Mane i nie śniłasia. U dendrasadzie kala Naračy možna pabačyć sažałku z harłačykami i bolš za 500 raślin
Na pierašyjku pamiž aziorami Narač i Miastra jość aazis, dzie možna schavacca ad mituśni i śpioki ŭ cieni razhalistych jełak, pakarmić piečyvam rybak z malaŭničaha mastka, jaki niby syšoŭ z karciny Kłoda Mane, i ŭbačyć bolš za 500 vidaŭ raślin, siarod jakich sustrakajucca dzivosna redkija. Heta — dendrałahičny sad Nacyjanalnaha parku «Naračanski». Vydańnie Times.by prahulałasia pa im z zahadčycaj sada Taćcianaj Stankievič, jakaja chvalujecca za kožny sadžaniec i adroźnivaje pa hałasach tutejšych ptušak.

Ćvicieńnie ŭ hetym sadzie nie spyniajecca ŭvieś siezon: na źmienu bezu i radadendronam raspuskajucca pivoni i ružy, a trochi paźniej možna budzie lubavacca raskošnymi viarhiniami.







Dendrałahičny sad zajmaje značnuju terytoryju — 16 hiektaraŭ. Taćciana žartuje, što jon daje mahčymaść padarožničać pa ŭsich kantynientach bieź viz: tut jość raśliny z roznych kutkoŭ śvietu — ad Siaredniaj Azii do Paŭnočnaj Amieryki.







«Našamu dendraryju 24 hady. Pry jaho stvareńni zachavali pryrodny reljef i ekasistemy, jakija byli tut spradvieku: dubrovu i jelnik, bałota i sažałku. Ekzatyčnyja raśliny padsadžvali da «miascovych žycharoŭ», tamu ŭsio ŭ sadzie spałučajecca tak harmanična i naturalna», — havoryć Taćciana Stankievič.
Pavietra napojena pjankim vodaram biručyny ŭ ćviecie, a zapaviednuju cišyniu parušaje tolki ščebiet ptušak. Sapraŭdnaja pierazahruzka paśla šumnaha horada i pracoŭnaha tydnia — asabliva dla tych, chto adčuvaje siabie zusim nie «kalkvicyjaj čaroŭnaj», a chutčej jak «tujavik panikły» abo «šypšyna sabačaja».

Turystaŭ tut niašmat.
«Z adnaho boku, nam nie chapaje piśmiennaha markietynhu, — pryznaje Taćciana. — A z druhoha — ja nie ŭjaŭlaju tut patoku ludziej. Samotnaść, spakoj — heta častka našaj kancepcyi».

Zahadčyca kaža, što jość rečy, jakija zaŭsiody buduć dla jaje niedapuščalnymi, navat kali jany mohuć pryvabić haściej. Naprykład, šumnyja masavyja mierapryjemstvy abo dziciačyja atrakcyjony.
«Dzieciam treba davać nie tolki zabavy, ale i duchoŭnuju ježu, — upeŭnienaja Taćciana. — Raskazvać, što śviet vakoł nas cudoŭny, ale dalikatny: kab jaho zachavać, treba pracavać i stavicca bieražliva da ŭsiaho, što nas akružaje. A jašče ŭ naš viek hadžetaŭ važna pryščaplać dzieciam ciarpieńnie i kancentracyju ŭvahi. Naprykład, prapanavać im pasprabavać prajści pa ŭsich darožkach sada praciahłaściu ŭ niekalki kiłamietraŭ, hledziačy nie ŭ telefon, a na pryhažość vakoł».

U dendraryi žyvuć žyvioły i bolš za 50 vidaŭ ptušak, dla jakich sad — rodny dom. Na drevach jość štučnyja hniazdoŭi, duplanki, špakoŭni, kab im tut było dobra.
Pa słovach Taćciany, ptuški dapamahajuć zmahacca z nasiakomymi, jakija škodziać raślinam, a jašče — pradkazvajuć nadvorje:
«Naprykład, zaraz zalivajecca bieraścianka. Jana adčuvalnaja da źmieny vilhotnaści i atmaśfiernaha cisku, tamu śpiavaje pa-roznamu ŭ zaležnaści ad taho, jaki dzień nas čakaje — soniečny ci daždžlivy».

Jašče adzin karenny i vielmi karysny žychar dendraryju — babior. A dakładniej — babry: ich tut šmat, žyvuć vialikaj siamjoj. Ad bałota, dzie my bačym chatku, jakuju Taćciana nazyvaje babrovaj fazendaj, da sažałki — hłybokaja kalaina. Heta sprava nie čałaviečych ruk, a babrovych łap. Žyvioły ŭžo vyvučyli hrafik pracy dendraryju i, jak tolki vartaŭnik začyniaje varoty na kluč, pratoranaj ściežkaj tupajuć kupacca ŭ sažałcy.
Taćciana kaža, što babry spakojnyja i razumnyja, nie pryčyniajuć škody susiedziam: ni andatram, ni kačkam, ni, jak ni dziŭna, drevam. Kalekcyjnyja drevy, jakija znachodziacca pobač z bałotam, na ŭsialaki vypadak abaraniajuć sietkaj, ale ŭ cełym babry nijakich strat nie nanosiać. Mahčyma, tamu što i ŭ žyćcio rodnaha dla ich bałota nichto nie ŭmiešvajecca, miarkuje surazmoŭca.

