi listoŭ u vašu padtrymku stajać.
A paśla ludzi prychodzili ŭ redakcyju i pryznavalisia:
— Kab hazieta nie była na biełaruskaj movie, my b ničoha nie rabili.
Voś u čym taja samaja «jakaść» čytača.
— Jon mianiaŭsia na vašych vačach: ad cichaha narakańnia na kuchni da zvankoŭ u redakcyju z patrabavańniami da kankretnych čynoŭnikaŭ, dalej — da pikieta ŭ abaronu vulicy. I ŭrešcie — zastupnictva za svaju hazietu…
— Tak, heta byli prajavy supolnaści, čahości novaha.
Kaniečnie, hazieta stvarała davier. U našaj dziaržavie niama samakiravańnia, jak u inšych krainach, kali miascovyja vyrašajuć: vo tut łaŭku varta pastavić, a tam prypynak zrabić. U nas heta padmieniena rašeńniami pryznačanaj viertykali.
I častku toj funkcyi, jakuju ŭ narmalnaj sistemie vykonvaje miascovaje samakiravańnie, mabyć, brała na siabie hazieta.
Kab mieli status rajonnaj ci haradskoj, to stajali b bližej da pobytavych prablem ludziej — tykali ŭładu ŭ kožnuju dzirku asfaltu ci pałamanaje dreŭca. Ale vybrali sabie terytoryju kudy bolšuju. Tamu čaściej hetuju funkcyju vykonvali praz reahavańnie na skarhi, zvaroty ŭ redakcyju dy imknieńnie čytačoŭ na niešta paŭpłyvać. Da nas štodnia prychodzili ludzi jak na spoviedź da śviatara.
Redakcyja rasła razam sa svajoj aŭdytoryjaj.
— 2020 hod — apahiej narodnaj volnicy. Ci łavili adčuvańnie, što bačycie narešcie toje hramadstva, jakoje stolki hadoŭ dapamahali vychoŭvać?
— Mabyć, tak. Prosta ja nie bačyŭ: a što dalej?
U razhar padziej davaŭ intervju i skazaŭ:
— My pierastali bajacca.
Vyśvietliłasia: reč važnaja, ale adnoj jaje mała.
Mabyć, i našaja dola ŭ tym jość: ludzi stali hladzieć na śviet bolš adkryta, raśli ŭ svajoj hramadzianskaj aktyŭnaści i pryjšli da ŭśviedamleńnia, što čałaviek naradžajecca svabodnym.

— «Rehijanalnaja» vychavała cełuju plejadu vydatnych žurnalistaŭ, arhanizataraŭ novych ŚMI, jakija litaralna vypluchnulisia z redakcyi ŭ Minsk, dzie zaniali topavyja pazicyi. Raskažycie pra svaje kadry.
— Jość prykłady, jakimi chočacca pachvalicca, i jość inšaha paradku — kali ludzi pajšli nie ŭ žurnalistyku, a ŭ prapahandu. Choć pieršych nieparaŭnalna bolš. Ale nie chaču piersanalizavać, kab kaho nie pakryŭdzić sa svaich hodnych vychavancaŭ — prafiesijanałaŭ vysokaha palotu…
Skažu dziŭnavataje, nie ŭsim zrazumiełaje: mnie časam chočacca apynucca za kratami… Na dzień, nu, hadzinku! Dziela siabroŭ…
— Dvaccać piać hadoŭ hazietnaj optyki, a potym — kamiera, kałonija… Pierad vami ŭžo zusim inšy zrez krainy. Što daviedalisia tam pra biełarusaŭ takoha, čaho nie ŭhledzieli jak žurnalist?
— Ja nie dumaŭ, što isnujuć takija ŭmovy. I što ŭ ich tak pakutujuć tysiačy ludziej. Upieršyniu pa-sapraŭdnamu adčuŭ žorstkaść niesvabody: ustaješ ranicaj i nie možaš płanavać svoj dzień, bo ŭvieś u rasparadžeńni praviłaŭ unutranaha rasparadku. Pad pilnym kantrolem kožny krok i ruch. I cieła, i duša.
Choć mnie było lahčej, čym mnohim inšym palitźniavolenym i prosta zekam: ja piensijanier, nie ciahali na promku.
A pra ludziej daviedaŭsia šmat čaho roznaha… Tam jany najčaściej raskryvajucca takimi, jakimi i jość, falš nutra amal nikomu nie schavać. Vielmi chutka razumieješ, ci varta padtrymlivać z čałaviekam kantakt, pryjemna tabie ź im ci dyskamfortna.
