Hramadstva1010

«U mianie tolki adna mara — viarnuć svajho Dzimku». Maci byłoha palitviaźnia Dźmitryja Hopty raskazvaje pra novuju biadu syna. I prosić zamaŭlać u jaje bolš tortaŭ, kab spravicca

Kali ŭ 2020 hodzie 21‑hadovaha Dźmitryja Hoptu, chłopca z razumovaj adstałaściu, asudzili na dva hady kałonii, jaho maci dumała, što heta budzie samaje ciažkaje vyprabavańnie ŭ ich žyćci. Ale paśla vyzvaleńnia syna čakała jašče adna baraćba — užo z narkatyčnaj zaležnaściu. Siońnia Volha źbiraje hrošy na jaho reabilitacyju, pracuje kandytarkaj, dapamahaje inšym byłym palitviaźniam i praciahvaje rabić toje, čym žyvie šmat hadoŭ, — ratavać svajho Dzimku.

Volha Hopta i jaje syn Dźmitryj. Fota tut i dalej: z archivu Volhi

Volha Hopta sustrakaje na terasie kaviarni, za niekalki chvilin chady ad Staroha horada Vilni. Lohkaja sukienka, šyrokaja ŭśmieška, akuratny makijaž. Kali b nie viedać jaje historyi, naŭrad ci zdahadaješsia, što apošnija šeść hadoŭ jaje žyćcio składajecca z sudoŭ, kałonii, emihracyi, reabilitacyi syna i pastajannaj baraćby za toje, kab jon prosta žyŭ.

Volha lohka žartuje. Kali jana havoryć pra tarty, u vačach źjaŭlajecca dziciačy azart. Kali pra syna — hołas robicca cišejšy.

Bolšuju častku žyćcia Volha prapracavała ŭ «Biełaruśchlebie» u Žłobinie. Spačatku zajmałasia chlebam i bułačkami, paśla asvoiła kandytarskuju spravu. Ciapier piače tarty ŭ Vilni — u adnoj ź miascovych kramaŭ, a ŭ volny čas prymaje pryvatnyja zamovy. Kaža, što heta jaje sposab adpačyć.

— Kali prychodžu dadomu stomlenaja i pačynaju niešta piačy — heta moj rełaks. Asabliva kali možna prydumać niešta novaje.

Telefon Volhi — sapraŭdnaje partfolia. Jana hartaje fatahrafii chutka, niby krychu saromiejecca svajoj pracy. Voś heta johurtavy tort, recept jakoha jana prydumała sama. Voś mierenhavy rulet. Voś kanele — «ad mahazinnych nie adroźniš, tolki forma kryšku mienšaja».

— Zaraz u mianie ŭ hałavie ŭžo novy tort naradžajecca, — uśmichajecca jana. — Ja ŭžo prydumała hałoŭnuju razynačku. Ciapier dumaju, z čym jaje lepš spałučyć. Možna tak zrabić, možna inakš. Heta ž samaje cikavaje — ekśpierymientavać. Ale ja zusim nie ŭmieju heta prasoŭvać, rekłamavać siabie ŭ instahramie. 

Paźniej Volha pryznajecca: chaciełasia b, kab zakazaŭ stała bolš.

— Ščyra? Mnie b chaciełasia, kab było bolš zamovaŭ na tarty. Tady, moža, i nie spatrebiłasia b źbirać srodki na reabilitacyju syna… 

Siońnia Volha źbiraje hrošy na reabilitacyju svajho 27‑hadovaha syna Dźmitryja. Były palitviazień maje pryrodžanyja asablivaści psichičnaha raźvićcia. Choć pa pašparcie jon užo darosły, emacyjna i psichałahična, pa słovach maci, jon tolki ciapier pieražyvaje svoj «padletkavy ŭzrost» — vielmi davierlivy, emacyjny i lohka paddajecca čužomu ŭpłyvu. Paśla vyzvaleńnia z kałonii i pierajezdu ŭ Vilniu hetaj uraźlivaściu skarystalisia ludzi, jakija ŭciahnuli jaho ŭ narkatyčnuju zaležnaść. Ciapier Dźmitryj prachodzić hadavuju prahramu reabilitacyi, a Volha sprabuje sabrać srodki, kab jon zmoh prajści jaje da kanca.

Padtrymać siamju Hoptaŭ možna pa spasyłcy.

