«Ja była ŭ šoku ad radaści i ščaścia». Biełaruska 15 hadoŭ šukała italjanskuju siamju, u jakoj žyła dziciom paśla Čarnobyla
U dziacinstvie Dyjana trojčy jeździła ŭ Italiju pa čarnobylskaj prahramie i žyła ŭ siamji z horada Bierhama. Tam jaje prymali jak rodnuju, ale paśla apošniaha zaprašeńnia ŭ 2003 hodzie suviaź abarvałasia. Dyjana šukała Džyłdu, Biernarda i ich dziaciej 15 hadoŭ. Znajści italjanskuju siamju ŭdałosia ŭžo paśla pierajezdu ŭ Polšču. Pra svaje pošuki jana raskazała vydańniu Most.

Adna z najbolšych maich mar
Dyjana pryjechała ŭ Bierhama ŭ śniežni 2025 hoda. Razam z mužam jana zahadzia źniała hatel na čatyry dni: nie chacieła nikoha niepakoić i nie viedała, jakoj budzie sustreča praz stolki hadoŭ ź italjanskaj siamjoj. Ale kali pra heta daviedałasia Džyłda, nasvaryłasia na jaje amal pa-siamiejnamu: navošta hatel, kali ŭ ciabie tut jość dom?
Da hetaha momantu Dyjana šukała italjanskuju siamju kala 15 hadoŭ.
«Heta była adna z najbolšych maich mar — znajści ich i znoŭ tudy pajechać, — kaža Dyjana. — Kali ja apynułasia ŭ Bierhama, ja prosta chadziła pa horadzie i zahłyblałasia ŭ dziciačyja ŭspaminy».
Sustreču pryznačyli na 24 śniežnia. Dyjana dumała, što ŭ restaran pryviazuć tolki Džyłdu. Tak joj spačatku skazaŭ syn žančyny i jaje muža Biernarda. Ale kali jany z mužam pryjšli, akazałasia, što za stałom sabrałasia amal usia siamja: dzieci, unuki, inšyja svajaki.
Pieršaj da Dyjany padyšła Džyłda. Jany abnialisia, i Dyjana nie zmahła strymać śloz.
«Ja płakała ŭhołas ad lišku pačućciaŭ», — uspaminaje jana.
Biernarda da taho času ŭžo nie było ŭ žyvych — jon pamior ad ankałahičnaha zachvorvańnia. Na sustrečy jaho taksama ŭspaminali: u siamji raskazali, što jon pamiataŭ Dyjanu. Pamiać pra tyja dziciačyja pajezdki zachavałasia va ŭsich starejšych členaŭ siamji.

U Italiju — praz prahramu pry sanatornaj škole-internacie va Uździe
Dyjana rodam z Uzdy. Pry miascovaj sanatornaj škole-internacie dziejničała prahrama azdaraŭleńnia dziaciej, jakija paciarpieli ad nastupstvaŭ avaryi na Čarnobylskaj AES. U miežach hetaj prahramy ź Biełaruśsiu supracoŭničaŭ italjanski fond «Dapamožam im žyć».
Spačatku ŭ Italiju pa hetaj prahramie źjeździła siabroŭka Dyjany. Potym, praź niekalki hadoŭ, italjancy pryjechali va Uzdu ŭžo razam z hetaj siabroŭkaj i paklikali Dyjanu taksama.
Tak biełaruska ŭpieršyniu trapiła ŭ siamju Džyłdy i Biernarda. Jany žyli ŭ Bierhama, u ich było troje dziaciej i ŭłasnaja meblevaja fabryka. Hetaja detal praz šmat hadoŭ dapamoža Dyjanie ŭ pošukach: jana pamiatała, što fabryka znachodziłasia tam ža, dzie žyła siamja.
U 1997—1999 hadach Dyjana lotała da ich try razy. Heta byli nie letnija kanikuły, a asiennija pajezdki — prykładna ŭ kastryčniku-listapadzie. Kožny raz dzieci zastavalisia ŭ Italii pa dva-try miesiacy.
Vučobu na hety čas nie spyniali. Dla biełaruskich dziaciej vydzialali pamiaškańnie, dzie jany zajmalisia razam z vychavacielkaj-supravadžajučaj. Vučylisia na ruskaj movie, pa padručnikach, jakija pryvozili z saboj ź Biełarusi. Adznaki nie stavili: paśla viartańnia dzieci prosta praciahvali vučobu ŭ svajoj škole.
«Brali pierakładčycaj da inšych dziaciej»
Pieršuju pajezdku Dyjana pamiataje jak čas, kali mnohaje było niezrazumiełym. Pierš za ŭsio mova.
«Kali ja pajechała ŭpieršyniu, ja ničoha nie razumieła. Jany sprabavali razmaŭlać sa mnoj pa-rusku, ale praz akcent ja ŭsio roŭna nie razumieła», — śmiajecca jana.
Ale ŭžo ŭ druhi pryjezd Dyjana svabodna razmaŭlała pa-italjansku. Jaje navat brali pierakładčycaj da inšych dziaciej, jakija žyli ŭ italjanskich siemjach i pakul nie mahli parazumiecca sami.
Italija stała dla jaje nie prosta krainaj, kudy adpravili «na azdaraŭleńnie». Heta było miesca, dzie jaje pryniali jak svaju. Džyłda hatavała, kłapaciłasia, kuplała rečy. U siamji daryli padarunki — adzieńnie, upryhažeńni, prysmaki. Adnojčy Dyjanie padaryli rovar, ale zabrać jaho ŭ Biełaruś jana nie zmahła: prosta nie było mahčymaści vyvieźci.
Ź Biełarusi jana taksama viezła padarunki — naprykład, vyraby z sałomy.
Ježa stała asobnym dziciačym uražańniem.
«Heta była maja ježa, — kaža Dyjana. — Džyłda kožny dzień na abied karmiła makaronami. Potym ja hadoŭ ź dziesiać ich nie jeła. Ale toje, što ŭ Italii tolki makarony, — heta stereatyp. Tam šmat rysu, morapraduktaŭ, inšaj ježy».