Skažu kramolnuju, dziŭnavatuju, nie ŭsim zrazumiełuju reč: mnie časam chočacca hlanuć na svaich znajomcaŭ, što zastalisia za kratami… Nu choć na dzianiok apynucca tam! Heta nie mazachizm, a prosta pamiać, abaviazak pierad charošymi siabrami — niaspynna ciahnie ŭviedać, što ź imi adbyłosia za hod…
— Adnak nie z usimi?
— U kałonii ŭ siekcyi stajała trynaccać dvuchjarusnych łožkaŭ — na dvaccać šeść čałaviek. Ja niejak paličyŭ: siamiora ź ich siadzieli za zabojstva.
Złačyncy? Raźminacca ź imi? Jak?
Naohuł važna razumieć: pienitencyjarnaja sistema — heta žachlivaja dziaržava ŭ dziaržavie. Tam ludzi i pamirajuć, pry mnie piać čałaviek adyšli… Ty nie možaš upłyvać navat na svajo zdaroŭje.
Doktar pry pieršym ahladzie na maje skarhi skazaŭ: «Kolki tabie siadzieć? Čatyry hady? Nu, vyjdzieš na volu i vylečyš».
Ale navat u hetaj sistemie pracujuć roznyja ludzi. Jość tyja, chto śviadoma pajšoŭ ździekavacca, a jość takija, što ŭsio razumiejuć i navat z pavahaj da ciabie staviacca. Ich mienšaść, ale jany jość.
— Jakimi byli adnosiny pamiž palityčnymi i tymi, chto siadzieŭ pa kryminalnych artykułach?
— Zabarony na znosiny nie sustreŭ. Čuŭ pra takoje, ale nie ŭ našaj kałonii ŭ ivacevickich bałotach. Pamiž narmalnymi ludźmi — narmalnyja stasunki. Z roznych pryčyn ludzi mahli sieści. Paniaćcie «my» tam isnuje.
Siarod palityčnych, kaniečnie, bolšaja jednaść, salidarnaść i empatyja.
Kali mianie paśla karancinu zakinuli ŭ atrad, pieršym padyšoŭ Dźmitryj Siemčanka, jakoha ludzi viedajuć z ekranaŭ televizaraŭ. Choć my i nie byli znajomymi. Raspytaŭsia pra maju spravu, patreby, prapanavaŭ padtrymku ŭ luboj situacyi.
Palityčnyja starajucca dapamahać adzin adnamu: kubak, kipiacilnik addać. Ale i sapraŭdnyja kryminalnyja nie raz ščyra dapamahali i padkazvali.
— Ci zdarałasia ŭ kałonii havaryć pra Biełaruś, historyju, movu? Rodnym słovam ci ruskim?
— U asnoŭnym pa-biełarusku: i zajavy pisaŭ, i dakład dziažurnaha pa kamiery rabiŭ… Nikoli represiŭnych nastupstvaŭ nie było, akramia adnaho vypadku.
Zajšoŭ namieśnik načalnika turmy ŭ Žodzinie, Alaškievič. Pa zvyčcy dakładaju na svajoj, a jon patrabuje havaryć «na russkom».
Pytajusia:
— Heta vašaja prośba — ci zahad?
— Zahad.
Kab pieršaje — to adno, a jak druhoje, to:
— Vaš zahad niepravamocny.
Pahladzieŭ na mianie, na adzinaccać čałaviek, jakija napružana słuchajuć, i z pahrozaj:
— Zaraz za heta adkaža ŭsia kamiera.
Što rabić u takim razie? Daviałosia dziela chłopcaŭ u toj momant pierajści na ruskuju.
Adziny eksces za try hady.

A kali ŭ kałoniju pryjšli zakaznyja listy, pa ich daviałosia iści da cenzara. Jon pahladzieŭ na biełaruski tekst:
— Hm… Ale ničoha-ničoha, zaraz pieraklučymsia.
Ja jamu:
— Vam ža tolki tumbleram ščoŭknuć.
Dalej vitalisia z uśmieškaj — tak kod biełaruskaści paspryjaŭ dobrym adnosinam.
— Paśla vyzvaleńnia vy zhadvali pra romaŭ u kałonii. Što pryciahnuła ŭvahu da ich?