Dźmitryj u reabilitacyjnym centry

«Samym ciažkim było pryniać, što majo dzicia adroźnivajecca ad inšych»

— Dzimka vielmi dobry, vielmi łaskavy. I vielmi davierlivy, — apisvaje Volha svajho syna.

Potym uśmichajecca.

— Jon lohka čymści zachaplajecca. Zaharycca novaj idejaj — i ŭsio, jamu chočacca tolki hetaha. Ale hetaksama chutka i astyvaje. Siońnia choča adno, zaŭtra ŭžo inšaje. Lubić, kali źmianiajecca abstanoŭka. Lubić niešta novaje.

Samaj jarkaj padziejaj apošnich hadoŭ dla Dźmitryja stała pajezdka ŭ Hruziju ŭžo paśla pierajezdu ŭ Litvu.

— My sustrelisia tam sa svajakami. I jamu tak spadabałasia lacieć na samalocie! Pieršy palot byŭ, jašče kali my evakujavalisia, i tady my aboje byli nastolki vymatanyja, što mnie ŭžo było ŭsio adno, a jon bajaŭsia. A paśla ŭžo sam kazaŭ: «O, lacim!» Mora jamu vielmi spadabałasia. Jon byŭ prosta ščaślivy.

Pra syna Volha havoryć vielmi miakka. Ale kali razmova zachodzić pra jaho dziacinstva, hołas stanovicca cišejšy.

— Jon naradziŭsia ŭžo z asablivaściami raźvićcia. Chadzić pačaŭ tolki ŭ paŭtara hoda. Potym byli try apieracyi na vačach praz pryrodžanuju kasavokaść. Kali my prachodzili abśledavańnie, miedyki skazali: pa hienietycy ŭsio narmalna. Ale, chutčej za ŭsio, svaju rolu adyhrali antybijotyki, jakija mnie daviałosia prymać padčas ciažarnaści praz mocny hajmaryt. Ja kazała, što ciažarnaja, ale doktar skazaŭ, što ničoha strašnaha nie budzie. 

Samym ciažkim było pryznać, asensavać, što majo dzicia adroźnivajecca ad inšych. Dzimka byŭ u śpiecyjalizavanym sadku dla dzietak z parušeńniem zroku. Potym pajšoŭ u škołu, intehravany kłas. Pakul jon byŭ maleńki, usio spadziavałasia: voś zaraz dahonić adnahodak, voś zaraz atrymajecca. Ale jon mocna adstavaŭ ad usich, i nastaŭniki ŭžo pačali pra heta kazać. I voś tady pryjšło razumieńnie, što tak, jon sapraŭdy inšy. Napeŭna, mienavita heta było samym ciažkim — prosta pryniać heta. U Dzimy niama školnaha atestata, tolki daviedka ab zakančeńni škoły. Ale jon vielmi dobry čałaviek. Viedajecie, navat zanadta dobry. Mnie zaŭsiody chaciełasia, kab jon byŭ krychu mienš davierlivym… Jon vielmi davierlivy. Jak dzicia. I, napeŭna, heta zaŭsiody mianie pałochała bolš za ŭsio. Tamu što jość ludzi, jakija hetym karystajucca.

«Ja da apošniaha nie vieryła, što syna mohuć sapraŭdy pasadzić»

28 žniŭnia 2020 hoda Volha była na pracy. Spačatku patelefanavała žonka brata.

— Kaža: «Vola, Dzimu šukaje milicyja». Ja spytała: «Navošta?» U mianie ŭ hałavu lezła što zaŭhodna. Dumała, moža, niejkaja padletkavaja historyja. 

Praź niekalki chvilin pazvaniła dačka.

— «Mama, Dzimu zabrali».

U momant, kali pa jaho pryjšli, Dzima kasiŭ čarot na vysachłym voziery kala doma.

Užo praź niekalki hadzin śledčaja paviedamiła joj: syna zatrymali za ŭdzieł u paślavybarčych pratestach.

— U mianie pačaŭsia prosta isteryčny śmiech. Ja kažu: «Dzie Dzima, a dzie pratesty?»

Da siońnia jana pamiataje hetaje adčuvańnie poŭnaj nierealnaści taho, što adbyvajecca. Abvinavačańnie budavałasia na pryznalnych pakazańniach, jakija chłopiec daŭ paśla niekalkich hadzin dopytu. Padstavaj stała paviedamleńnie ad znajomaha: «Dzima, prychodź na płošču, budzie vielmi viesieła».