Apošniaje zaprašeńnie pryjšło ŭ 2003 hodzie
U dziaviatym kłasie Dyjanie znoŭ prysłali zaprašeńnie ŭ Italiju. Heta byŭ 2003 hod. Ale pajechać jana nie zmahła praz chvarobu.
Paśla hetaha suviaź pastupova abarvałasia.
«Kali źjavilisia sacsietki, ja pačała šukać ich u Facebook i Instagram. Ale Džyłdy tam nie było. Ja šukała mienavita jaje i doŭha nie viedała važnaj detali: u Italii žančyny zvyčajna nie mianiajuć proźvišča paśla zamužža. Tamu ja adrazu nie zdahadałasia šukać jaje dačku pa tym ža proźviščy», — kaža Dyjana.
Pisała navat u Google Maps
Kala čatyroch hadoŭ tamu, užo paśla pierajezdu ŭ Polšču, Dyjana znoŭ zaharełasia idejaj pošuku. Ź dziacinstva jana pamiatała nie tolki Bierhama, ale i toje, što meblevaja fabryka siamji znachodziłasia ŭ tym ža samym domie, dzie žyli Džyłda i Biernarda. Pa hetych uspaminach Dyjana znajšła na karcie padobnaje miesca — dom i fabryku — i sprabavała źviazacca praz Google Maps: pakidała tam paviedamleńnie z pytańniem, ci viedaje chtości hetuju siamju. Ale adkazu nie atrymała.
Pisała i ŭ miascovyja orhany Bierhama — spadziavałasia, što tam zmohuć padkazać, jak znajści siamju. Ale i adtul adkazu nie było.
Da pošukaŭ padklučyŭsia muž. Jon pačaŭ šukać fabryku ŭ sacsietkach i znajšoŭ pradpryjemstva z padobnaj nazvaj u Bierhama. Akazałasia, za hetyja hady fabryku pierajmienavali. Dyjana napisała ŭ Instagram fabryki.
«Praz hadzinu mnie pryjšoŭ adkaz ad Stefana — unuka Biernarda i Džyłdy. Jon napisaŭ, što źviažacca sa starejšymi členami siamji i pieradaść im maje kantakty», — kaža žančyna.
U hety momant Dyjana zrazumieła, što šmathadovyja pošuki narešcie mohuć skončycca.
«Ja była ŭ šoku ad radaści i ščaścia», — uspaminaje jana.
Nieŭzabavie na poštu Dyjanie pryjšoŭ list ad Sary — małodšaj dački Džyłdy. Dyjana adkazała, što praź miesiac budzie ŭ Bierhama i vielmi chacieła b sustrecca. Siamja zaprasiła jaje i muža na abied u restaran.
«Samyja pryhožyja rečy ŭ žyćci — nie rečy»
Heta sustreča stała dla Dyjany viartańniem u častku žyćcia, jakuju jana ličyła stračanaj. Za stałom byli ludzi, jakija pamiatali jaje maleńkaj. Siarod ich — Aŭrora, unučka Džyłdy i Biernarda. Kali Dyjana pryjazdžała ŭ Italiju druhi raz, Aŭrora tolki naradziłasia. Zaraz jany pierapisvajucca. Dyjana taksama kamunikuje z Saraj.
Džyłdzie zaraz 73 hady. Dyjana kaža, što jana vielmi žyvaja, viasiołaja i pa-raniejšamu prymaje jaje jak rodnuju.
Paśla sustrečy Dyjanie padaryli albom z fatahrafijami, dzie jana maleńkaja, u Italii, pobač ź ludźmi, jakich kaliści amal straciła. Jany hartali jaho razam. Niekatorych zdymkaŭ u Dyjany nie było — jana ŭbačyła ich upieršyniu ŭžo darosłaj, praz šmat hadoŭ paśla tych pajezdak.
U kancy alboma byŭ nadpis pa-italjansku: «Samyja pryhožyja rečy ŭ žyćci — nie rečy. Heta miescy, ludzi, uspaminy, uśmieški i emocyi…»

Jašče Dyjanie padaryli kułon z bryljantam.
«Heta była maja mara — znajści ich, — kaža Dyjana. — I ja jaje ździejśniła. Heta sustreča była niezabyŭnaj».
Zaraz Dyjana praciahvaje kamunikavać ź italjanskaj siamjoj. Jany z mužam užo płanujuć novuju pajezdku ŭ Bierhama. Hetym razam, jak prasiła Džyłda, chočuć spynicca ŭžo nie ŭ hateli, a ŭ jaje doma.
Biełaruska znajšła italjanskuju siamju, jakaja pryniała jaje paśla Čarnobyla. Jana dumała, što italjancy jaje kinuli
Biełaruska praz sacsietku za šeść hadzin dapamahła italjancam znajści chłopčyka, jaki haściavaŭ u ich amal 30 hadoŭ tamu
Irłandziec, da jakoha małaja Cichanoŭskaja jeździła ŭ 1990-ja: «Kali b niechta skazaŭ, što adnoje z hetych dziaciej stanie palitykam, ja b pakazaŭ na Śvietu»
Ciapier čytajuć
«U mianie tolki adna mara — viarnuć svajho Dzimku». Maci byłoha palitviaźnia Dźmitryja Hopty raskazvaje pra novuju biadu syna. I prosić zamaŭlać u jaje bolš tortaŭ, kab spravicca
Kamientary