U Barysavie nieviadomy raskidvaje «marmieładki» z rybałoŭnymi kručkami — jość zahinułyja žyvioły
U redakcyju «Minskaj praŭdy» źviarnułasia vałancior Alaksandra z Barysava. Jana raspaviała historyju, jakaja razhortvajecca ŭ novym rajonie horada — Ladzišča-2. Nieviadomy raskidvaje pačastunki z rybałoŭnymi kručkami ŭnutry.

Dva sabaki vyžyli cudam. Jašče adzin — nie.
Žančyna hulała z vazkom. Dvuchmiesiačnaje dzicia spała. Pobač na pavadku išoŭ korhi. Raptam sabaka zaŭvažyŭ niešta jarkaje na ziamli.
«Niejkaja žełacinka, marmieładka», — padumała Kryścina i instynktyŭna ŭziała hadavanca na karotki pavadok. A potym pryhledziełasia. Unutry prazrystaj masy byŭ maleńki, dobra schavany rybacki kručok.
Kryścina daviedałasia pra hetuju niebiaśpieku nie vypadkova. Za niekalki dzion da taho, jak sama natrapiła na atrutu, jana paznajomiłasia ŭ dvary z maładym čałaviekam. U jaho było dźvie sabaki parody džek-raseł-terjer — maci i ščaniuk.
Zvyčajnaja prahułka. Zvyčajnyja sasiski, jakija niechta akuratna raskłaŭ na hazonie. Sabaki źjeli. Maci zahinuła. Ščaniuk vyžyŭ cudam — paśpieŭ vyrvać kručok.

— Chłopiec raspaviadaŭ, što jaho dzieviacimiesiačny džek-raseł vyrvaŭ rybacki kručok. Jon, viadoma, paciarpieŭ, jaho vazili da vieterynara, ale, na ščaście, vyžyŭ, — pieradaje słovy Kryścina. — A jaho maci nie ŭdałosia vyratavać.
Ale vierniemsia da Kryściny i jaje korhi. Da taho strašnaha dnia, kali jana znajšła kručki ŭ «marmieładkach», sabaka ŭžo paśpieŭ paciarpieć.
— My viarnulisia dadomu paśla dnia naradžeńnia siastry. Zajšli ŭ kvateru — pach byŭ prosta žachlivy, — uspaminaje Kryścina. — Nie prosta pach fiekalij. Sabaka «nahadziŭ» usiudy. Ale samaje strašnaje — śmiardzieła chimijaj.
Kryścina pravieryła ŭsie šafy. Bytavaja chimija była zakrytaja, dostupu ŭ sabaki nie było.
— Vieterynary skazali: mocnaje chimičnaje atručvańnie. Sabaka źjeŭ niešta na vulicy, — tłumačyć dziaŭčyna.
Dva-try dni kvatera była prasiaknutaja hetym «chimičnym» pacham. Dva-try dni korhi zmahaŭsia za žyćcio: nie moh ni pić, ni jeści, ni ruchacca, jaho tresła. Vyžyŭ cudam.
Kryścina ŭžo viedała historyju pra džek-raseł-terjeraŭ. Tamu, kali ŭbačyła na ziamli jarkuju «žełacinku», naściarožyłasia.
— Ja nie viedaju, jak ja heta zaŭvažyła. Sama ŭ šoku. Idu, hladžu — niešta jarkaje. Padumała: marmieładki, — raspaviadaje jana.
Uziała sabaku na karotki pavadok. Padyšła bližej. A ŭnutry — kručki. Akuratna schavanyja, nibyta niechta śpiecyjalna ŭciskaŭ ich u sałodkuju masu. Sabrała hetyja «łasunki» ŭ pakiet.
Vałancior Alaksandra, jakaja paviedamiła pra historyju, udakładniła: «U milicyju ŭžo patelefanavali. Budzie zaviedziena sprava».
Pakiet z atrutaj Kryścina spačatku vykinuła ŭ vuličnuju śmietnicu — pabajałasia nieści dadomu, dzie maleńkaje dzicia. Ale potym pieradumała i paprasiła muža dastać jaho: «Niachaj lažyć na bałkonie. Raptam milicyi spatrebicca».
U Barysaŭskim RUUS paćvierdzili: zajava pryniata.
— Pa hetym fakcie pravodzicca pravierka. Supracoŭniki milicyi apytvajuć mahčymych śviedkaŭ, ahladajuć prylehłuju terytoryju, — paviedamili ŭ orhanach.
U milicyi taksama zaklikali hramadzian być uvažlivymi i pry vyjaŭleńni padazronych pradmietaŭ nieadkładna paviedamlać pa telefonie 102.
— Ja vas vielmi prašu, raspaŭsiudźcie hetuju infarmacyju. Bo vielmi strašna bačyć svajho hadavanca ŭ kanvulsijach ź pienaj. Kali ŭsia kvatera zabrudžanaja. Sabaka nie moža ni pić, ni jeści, ni ruchacca. A prosta pamiraje, — kaža Alaksandra.
Kamientary