Da apošniaha Volha nie vieryła, što syna mohuć sapraŭdy pasadzić.

— Pamiataju, adna znajomaja mnie kazała: «Vola, źbiary jamu ciopłyja rečy». A ja jašče złavałasia: «Navošta? Zaraz prysud abvieściać, i my prosta pajedziem dadomu».

Ale ŭsio ž sabrała nievialiki pakiet, «skrypiačy zubami».

U dzień abviaščeńnia prysudu kala suda ŭžo čakali dziaržaŭnyja žurnalisty.

— Ja razumieła, što jany chočuć źniać, jak maci buduć płakać. Dzimu asudzili na dva hady kałonii. Kali jamu nadzieli kajdanki… ja jašče trymałasia. Addała sabrany pakiet z rečami, praviała jaho vačyma. A ŭžo kali vyjšła z suda i zajšła za budynak… Tam była sapraŭdnaja isteryka.

Volha na niekalki siekund zamaŭkaje.

— Viedajecie… Mnie i ciapier ciažka heta ŭspaminać. Chočacca ŭsio heta zabyć jak strašny son.

Bolš za sam prysud Volhu pałochała inšaje — toje, jak u kałonii buduć stavicca da jaje syna.

— Ja bajałasia, što ludzi nie zrazumiejuć jaho asablivaściaŭ, što pačnuć ździekavacca, što jon nie zmoža patłumačyć niešta prostaje. Peŭnyja pobytavyja drobiazi viedajuć tolki baćki.

Ale zdaryłasia toje, čaho jana zusim nie čakała. Niekalki palitviaźniaŭ, jakija adbyvali pakarańnie razam ź Dźmitryjem, faktyčna ŭziali jaho pad svaju apieku.

— Jany apiekavalisia im, padkazvali, dapamahali. Kali Dzima doŭha nie vychodziŭ na suviaź, praź inšych pieradavali: «Skažycie, što ŭsio narmalna». Ja dahetul im za ŭsio biaźmiežna ŭdziačnaja!

Na karotkija spatkańni jany jeździli rehularna. Doŭhich im tak i nie dazvolili.

— Nam davali tolki čatyry hadziny. Bolš — ni razu.

Pisać pra toje, što adbyvałasia ŭ kałonii, Dźmitryj taksama nie lubiŭ.

— U listach usio było vielmi prosta: «U mianie ŭsio narmalna». I ŭsio.

Zatoje Volha pamiataje inšaje: kolki ludziej tady pisali jaje synu.

— Jamu prychodziła vielmi šmat listoŭ. My ŭ Žłobinie navat zrabili takuju inicyjatyvu. Raz na miesiac niekalki dziasiatkaŭ čałaviek źbiralisia razam, padpisvali paŭsotni paštovak i adpraŭlali palitviaźniam. U nas była sieryja «Žłobin z vami». Na kožnaj paštoŭcy — fotazdymak horada ŭ roznyja pory hoda. Studzień, luty, sakavik… My padpisvali ich i rassyłali. Svaim — abaviazkova. A astatnim — prosta vypadkovym ludziam.

Paźniej, paśla pačatku paŭnamaštabnaj vajny, paštoŭki amal pierastali dachodzić adrasatam.

«Mama, druhi raz ja hetaha prosta nie vytrymaju»

31 śniežnia 2022 hoda Volha pračnułasia kala treciaj hadziny nočy. Treba było jechać u Viciebskuju kałoniju. Mienavita na hety dzień pryznačyli vyzvaleńnie Dźmitryja.

— Ja zahadzia napisała načalniku kałonii list. Prasiła tolki adno: skažycie, kali jaho vypuściać. Jon sam dadomu nie dajedzie, mnie treba zabrać jaho litaralna z ruk u ruki.

Daroha była ciažkaj. Kali da kałonii zastavałasia niekalki kiłamietraŭ, mašynu zakruciła na lodzie i vykinuła ŭ kiuviet.

— Cudam naša mašyna nie pierakuliłasia na dach. Padychodzić kiroŭca fury: «Usie žyvyja? Nu što, budziem vyciahvać?» A ja hladžu na hadzińnik i razumieju: Dzimu mohuć vypuścić u lubuju chvilinu.

Jana vyjšła z mašyny. U kišeni tolki telefon i pačak cyharet.

— Kažu: «Rabicie što chočacie, a ja pajšła».

