Niaklajeŭ napisaŭ złabadzionny vierš. U im zhadvajecca i Kaleśnikava z Babarykam, i Cichanoŭskaja, i Prakopjeŭ z Paźniakom
«Jak by skinuć Śvietu hetu? — Dumu dumaje Prakop».

«Varšava. Stralcoŭski fiestyval paezii «Vieršy na asfalcie». Razmova pra litaraturu. A pytańni žurnalistaŭ (jak paŭsiul i zaŭsiody) pra palityku. I siarod najpieršych:
— Čamu vy nijak nie vykazvajeciesia pra situacyju ŭ palityčnym asiarodku emihracyi?
— Bo nie chaču.
— Čamu?
— Tamu što nie zajmajusia palitykaj. Zajmajusia litaraturaj. Liču, što ŭ joj zmahu zrabić bolš, čym u palitycy.
— U takim razie mahli b vykazacca pra palityku, jak paet.
Urešcie nie stryvaŭ. I ŭ druhi dzień fiestyvalu, jaki supaŭ z dniom zakachanych, vykazaŭsia», — napisaŭ u fejsbuku paet Uładzimir Niaklajeŭ i apublikavaŭ vierš.
Na imianiny śviatoha Valancina
U kachańnia — imianiny!
Śviata mižnarodnych mas.
A jakaja ŭ nas karcina?
Chto i jak śviatkuje ŭ nas?
Chto jak choča, tak i skača
Volny taniec zmahara…
Naša Maša ŭ niemcach płača —
Nie chapaje joj dabra.
Kab suciešyć Mašu, niemcy
Prykuplajuć ruski haz.
Niemcy ŭsio-tki inšaziemcy,
Choć nie raz byvali ŭ nas.
A ŭ druhim kancy suśvietu,
Zmorščyŭšy sakrataŭ łob,
«Jak by skinuć Śvietu hetu?» —
Dumu dumaje Prakop. —
Chto z łabastych biełarusaŭ
Paspryjać u tym hatoŭ?
Ci biazvusy Pavieł Vusaŭ,
Ci paholeny Kraŭcoŭ?»
A ŭ krainie niedalokaj
Pad kaściolny cichi zvon
U tuzie pa Siniavokaj
Nie zaśnie nijak Zianon.
Jon baicca, što pryśnicca
Tramp ź impičmientam, ale
Prylataje ŭ sny sinica
Ź flejtaj Mašy na kryle.
A pad ranak Franak, Śvieta
Śniacca… Až pa try razy!..
Dy jašče z kardebaleta
Proćma ŭsiakaj drabiazy!
Precca ź jenkam ab narodzie
U palityku balet!..
Dy staić na pierachodzie
Pierachodny kabiniet.
Tam, na samaj vierchatury
Pad režymam siekčy suk
Sieŭ były ministr kultury…
Jon Zianonu nie siabruk.
Babaryku nie tavaryš:
Toj nie viedaje, čyj Krym?..
Ź im ni kavu nie zaparyš —
Ni režym nie skinieš ź im.
Ale jak u śviecie kryku,
Dzie ŭ duecie ryk dy visk,
Razabracca Babaryku
Čyj toj Krym? I čyj toj Minsk?
Ci nie lepš u hamie-tłumie
Hety čas nie pamaŭčyć?..
Nu, tym bolš, što ŭ minskim HUMie
Aničoha nie čuvać.
Choć kryčy, ryčy na vucha:
«Słuchaj, što tabie skažu!..» —
Tolki viecier kocić hłucha
Zaviruchu praź miažu.
Ale navat praz stahodździ,
Da Chrysta i pa Chryście,
Našy mary ab svabodzie
Ściužaju nie zamiacie.
Nie zamierznuć ich vytoki,
Pokul śvieciać nad ziamloj
Našy biełyja abłoki,
Nabryniałyja kryvioj.
Anichto nie zrobić pustki
Z kraju našaha ŭsiaho,
Pokul lud jość biełaruski
Z Božaj vieraj u jaho!
I nie zaściać šlach jahony
Zajzdraść, pycha, chižaść, złość…
Jon — karany j nie skarony,
Jon — i Śviety, i Zianony,
Jon — my ŭsie!..
Kali my jość.
«Mama, davaj napišam zajavu ŭ milicyju, jon mianie ŭžo dastaŭ». Maci školnika z Bresta, jaki skončyŭ žyćcio samahubstvam, raskazała pra ckavańnie syna
Kamientary