«Biełaruskuju movu ja lublu navat bolš za ruskuju — jana bližej da serca». Marakaniec 18 hadoŭ žyvie ŭ Salihorsku i nie moža naciešycca
Daloka nie ŭsie ludzi mohuć pachvalicca tym, što ich žyćcio padobna na zachaplalny film. A voś u žychara Salihorska na imia Džałał usio mienavita tak. Rodam jon z Maroka, a ŭ Biełaruś pryjechaŭ bolš za dvaccać hadoŭ tamu. Małady čałaviek płanavaŭ vyvučyć movu, atrymać vyšejšuju adukacyju i viarnucca na radzimu. Ale vypadkovaja sustreča ŭ małočnym adździele staličnaha supiermarkieta całkam źmianiła jaho płany.

Siońnia Džałał z uśmieškaj nazyvaje siabie afrabiełarusam, śviatkuje Vialikdzień i razam z dačkoj aktyŭna viadzie tyktok. Svoj pryjezd u Biełaruś jon ličyć vialikaj pryhodaj i vielizarnaj udačaj. Pra toje, jak uroki karaokie dapamahli zamiežniku vyvučyć ruskuju movu, čamu marakanskaja radnia palubiła naračanski chleb i jak Džałał apynuŭsia na salihorskim rudniku, piša vydańnie «Elektronnyj Solihorsk».
My viedali tolki adno słova — «da»
U Biełaruś Džałał pryjechaŭ u žniŭni 2005 hoda razam z dvuma blizkimi siabrami. Chłopcy płanavali pastupić u BDU, vyvučycca na pierakładčykaŭ i viarnucca ŭ Maroka.
«Kali my pryjechali va ŭniviersitet i pajšli na pryjom da rektara, to zrazumieli, što trapili ŭ pastku, — uspaminaje Džałał. — My naohuł nie viedali movy, i nichto vakoł nie razumieŭ, čaho my chočam. Na toj momant uvieś naš słoŭnikavy zapas składaŭsia z adnaho adzinaha ruskaha słova — «Da», my nie viedali navat słova «Niet». I toje heta słova my vyvučyli tolki tamu, što ŭ našaha nastaŭnika francuzskaj movy ŭ Maroka było paciešnaje proźvišča Dada».
Paśla pryjezdu zamiežnikaŭ časova zasialili ŭ viedamasny hatel dla supracoŭnikaŭ aeraporta, žyćcio ŭ jakim kaštavała dla ich vielizarnych hrošaj. Ale im mocna pašancavała: adna ź dziaŭčat, jakija pracavali ŭ aeraporcie, vałodała francuzskaj movaj (a dla marakancaŭ francuzskaja — druhaja rodnaja).
«My napisali joj zapisku pra toje, što pryjechali vyvučać ruskuju movu i vielmi majem patrebu ŭ internacie, — uśmichajecca hieroj. — Jana pierakłała naša prašeńnie na ruskuju. Z hetaj papierkaj my znoŭ pajšli da rektara. Nam vydzielili pakoi, i mienavita tak pačalisia našy biełaruskija pryhody».
Uroki karaokie
«Pieršapačatkova my dumali, što ruskaja mova prostaja. Heta było zusim nie tak, — chitaje hałavoj Džałał. — Jana nievierahodna składanaja. Ja žyvu ŭ Biełarusi ŭžo 21 hod, ale dahetul nie mahu skazać, što viedaju jaje idealna: hramatyka kulhaje, dy i z naciskami časam pamylajusia.
Ale što dziŭna: biełaruskuju movu ja lublu navat bolš za ruskuju — jana bližej da serca. Kali ja čuju biełaruskuju havorku, mnie zdajecca, što ja słuchaju pryhožuju pieśniu».
Navučańnie na padrychtoŭčym fakultecie BDU pryniesła marakkanskim studentam niamała siurpryzaŭ. Adnym z samych efiektyŭnych pradmietaŭ dla ich stali ŭroki karaokie. Piedahohi prosta ŭklučali zamiežnikam papularnyja pieśni, pa jakich tyja i zazubryvali nieznajomyja słovy.
«My byli ŭ šoku, — śmiajecca salihorac. — Samaja pieršaja pieśnia, jakuju nam uklučyli, padychodziła nam prosta idealna pa sensie — heta byŭ chit Pjera Narcysa «Ja šakaładny zajac». Pieśnia viasiołaja, ničoha nie skažu! Ale śledam ja vyvučyŭ pieśniu «Padmaskoŭnyja viečary» i jana pa hety dzień zastajecca majoj samaj lubimaj».