«A jašče jany zdorava dapamahajuć nam u palivańni. Adčuvajuć, kali budzie zasušlivaje leta, budujuć płaciny i padymajuć uzrovień hruntovych vod na terytoryi sada. Zasuchu my pieražyli biez strat u tym liku i dziakujučy babram — treba addać im naležnaje!» — uśmichajecca Taćciana.
Takija trapiatkija adnosiny da ŭsiaho žyvoha, i asabliva da śvietu raślin, u Taćciany sfarmavalisia jašče ŭ dziacinstvie dziakujučy dziadulu-leśniku, jaki prajšoŭ Druhuju suśvietnuju. Jon časta paŭtaraŭ: «Padčas vajny les nas uratavaŭ. Jon budzie karmić i ratavać i vas, nastupnaje pakaleńnie».
Taćciana ŭbirała viedy dziaduli, chadziła ź im u lasy i na bałoty, brała z saboj knihi pa batanicy i šukała ŭ pryrodzie čyrvanaknižnyja raśliny, jakija raniej bačyła tolki na malunkach. Tady jana i ŭjavić sabie nie mahła, što praz hady sama budzie vysadžvać hetyja ŭnikalnyja vidy.







«Ja tut z 2012 hoda, — raskazvaje zahadčyca. — Pieražyvaju za kožnuju raślinu, ale asabliva za tyja, jakija ŭ adzinym ekzemplary. My dychać na ich baimsia! I navat nie paznačajem tabličkami, bo, na žal, u nas byli kradziažy — akazałasia, što jość nastolki apantanyja bataniki».
Dla kalektyvu kožny taki vypadak — heta vielizarnaje rasčaravańnie i strata: nieviadoma, ci vyžyvie paśla hetaha raślina, jakuju tut pieścili i dahladali. I sumna, što ehaizm adnaho čałavieka zvodzić na ništo ŭsie namahańni.



Kraduć nie tolki «čyrvanaknižnikaŭ», ale i raśliny, jakija lohka kupić lubomu dačniku-sadavodu. Adnojčy Taćciana złaviła na miescy fłarystyčnaha złačynstva žančynu, jakaja pryjechała na mašynie biznes-kłasa pa kasačy, zahadzia padrychtavaŭšy surjoznuju ekipiroŭku: palčatki, mieškavinu i rydloŭku.
«Akazałasia, jość zababony: kab raślina pryžyłasia, jaje treba ŭkraści, — ździŭlajecca jana. — Prychodzicca z hetym zmahacca. Tłumačyć, što ŭ raśliny, jakuju skrali, enierhietyka stanovicca admoŭnaj. Dy i ŭ ciabie samoha na ŭzroŭni padśviadomaści zastajecca, što ty złodziej. I niavažna, ukraŭ ty z čužoj kišeni ci z čužoha sada».
Takija vypadki, na ščaście, vyklučeńnie z praviła. Sad pryciahvaje ludziej, jakija padzialajuć jaho hałoŭny pryncyp: nie prysvojvać, a suzirać pryhažość.
Ciapier — adzin z samych uražlivych kutkoŭ: sažałka ź nimfiejami jak byccam syšła z pałotnaŭ Kłoda Mane. Akazałasia, što i ŭ dendrasad pryjazdžajuć mastaki pa natchnieńnie.


«Mnie paščaściła pabyvać u Žyviarni, u tym samym sadzie Kłoda Mane, — raskazvaje Taćciana. — I, viedajecie, mahu skazać, što naša sažałka ŭ niečym vyjhraje ŭ paraŭnańni z francuzskaj. Nad sažałkaj Mane pracavała cełaja kamanda sadoŭnikaŭ, u nas ža ŭsio pryrodnaje. Zavaznyja — tolki machrovyja nimfiei».







U sažałcy žyvuć aziornyja careŭny-žaby, vužyki i sierabrystyja karasi, prykormlenyja, jak dvarovyja katy. Jany ŭžo čakajuć haściej i, zdajecca, raśpichvajuć adzin adnaho płaŭnikami ŭ sprobach pieršym schapić kavałačak piečyva.

«Za toje, jak jany vyskokvajuć na pavierchniu vady i prahna chapajuć ježu, turysty dali im mianušku «maleńkija pirańni», — raskazvaje Taćciana. — Jašče hadoŭ z 10 tamu zaołahi kazali nam, što ich papulacyja zanadta vialikaja — treba adłavić. My ž byli ŭpeŭnienyja, što pryroda raźbiarecca sama, biez umiašańnia čałavieka. Tak i atrymałasia. Papulacyju zamiest nas adrehulavali lisy, barsuki, janotapadobnyja sabaki, norki i čapli, jakija prychodziać siudy rybačyć.

