Strajk žurnalistaŭ haziety Southern Weekly vyklikaŭ žyvyja simpatyi ŭ kitajskim siehmiencie Internetu.
Heta pieršy vypadak pratestu suprać dziaržaŭnaj cenzury za apošnija 24 hady. Žurnalistaŭ aburyła, što redakcyjny navahodni zvarot cenzary pierapisali. Jany vyjšli na pratest — a pobač z redakcyjaj tym časam sabralisia žychary paŭdniovaha horada Huančžoŭ, dzie vychodzić hazieta. Jak možna zaŭvažyć na fota i videa, u prateście ŭdzielničali ludzi roznaha vieku, ad školnikaŭ da piensijanieraŭ.
Kitajskaja kanstytucyja harantuje svabodu słova i schodu, ale na praktycy, jak i va ŭsich niesvabodnych krainach, zakony nie vykonvajucca.
Učynak žurnalistaŭ z Huančžoŭ vyklikaŭ zachapleńnie ŭ kitajskim internecie.
Navinovy partał Ciańczinia, naprykład, tak skampanavaŭ svaju hałoŭnuju staronku, što zahałoŭki skłalisia ŭ akravierš: «Davaj Southern Weekly».
Piśmieńnik i aŭtahonščyk Chan apisaŭ u svaim papularnym błohu, jak jon žyvie ŭ viečnaj niapeŭnaści, ci moža jon toje i toje napisać, ci nie.
A aktorka Jao Čen, zorka sacyjalnych sietak z 31 miljonam padpisčykaŭ u Sina Weibo, kitajskim Tvitary, učora ŭ znak salidarnaści źmiaściła cytatu z «Žyć nie pa chłuśni» Sałžanicyna: «Adno słova praŭdy pieravažvaje ceły śviet» — i łahatyp Southern Weekly.
Kitaj zastajecca najbolšaj dyktaturaj śvietu. Usiu ŭładu ažyćciaŭlaje Kamunistyčnaja partyja, a ŭ realnaści — niekalki socień vysokapastaŭlenych čynoŭnikaŭ, jakija sami vybirajuć najvyšejšaje kiraŭnictva. Pierachod ad savieckaj ekanamičnaj madeli da kapitalistyčnaj zabiaśpiečyŭ Kitaju ekanamičny rost. Siaredni zarobak u krainie dasiahnuŭ 550 dalaraŭ. Adnak farmavańnie novaha ładu jašče niepaźbiežna sutykniecca z palityčnymi supiarečnaściami. Hramadzianie, jakija stvarajuć bahaćcie krainy, nie majuć upłyvy na ŭładu i harantyj svajoj ułasnaści. Heta nazapašvaje ŭ ludziach pratestavyja nastroi.
Kamientary