Kachańnie ŭ małočnym adździele
Marakanskija siabry vučyli ruskuju movu try z pałovaj hady, majučy namier usio ž taki pastupić na pierakładčykaŭ. Ale z časam u Džałała ŭźnikli prablemy ź finansami. Zatoje mienavita ŭ hety ciažki pieryjad jon sustreŭ svaju budučuju žonku.
Dziaŭčyna była rodam z Salihorska, a ŭ Minsku vučyłasia ŭ BDPU imia Maksima Tanka. U internacyjanalnaj siamji dahetul jość samaje lubimaje ramantyčnaje miesca ŭ stalicy — prypynak na praśpiekcie Rakasoŭskaha kala samaha pieršaha minskaha hipiermarkieta «Hipa». Mienavita tam, u praduktovaj kramie, i adbyłasia ich losavyznačalnaja sustreča.
«Kali ja tolki pryjechaŭ u Biełaruś, ja ŭpieršyniu ŭ žyćci pakaštavaŭ hłazuravanyja syrki, — uspaminaje Džałał. — Mnie pašancavała, što budučaja žonka ich taksama lubiła. My paznajomilisia ŭ małočnym adździele. Tam kuplali syrki i niečakana dakranulisia adzin da adnaho. Z hetaha ŭsio i pačałosia».
Sa stalicy — na małuju radzimu žonki
Maładyja ludzi zhulali viasielle ŭ Salihorsku, ale žyć spačatku zastalisia ŭ Minsku, dzie zdymali kvateru. Vučobu pryjšłosia časova pakinuć, kab zabiaśpiečvać maładuju siamju.
«Ja pajšoŭ pracavać hruzčykam i ni kropli hetaha nie saromiejusia, ja hanarusia hetym vopytam, — ščyra pryznajecca marakaniec. — Hetaja praca taksama dapamahła mnie ŭ zasvajeńni movy. Chacia, viadoma, hałoŭnym maim nastaŭnikam była žonka. Mnie pašancavała: jana viedała francuzskuju, tamu pieršym časam my lohka znachodzili ahulnuju movu».
Para pryniała rašeńnie pierabracca ź Minska na małuju radzimu žonki. Staličnaje žyćcio na nievialiki zarobak hruzčyka pry darahoj arendzie žylla stała niepadjomnym, a ŭ Salihorsku jakraz pustavała kvatera, jakaja zastałasia ad babuli.
«My źjazdžali ź Minska ź vialikim škadavańniem, — dzielicca Džałał. — Stalica nam vielmi padabałasia. A pierajezd u nieznajomy horad — heta zaŭsiody vielizarny stres. Ale ŭ vyniku ŭ Salihorsku ja žyvu ŭžo 18 hadoŭ. Zvyk, asvoiŭsia, ciapier heta moj rodny dom. A voś siabry, ź jakimi ja pryjechaŭ, u krainie nie zastalisia: adzin nie pražyŭ i hoda i źjechaŭ u Ispaniju, a druhi praź piać hadoŭ pierabraŭsia ŭ Polšču».
Viadoma, pieršapačatkovaja hłabalnaja meta Džałała nie zbyłasia. Jon jechaŭ u Biełaruś pa jakasny dypłom, razumiejučy, što ź jeŭrapiejskaj adukacyjaj zmoža zaniać prestyžnuju pasadu na radzimie, naprykład, pracavać u pasolstvie Maroka.
«Hetaja mara zastałasia ŭ minułym, ale ničoha strašnaha ŭ hetym niama. Zatoje tut u mianie źjaviłasia lubimaja siamja, — razvažaje Džałał. — Paźniej ja ŭsio ž taki pastupiŭ u linhvistyčny ŭniviersitet, paśpiachova skončyŭ jaho i atrymaŭ dypłom fiłołaha, vykładčyka francuzskaj movy. Ja vielmi zadavoleny svajoj adukacyjaj».
Viartacca ŭ Maroka Džałał z časam pieradumaŭ sam, i na heta ŭ mužčyny byli dźvie vysakarodnyja pryčyny.
«Pa-pieršaje, u maich cieścia i cieščy maja žonka adzinaja dačka. Viadoma, jany spačatku mocna chvalavalisia, kab ja nie pavioz ich dzicia daloka na inšy kantynient. Ja nie kryŭdziŭsia, naadvarot, heta dokaz taho, jak mocna dačku lubiać i abierahajuć. Nam chapiła paŭhoda, kab jany całkam paznali mianie, pryniali i palubili jak rodnaha. Ja paličyŭ, što z boku mužčyny budzie žorstka zabirać ich adzinuju dačku daloka ad doma. Pa-druhoje, kultura Maroka kardynalna adroźnivajecca ad biełaruskaj. Majoj žoncy pryjšłosia b zanadta doŭha i ciažka tam adaptavacca. Navošta padviarhać jaje takomu stresu?»