Jašče adzin pryhožy kutok z efiektam aramaterapii — razaryj, jaki naličvaje bolš za 50 vidaŭ ruž: dortmund, fłarybunda, parkavaja, placistaja, čajna-hibrydnaja, anhlijskaja… Jość navat ruža sortu «blu», jakaja na samaj spravie dalikatna-liłovaja. Pierafrazujučy Šekśpira: «Ruža pachnie ružaj, choć «blu» ty nazavi jaje, choć nie».







«Ja adpačyvaju dušoj i ŭ poŭnaj miery adčuvaju, u jakoj pryhažości znachodžusia, tolki kali viadu ekskursii, jak zaraz dla vas, — pryznajecca Taćciana. — Uvieś astatni čas sad — heta ciažkaja praca. Jak maralnaja, tamu što adčuvaju vialikuju adkaznaść za zachavańnie biełaruskaj pryrody, tak i fizičnaja: ja sama pracuju rukami ŭ sadzie».
U dendraryi ŭsiaho dva supracoŭniki, jakija dahladajuć 16 hiektaraŭ sada.
«Tut niama vypadkovych ludziej — usie entuzijasty, zakachanyja ŭ hetaje miesca, — padkreślivaje surazmoŭca. — U tych, chto daloki ad hetaha, moža skłaścisia ŭražańnie: «A što tut takoha, za raślinami dahladać? Hulaješ sabie pa sadzie, atrymlivaješ asałodu ad pryhažości». A pa fakcie heta prapołka, abrezka, padkormka, pakos travy. I, kaniešnie, analityčnaja praca: za kožnym učastkam treba dahladać tak, kab navat dumki nie ŭźnikła, što tut prykłałasia ruka sadoŭnika. Naprykład, my ceły tydzień pravodzili abrezku ŭ dubrovie: prybirali ŭsio lišniaje, chvoraje i suchoje. Ale zastałosia adčuvańnie naturalnaści dubovaha lesu».

Adzinaja łakacyja dendraryju, dzie tandem čałavieka i pryrody vidavočny (i vyklikaje zachapleńnie), — heta «zialony pakoj», jak byccam z «Alisy ŭ Krainie cudaŭ». Ścieny z vystryžanaj zachodniaj tui, za jakimi chavajecca kazka: «instahramnyja» pivoni i ružy. Jak akazałasia, u hetaj pryrodna-architekturnaj prastory nie tolki estetyčnaja funkcyja.
«Unutry hetaha pakoja cišynia i svoj mikraklimat: tut vysadžanyja raśliny, jakija najbolš adčuvalnyja da pierapadaŭ tempieratury i vilhotnaści. Ścieny abierahajuć ich ad stresu», — kaža Taćciana.



A jakich ža raślin dendrałahičnamu sadzie nie chapaje? Taćciana pryznajecca, što ŭ jaje jość maleńkaja mara pra vialikaje dreva: siekvojadendron. Pamiery ŭ jaho hihanckija — da 100 mietraŭ u vyšyniu, a masiŭnyja haliny časta paraŭnoŭvajuć ź biŭniami mamanta.
«Heta samaje bujnoje dreva płaniety, i mnie cikava, jak jano prajavić siabie ŭ našych šyrotach, — tłumačyć jana. — Ale, viedajecie, naša jełka dla mianie nie mienš kaštoŭnaja, čym ekzatyčnaja siekvoja, — čym dalej, tym macniej caniu rodnaje. Napeŭna, jak i drevy, ja rastu — tolki ŭnutrana».

Taćciana kaža, što jaje śviadomaść pieraviarnuŭ sumiesny sa staličnym Bataničnym sadam prajekt pa zachavańni samych starych dreŭ paŭnočna-zachodniaha kraju.
«Voś, zdavałasia b, u nas u Biełarusi 28 vidaŭ dreŭ. Dla kahości heta «ŭsiaho tolki 28 vidaŭ», a dla mianie heta «cełych 28 vidaŭ». Bo drevy ŭsie roznyja, jak i ludzi. I takija ž dalikatnyja… My, biełarusy, histaryčna pieražyli mnohaje — i navučylisia canić i bierahčy toje, što ŭ nas jość. Viedajecie, jakaja łakacyja samaja papularnaja i vytaptanaja ŭ sadzie? Nie pivoni, nie ružy i nie lilei… A łuh, kali na im ćvituć ramonki».

«Takimi tempami zastaniemsia biez drevaŭ!» Što treba viedać pra amiału ŭ Biełarusi
Nadakučyli vosy? Advadzić ich dapamoža zvyčajny papiarovy pakiet
Na Miadzielščynie mužčyna źbiraŭ ziołki i vioŭ zdarovy ład žyćcia. Jon pamior, źjeŭšy korań jadavitaj raśliny
Samaje zasušlivaje miesca ŭ śviecie časam pieratvarajecca ŭ kvietkavy dyvan
Siamiejnaja dynastyja z Samachvałavičaŭ pad Minskam vyroščvaje 30 tysiač raślin
Ciapier čytajuć
A my vam kazali: «nie dumajcie, što heta kapiejki»! Stali viadomyja źviestki, kolki padachodnaha biełarusy Litvy pieraličyli roznym hramadskim strukturam
Kamientary