Da kałonii jana dajšła pieššu.

— Potym užo našy padjechali. Mašynu vyciahnuli. I my prosta stajali i čakali. Kali adčyniłasia brama i vyjšaŭ Dzimka, ja zapłakała. Taki maleńki, chudzieńki…

Novy hod jany sustreli praź niekalki hadzin paśla viartańnia dadomu. Dačka paśpieła niešta pryhatavać da śviata. Dźmitryj krychu pajeŭ, sieŭ razam z usimi za stoł, dačakaŭsia Novaha hoda i amal adrazu pajšoŭ spać.

— Jamu ŭžo było nie da śviataŭ, — cicha kaža Volha. — Jon vielmi stamiŭsia.

Na nastupny dzień jany pajšli ŭ hości da znajomych. U ich taksama niadaŭna vyzvaliŭsia syn.

— I voś my zajšli ŭ dom, a Dzima… Jon prosta ŭvieś čas aziraŭsia. Usiaho pałochaŭsia. Potym i na vulicy tak było. Jon vielmi bajaŭsia ludziej.

Volha nie moža skazać, što kałonija całkam źmianiła syna. Chutčej, jana prymusiła jaho zakrycca.

— Dzima taki čałaviek… Jamu i raniej było ciažka raskazvać pra toje, što ŭnutry. A paśla kałonii tym bolš. Jon vielmi mnohaje prosta niby vyklučyŭ z pamiaci. Pra drennaje nie havaryŭ uvohule. Byvała, niešta ŭspomnić. Ale tolki dobraje. Naprykład, niejki śmiešny vypadak, niešta pra chłopcaŭ. A kali pačynaješ raspytvać pra ciažkaje, adrazu: «Nie. Nie chaču pra heta havaryć». Ja bolš nie pytałasia, razumieła, što, kali čałaviek nie choča ŭspaminać, značyć, jamu heta baluča.

Prajšoŭ tolki miesiac paśla vyzvaleńnia, i ŭ dźviery znoŭ pastukali. Nie litaralna. Spačatku Dźmitryja pačali vyklikać u Śledčy kamitet.

— Potym ja ŭžo zrazumieła, što sprava nie ŭ im. Im była patrebnaja ja, — zhadvaje Volha.

Paśla aryštu syna Volha dałučyłasia da vałanciorskaj dapamohi palitviaźniam: nasiła pieradačy, dapamahała inšym siemjam, pisała listy.

Tady ŭ jaje ŭpieršyniu źjaviłasia dumka pra adjezd.

— Mnie patelefanavali i spytali: «Vy dumajecie źjazdžać?» Ja kažu: «Napeŭna, tak. Dzimu znoŭ pačynajuć vyklikać». Praź niekalki hadzin prahučała novaje pytańnie: «Vy zmožacie vyjechać ciaham sutak?» Ja adkazała: «A što nam jašče rabić?»

18 studzienia 2023 hoda jany vyjechali ź Biełarusi. 20‑ha ŭžo byli ŭ Vilni.

Pierad adjezdam Volha doŭha razmaŭlała z synam.

— Ja skazała jamu: «Dzima, ty razumieješ, što kali my ciapier źjedziem, my možam užo nikoli nie viarnucca? Ty možaš bolš nie ŭbačyć svaich rodnych».

Spačatku jon adkazaŭ: «Nie, nie».

Pamaŭčaŭ. A paśla skazaŭ frazu, jakaja ŭsio vyrašyła: «Mama, druhi raz ja hetaha prosta nie vytrymaju».

Dzima padčas vandroŭki ŭ Litvie z mamaj

A niadaŭna stała viadoma, što biełaruskija siłaviki znoŭ pryjšli ź pieratrusam u dom Hoptaŭ u Biełarusi ŭ miežach novaj kryminalnaj spravy.

Zdavałasia, samaje strašnaje ŭžo skončyłasia, ale…

U Vilni Dźmitryj jašče doŭha žyŭ niby pamiž dvuma śvietami.

— Pieršyja miesiacy jon navat za paroh «Zamka» bieź mianie nie vychodziŭ. Kali treba było ŭ kramu, kudyści jašče — tolki razam. Jaho pałochała palicyja. Bačyć palicejskuju mašynu — i jaho až pierasmykvała. Z časam stała lahčej. Źjavilisia novyja znajomyja, jon pryvyk da horada. Ale traŭma nikudy nie źnikła. Mnie zdajecca, što paśla kałonii jon niby adrezaŭ ad siabie častku žyćcia. Jon prosta nie choča tudy viartacca. 