«Biełarusy dabrejšyja za marakancaŭ na adnu stupień»
Pieršy čas u novaj krainie Džałał ščyra nie razumieŭ miascovy humar. Jamu zdavałasia, što z-za niaviedańnia tradycyj i čužoj kultury ź jaho prosta paśmiejvajucca.
«Ale heta było zusim nie tak, — uśmichajecca Džałał. — Treba było pažyć tut hady z dva-try, kab adaptavacca, zvyknuć i ŭsio zrazumieć. Biełaruski narod — samy dobry z usich, kaho ja kali-niebudź sustrakaŭ. I ja kažu heta nie tamu, što tut naradzilisia maje dzieci, tut maja žonka i maje siabry. Heta nie čarhovy kamplimient, a čystaja praŭda. Kali paraŭnać marakancaŭ i biełarusaŭ, to moj rodny narod, viadoma, taksama dobry, ale biełarusy ŭsio adno dabrejšyja na adnu stupień».
Džałał pryznajecca, što pamianiaŭ niamała prafiesij. Šeść hadoŭ adpracavaŭ hruzčykam, zatym byŭ dvornikam, ślesaram-ramontnikam, a paźniej pierajšoŭ na rudniki. Ciapier jon pracuje na pieršym rudaŭpraŭleńni «Biełaruśkalija» — pracuje ŭ adździaleńni drabnieńnia.
«Pra idealnuju čyściniu ja navat kazać nie budu, heta i tak usie viedajuć: Biełaruś — samaja čystaja kraina ŭ śviecie, heta nieasprečny fakt, — razvažaje marakkaniec. — Ale jašče mnie šalona padabajecca, što ŭ kaho ni spytaj «Jak maješsia?», navat kali zarobak u čałavieka nievialiki, jon zaŭsiody adkaža: «Usio dobra!»
«Toje, što nie atrymałasia ŭ Maroka, zbyłosia tut»
Džałał pryznajecca, što ŭ Maroka ŭ jaho nie było b nivodnaha šancu trapić na telebačańnie abo zhulać u KVZ, chacia jon pra heta vielmi maryŭ. A ŭ Biełarusi paśla atrymańnia dazvołu na žycharstva pierad im adčynilisia ŭsie dźviery i ŭsie hetyja žadańni niečakana zbylisia.
Svoj pieršy kubak KVZ jon zavajavaŭ, kali pracavaŭ dvornikam u salihorskim dziciačym sadku №25. Tady ŭ humarystyčnym turniry ŭdzielničali ŭsie rudniki, a supracoŭniki dziciačaha sadka išli jak dapamožny cech. Džałał vyjšaŭ na scenu, i ich kamanda z chodu ŭziała pieršaje miesca.
«A niadaŭna mianie zaprasili stać viadučym u televizijnuju pieradaču «Biełyja Rosy», jakuju zdymajuć pa ŭsioj Biełarusi. Pa zadumcy prajekta, viadučym abaviazkova pavinien być inšaziemiec, — dzielicca radaściu Džałał. — Kali mnie patelefanavali z kastynhu i zaćvierdzili na rolu, ja byŭ u šoku. Ja — televiadučy, i budu vieści prahramu na ruskaj movie, jakuju ja kaliści navat nie viedaŭ! Dla mianie heta cud: usie maje zapavietnyja mary spoŭnilisia mienavita tut, u Biełarusi».
Raniej Džałał lataŭ na radzimu ŭ Maroka davoli časta, ale ciapier avijabilety mocna padaraželi. Apošni raz jon naviedvaŭ baćkoŭ u 2024 hodzie, lotaŭ adzin, a da hetaha vaziŭ na kanikuły ŭsiu svaju siamju. Rodnyja ŭ Maroka šalona sumujuć pa Džałału i jaho siamji, a sam salihorac kožny raz viazie im ź Biełarusi niezvyčajny haściniec — bochany čornaha naračanskaha chleba. U Maroka takoha praduktu niama, i paŭdniovyja svajaki jaduć jaho ź vielizarnym zadavalnieńniem.
Siamja ŭ Džałała vydatnaja: žonka Maryja — vopytny piedahoh ź dźviuma vyšejšymi adukacyjami, ciapier pracuje vychavalnicaj u dziciačym sadku. Starejšamu synu Amiru ŭžo 17 hadoŭ, jon vučycca ŭ 11‑m kłasie, a małodšaja dačka Jaśmina pierajšła ŭ 4‑ty kłas. Darečy, u škole toj fakt, što ich tata — charyzmatyčny inšaziemiec, adnakłaśniki dziaciej pryniali vielmi pazityŭna. Pastajanna raspytvajuć Amira i Jaśminu, jak daloka znachodzicca Maroka i jak heta — mieć takuju cikavuju internacyjanalnuju siamju.