— Jany siabie sami cyhanami nazyvajuć i nie kryŭdujuć na heta. Padniaŭ temu, bo ich tam mnoha. Mnie padałosia, adna ź vialikich prablem — adukacyja.
Mnohija z tych, kaho sustreŭ, vielmi drenna čytali i pisali abo nie ŭmieli zusim. I heta pierachodzić z pakaleńnia ŭ pakaleńnie: «Moj baćka nie vučyŭsia, i ja nie budu».
Choć pasiabravaŭ z adnym — jon navat vieršy pisaŭ pa-rusku i pa-biełarusku svajoj dziaŭčynie. Davaŭ pačytać.
Jany adčuvajuć prynaležnaść i da Biełarusi, i da svajho naroda. Proźviščy ŭ ich biełaruskija, a viera časta adpaviadaje asiarodździu, dzie žyvuć: siarod pravasłaŭnych — pravasłaŭnyja, siarod katalikoŭ — kataliki.
— Što turma nahadała pra saviecki typ čałavieka: pasłuchmianaść, ijerarchiju, strach pierad načalstvam?
— Byli viaźni, jakija śviadoma išli na supracoŭnictva z administracyjaj, zajmalisia danosami, kab atrymać UDV ci padpaści pad amnistyju, prymali paniatki zekaŭ…
Ale bolš za ŭsio ja nie razumieju, kali ludzi nie ličać siabie svabodnymi ŭnutry. Siaržant ci pałkoŭnik skazaŭ — i čałaviek robić, nie słuchajučy svajho ŭnutranaha «ja».

U kałonii na słovy «ja dumaju» hramadzianin načalnik adkazvaje: «Ty nie dumaj, za ciabie ŭžo padumali».
Tak praściej žyć, bo nie treba adkazvać za rašeńni. Ale pa-čałaviečy hodna — dumać samomu i bačyć svaju budučyniu.
—Jak kažuć, lohka sudzić inšych… A što z savieckaha zastałosia asabista ŭ vas? Čym hanaryciesia? Što, naadvarot, vytraŭlivajecie?
— Z savieckich časoŭ u mianie žyvie i macnieje viera ŭ siabie, a nie ŭ boha. Vybačajcie, maje siabry, pavažaju vašyja pačućci, ale: ja vieru ŭ siabie.
A vytraŭlivaju… Toje ž pačućcio kalektyvizmu: časam chočacca stać šerańkim vincikam, schavacca za kalektyŭ. Ale razumieješ, što tak doŭha nie atrymajecca — ty musiš prymać rašeńni sam i adkazvać pierad saboj.
— Na čym pavinna trymacca novaje biełaruskaje «my»?
— Na pieršaje miesca ja b pastaviŭ salidarnaść. 2020 hod — heta našaja supolna pieražytaja historyja, jakaja łučyć.
I, kaniečnie, svaja mova. Mnohija biełarusy da jaje hłuchija, ale my musim spryjać tamu, kab jana zaniała pačesnaje miesca — praz škołu, adukacyju, knihi, novyja ŚMI.
A da biełaruskaj elity ŭ mianie adnaznačnaje patrabavańnie: nie pahardžać rodnym słovam, karystacca im usiudy, dzie možna.
— Kali paraŭnać biełarusa vašaj maładości i biełarusa 2020 hoda, što źmianiłasia najmacniej?
— U studenctvie my nie adździalali siabie ad savieckaha. Nie dumali, što dažyviom da suvierennaj Biełarusi, ale ž zdaryłasia!
Siońniašni biełarus uśviedamlaje siabie hramadzianinam Biełarusi i prynaležnym da biełaruskaha naroda čałaviekam, dzie b jon ni žyŭ. U našy časy takoha nie było.
— Vy skazali na sudzie, što niekali źjavicca vulica «Rehijanalnaj haziety». Što musić adbycca, kab toje stała realnaściu?
— Ja vieru, što takaja vulica źjavicca, naprykład, u maleńkaj viosačcy Vierchnija Tałui na Maładziečanščynie.
My ŭpisali radok u historyju Biełarusi. Razam z čytačami i aŭtarami adkryli tam samy stary viaz u Biełarusi — i heta taksama radok u šmatviekavuju historyju krainy.
Niachaj u starym pasieliščy ŭsiaho piać damoŭ, ale vulica «Rehijanalnaj haziety» musić być! Heta pačnie aznačać, što pieramahaje Biełaruś i što heta — adna ziamla.
Kamientary