U Litvie Dzimie narešcie aformili invalidnaść. U Biełarusi hetaha nie dazvalali zrabić, choć dyjahnazaŭ u jaho dastatkova. A tut prajšli kamisiju, i jamu adrazu dali pažyćciovuju invalidnaść. Mnie navat nie treba ciapier pastajanna vazić jaho na novyja miedahlady i niešta dakazvać. Tady ja ŭpieršyniu padumała: dobra, značyć, my zmožam tut žyć.

Zdavałasia, žyćcio narešcie pačynaje ŭładkoŭvacca. Źjaviłasia praca, siabry, Volha pačała piačy tarty na zamovu. Dźmitryj patrochu pryvykaŭ da novaj krainy.

Dźmitryj padčas padarožža pa Litvie

Ale adnojčy niechta prapanavaŭ Dzimu pasprabavać marychuanu. I z hetaha pačałasia ŭžo inšaja baraćba.

— Znajšlisia takija chłopcy, jakija dali jamu pasprabavać. A potym heta ŭžo pieratvaryłasia ŭ vyciahvańnie hrošaj. Jany ž razumieli, što jon vielmi davierlivy. 

Spačatku siamja sprabavała spravicca samastojna.

— My niedzie paŭhoda zmahalisia sami. Jon dvojčy lažaŭ u balnicy. Piać dzion — adpuskajuć. Viartajecca dadomu, i ŭsio pačynajecca nanova.

Jana ŭzdychaje.

— Jon nie razumieŭ, što ź im adbyvajecca. Złavaŭsia, prasiŭ, kab my jaho nie kłali ŭ balnicu. A jamu ŭžo była patrebnaja dapamoha.

Pastupova pavodziny syna pačali mianiacca.

— Jon sam pa sabie čałaviek emacyjny. Ale tut źjaviłasia sapraŭdnaja ahresija. Kali jamu patrebnyja byli hrošy na traŭku, jon užo ničoha nie bačyŭ vakoł. Patrebna było tolki adno: atrymać ich.

Volha navat źviarnułasia ŭ palicyju — na tych, chto karystaŭsia jaho stanam.

— Ja zabrała ŭ Dzimy telefon. Adkryła pierapisku z tymi chłopcami, zrabiła skrynšoty, usio razdrukavała i adniesła ŭ palicyju. Potym nam paviedamili, što tych chłopcaŭ zatrymlivali. Ale, skazali, padčas pieratrusu ničoha nie znajšli. Chočacca vieryć, što chacia b jany ciapier u ich na kantroli. Mnie navat niajomka takoje kazać, ale Dzima ž nie adzin taki. Kolki jašče ludziej voś tak traplajuć? 

«Ciapier viartajecca moj raniejšy Dzimka»

Pierałomnym momantam stała sustreča ź ludźmi, jakija prajšli praz zaležnaść sami. Dźmitryja ŭziali ŭ reabilitacyjny centr, dzie pracujuć pa prahramie «Dvanaccać krokaŭ». Jana raźličanaja na hod.

— Kali my ŭpieršyniu pryjechali tudy, ja navat uśmichnułasia. Heta byłaja baza adpačynku jašče z savieckich časoŭ. Voziera, domiki… Ja navat pažartavała: «A što treba zrabić, kab siudy samoj trapić?» — uśmichajecca Volha.

Tam usio pabudavana na režymie i adkaznaści. Žychary sami hatujuć, prybirajuć, nosiać drovy, piłujuć ich. Štodnia prachodziać hrupavyja sustrečy.

— Prahrama krychu relihijnaja. Tam jość malitvy. Ja baču, jak u Dzimy pačynajecca asensavańnie. Jon užo kaža: «Ja nie mieŭ racyju. Moža, Boh jašče daść mnie šaniec».

Jana robić paŭzu. 

— I voś ciapier… pačynaje viartacca moj raniejšy Dzimka.

Hetaja fraza hučyć amal šeptam.

— Razumiejecie… Nie palitviazień paśla kałonii. A toj moj Dzimka, jakoha ja viedała raniej.

Jana ŭžo nie chavaje emocyj.

— Jon ciapier prosić prabačeńnia. Kaža: «Mama, prabač za ŭsio, što ja narabiŭ». A ja jamu adkazvaju: «Hałoŭnaje, što ty žyvieš».