Kulinarny šok: śmiatana ŭ supie i luboŭ da dranikaŭ
«U jakuju b temu my ni pahłyblalisia, u nas usio roŭna ŭsio zvodzicca da humaru, — śmiajecca Džałał. — Pamiataju, jak ja ŭpieršyniu pakaštavaŭ boršč. Sup byŭ vielmi smačnym, ale my ź siabrami pieražyli kulturny šok, kali nam prapanavali dadać tudy śmiatanu. Jak uvohule možna jaje kłaści ŭ sup?! U Maroka pra heta navat padumać nichto b nie zmoh. Ale my ryzyknuli, pakaštavali, i heta było ašałamlalna. Zaraz ja boršč bieź śmiatany naohuł jeści nie mahu».
Ale hałoŭnaj i samaj pałymianaj hastranamičnaj luboŭju marakanca ŭ Biełarusi raz i nazaŭždy stali draniki. Džałał zakachaŭsia ŭ ich ź pieršaha ŭkusu i pryznaŭsia, što jeść ich jak siemki.
Adzinaja miascovaja strava, jakaja ŭ Džałała tak i nie pryžyłasia — heta kłasičnyja hałubcy, choć da lanivych hałubcoŭ stavicca całkam łajalna.
«Zatoje maja žonka Maryja za hetyja hady cudoŭna navučyłasia hatavać tradycyjnyja marakanskija stravy, — z honaram kaža Džałał. — Jana idealna varyć naš nacyjanalny sup charyra — heta vielmi husty, sytny sup z tureckim harocham nutam, jaki całkam nie padobny da zvykłaha biełarusam harochavaha supa. Jašče ŭ jaje cudoŭna atrymlivajecca kus-kus».
Vielikodnyja tradycyi i tyktok-batły
Intehracyja ŭ biełaruskuju kulturu zajšła tak daloka, što internacyjanalnaja siamja Džałała ź vialikim zadavalnieńniem śviatkuje ŭsie miascovyja śviaty. Naprykład, da Novaha hoda jany pačynajuć rychtavacca zahadzia i płanujuć bahaty śviatočny stoł. U Maroka Novy hod taksama śviatkujuć, ale biez takoj važnaści — tam usio prachodzić značna praściej, zvyčajnym chatnim čajavańniem z torcikam.
Ale samym lubimym śviatam Džałała niečakana staŭ Vialikdzień.
«Ja musulmanin, ale ja ščyra lublu biełaruski Vialikdzień! — pryznajecca hieroj. — Ja strašenna lublu hetyja śviatočnyja bułki i tradycyju «bicca» farbavanymi jajkami».
Novaj jarkaj staronkaj u žyćci afrabiełarusa staŭ tyktok, adkryć jaki Džałału dapamahła jaho lubimaja dačka Jaśmina.
Spačatku marakaniec prosta vychodziŭ u žyvyja efiry i ŭdzielničaŭ u batłach, ale chutka zrazumieŭ, što heta sumna. Tady Džałał prajaviŭ tvorčuju kiemlivaść i prydumaŭ ułasnaje intelektualnaje šou ŭ žyvym efiry: jon pravodzić dla padpisčykaŭ paznavalnyja viktaryny pa roznych temach z tryma varyjantami adkazaŭ (u styli znakamitaj telehulni «Chto choča stać miljanieram?»), a taksama hulaje hledačami ŭ anłajn-«Krakadziła». Ludzi dahetul zachaplajucca jaho charyzmaj u kamientaryjach.
«Usia hetaja papularnaść zdaryłasia tolki dziakujučy vielizarnaj padtrymcy dački i žonki, — uśmichajecca Džałał. — Naša mama vystupaje ŭ roli apieratara. Jany z synam Amiram u nas ludzi ścipłyja i saramlivyja, blizka da kamiery padychodzić nie lubiać, a voś my ź Jaśminaju — ludzi śmialejšyja, tamu z zadavalnieńniem zapalvajem u kadry!»
Kamientary
zusim nie ździŭleny , žyvie ŭ novaj krainie lubić i pavažaje tytulnuju movu, kulturu. Nažal 99% maskavitaŭ ŭ Biełarusi chvoryja na suprymasizm i drapiežny impieryjalizm, tamu ja zaŭsiody kažu - chto zaŭhodna tolki nie impieryjalisty z maskovii