Ja pierakananaja, što prahrama pracuje. Ja bačyła ludziej, jakija prajšli jaje całkam. Jany ŭžo šmat hadoŭ žyvuć biez zaležnaści. I tamu vielmi chaču, kab Dzima prajšoŭ uvieś hety šlach. Nie paŭhoda, nie vosiem miesiacaŭ, a mienavita hod. Kab ničoha nie pieraryvać.

«Heta i jość samaje hałoŭnaje — zrabić tak, kab čałaviek pierastaŭ być adzin»

Siońnia Volha — mientarka ŭ «Zamku», šełtary dla byłych palitviaźniaŭ i ludziej, jakija tolki pryjechali ŭ Litvu. Ale spačatku jana sama była adnoj z tych, chto nie viedaŭ, jak kupić bilet na aŭtobus, dzie aformić dakumienty i jak uvohule pačać žyćcio nanoŭ.

— Pieršyja paŭhoda ŭ Vilni ja dumała: Boža, jak ludzi ŭvohule aryjentujucca ŭ hetym horadzie? Mnie zdavałasia, što ja nikoli nie zapomniu ŭsie hetyja vulicy. A ciapier sama kaho chočaš praviadu, — uśmichajecca Volha. 

Mienavita tamu, kali joj prapanavali stać mientarkaj, jana doŭha nie dumała.

— Ja i da hetaha nie mahła prajści mima, kali kamuści patrebna dapamoha. Ukrainkam dapamahała, dziaŭčatam niešta padkazvała. Potym mnie skazali: «Možacie pasprabavać siabie ŭ mientarstvie?» Ja adkazała: «A čamu b i nie?»

Adnu historyju Volha ŭspaminaje asabliva achvotna.

— Na majoj pracy ŭ cech pryjšła novaja supracoŭnica, maładaja ŭkrainka Kacia. Ja tolki pahladzieła na jaje i adrazu spytała: «Ty ž niadaŭna ŭ Litvie?» Jana adkazała: «Tydni try». «A jak vy zrazumieli?» — ździviłasia dziaŭčyna. «Pa vačach».

Volha śmiajecca.

— Heta ciažka rastłumačyć. Ale hety pozirk… Vočy vialikija. Razhublenyja. Čałaviek jašče ničoha nie razumieje. Ja dobra pamiataju siabie takoj. I ciapier dapamahaju takim jak ja. Kali ŭźnikajuć novyja siabroŭstvy, heta, napeŭna, samaje pryjemnaje. Kali bačyš, što ludzi, jakija jašče ŭčora byli kožny sam pa sabie, pačynajuć siabravać, padtrymlivać adzin adnaho. I ty razumieješ, što jany ŭžo nie adny.

Jana nienadoŭha zamaŭkaje.

— Viedajecie… Mahčyma, heta i jość samaje hałoŭnaje ŭ mientarstvie. Zrabić tak, kab čałaviek pierastaŭ być adzin.

Pra siabie Volha havoryć značna mienš, čym pra inšych. Navat kali ja pytajusia, ci źmianiła jaje ŭsio pieražytaje. Jana nie zadumvajecca.

— Vielmi.

— Jak?

— Raniej mnie zdavałasia, što ja mnohich rečaŭ nie vytrymaju. A ciapier… ciapier ja ŭžo viedaju, što žančyna moža vielmi šmat. Pieražyć emihracyju, źniavoleńnie syna, pierajezdy, strach, niavyznačanaść. Niedzie ŭnutry prosta źjaviŭsia stryžań. Kaniešnie, časam stamlaješsia, chočacca papłakać, ale biareš siabie ŭ ruki i kročyš dalej. 

Časam mnie zdajecca, što Volha 2020 hoda i ciapierašniaja — heta dva zusim roznyja čałavieki. Da 2020 hoda ja ŭžo patrochu rasčaroŭvałasia ŭ ludziach. Zdavałasia, što kožny sam za siabie. A potym adbyŭsia žnivień. Palitviaźni, čerhi pad izalatarami, pieradačy. Nieznajomyja ludzi, jakija raptam stali svaimi.

Tady ja zrazumieła adnu vielmi važnuju reč. Ludzi ŭsio ž umiejuć padtrymlivać adzin adnaho. My nie čužyja. Kali čałaviek zastajecca adzin — heta vielmi ciažka. A kali pobač źjaŭlajecca niechta, chto ŭžo prajšoŭ hety šlach i kaža: «Spačatku zrabi voś heta, potym voś heta», — adrazu stanovicca lahčej.

«Ja maru pra dom ź vialikaj kuchniaj»

Siońnia žyćcio Volhi padzielena pamiž pracaj, domam i pajezdkami da syna. Amal kožny tydzień jana jedzie ŭ reabilitacyjny centr.

— Niešta smačnaje zrablu i viazu jamu. Jon zaŭsiody radujecca. Učora telefanavaŭ: «Mama, pryjazdžaj». Sumuje…

Pra dapamohu Volha paprasiła nie adrazu.

— Mnie skazali: «Davaj zrobim bolšy zbor». A ja adkazvała: «Nie. Tolki na pražyvańnie». Heta 500 jeŭra ŭ miesiac. Patrebna suma na paŭhoda. Usio astatniaje… niejak sama.

Dzima vielmi lubić žyvioł. U reabilitacyjnym centry

Volha sapraŭdy sprabuje sama. Pracuje, piače na zamovu, kuplaje synu leki, jeździć da jaho.

— Mnie b, pa ščyraści, vielmi chaciełasia, kab było prosta bolš zamovaŭ, a nie zboraŭ, — uśmichajecca jana. 

Naprykancy ja pytajusia, jakoj jana bačyć budučyniu Dzimy. Volha doŭha nie dumaje.

— Kab viarnuŭsia moj Dzimka. Vielmi dobry, łaskavy. Chaciełasia b, kab pobač ź im byli dobryja ludzi, źjavilisia siabry. Kab jon bolš nikoli nie traplaŭ u drennyja kampanii. Ja nie chaču jaho stracić.

A pra što jana maryć dla siabie? Volha ŭśmichajecca.

— Pra dom ź vialikaj kuchniaj. Kab možna było piačy tarty, kab ludzi prychodzili. Kab možna było hetym i žyć, i inšych radavać.

Kamientary10

  • Van der Graaf
    02.07.2026
    Nie takaja ad marychuany zaležnaść, dy jašče na takich niaznačnych terminach užytku. Tut prablema ŭ psychičnych asablivaściach chłopca i atačeńni, patrebny adekvatny psychijatr. Kali havorka mienavita pra marychuanu, chłopcu nie patrebny ani narkolah, ani tym bolš "reabilitolahi z malitvami", jakija kudy bolš hrošaj paciahnuć ź siamji z marnym vynikam i jašče macniej zastresujuć chłopca. Kali ŭžyvaje štości jašče - sprava inšaja.
  • Siabar
    02.07.2026
    A što skažuć lehalizatary "lohkaj" narkaty?
  • Dziakuj!
    02.07.2026
    Dabrasłavi vas Haspodź, Ludzi!
    Dziakuj, Boža, za dobrych Ludziej!

Ciapier čytajuć

Radzilnyja damy spaborničajuć, u kaho 3 lipienia narodzicca bolš dziaciej10

Radzilnyja damy spaborničajuć, u kaho 3 lipienia narodzicca bolš dziaciej

Usie naviny →
Usie naviny

Sakratar Rady biaśpieki zaklikaŭ biełarusaŭ nie jeździć u Rasiju12

Va Ukrainie situacyju ź biełaruskim aŭtobusam u Branskaj vobłaści nazvali «śviadomaj pravakacyjaj rasijan»2

Źjaviłasia VIDEA z aŭtobusam, u jaki trapiŭ dron pad Branskam4

«Nibyta drony źbivali». U vioscy na poŭdni Biełarusi havorać pra dziŭnuju aktyŭnaść kala «vajskovaj vyški»11

Pasažyraŭ aŭtobusa, atakavanaha ŭ Branskaj vobłaści, viarnuli nazad u Biełaruś3

Łukašenka prylacieŭ u Mjanmu1

Pamior Andrej Pietravych2

U Navahrudskim rajonie lehkavik źlacieŭ z abryvu ŭ Nioman5

Viciebskaha taksista ŭ vieraśni 2020‑ha sudzili pa 23.34. A ŭ 2026‑m jon pajechaŭ pamierci za Pucina17

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

Radzilnyja damy spaborničajuć, u kaho 3 lipienia narodzicca bolš dziaciej10

Radzilnyja damy spaborničajuć, u kaho 3 lipienia narodzicca bolš dziaciej

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić