U aŭtobusie było niešmatludna. La akna nasuprać uvachoda stajaŭ stały mužčyna, ź im — chłopčyk hadoŭ siami-vaśmi z rancam za plačyma. Dzied z unukam. U chłopčyka z-pad viazanaj dziciačaj šapki tyrčali ŭ roznyja baki bialavyja niepasłuchmianyja chvalistyja vałasy.
A maładžavy dziadula vyhladaŭ samavita: ciomnaja pramoha fasonu kurtka, bieź lišnich detalaŭ, rabiła jaho padciahnutym i statnym. Pad adkładnym kaŭniarom mužčynskaj kurtki vidnieŭsia akuratna vykładzieny šalik, šapka z małym kazyrkom prykryvała makaŭku hałavy, prysypanuju siviznoj, nos afarmlali akulary ŭ tonkaj darahoj apravie — intelihientny hramadzianin. Unuk u jaho byŭ viartlavy i havarki i ŭvieś čas, hledziačy ŭ akno, niešta apaviadaŭ maŭklivamu važnamu dziedu.
Na siadzieńni niepadaloku ad ich racsiełasia žančyna, padobnaja da varony, usia ŭ čornym: čornaha koleru palito, boty i kruhłaja futravaja šapka. Tvar žančyny ź dziubatym miasistym nosam zdavaŭsia złaślivym, pukatyja vočy z reštkami padfarboŭki nieciarpliva krucilisia.
— A ty v kakom kłaśsie učišsia? — niečakana spytała jana chłopčyka.
— Vo vtorom, — adkazaŭ školnik, bokam zirnuŭšy na žančynu.
— Ja sama učitielnica, poetomu sprašivaju. A malčiški v škole bjucca?
«Bjucca» — plałosia ŭ skaz biełaruskaje słova zamiest ruskaha «dierutsia», hołas žančyny hučaŭ roŭna i spakojna i nie viazaŭsia sa złaślivym vyrazam tvaru.
— Bjucca, — ščyra adkazaŭ školnik.
— A dievočki bjucca?
— Nie-a, dievočki — chorošije. Bjucca tolko malčiški, — słovaachvotliva, badziora adkazvaŭ školnik.
— A ty v kružki chodiš?
— Da-a, chožu. Siejčas jedu s fakultativa: dopołnitielnyje zaniatija pa biełaruskaj movie.
— A začiem ty učiš biełaruskuju movu? — pačała vyśviatlać nastaŭnica.
Jana nachiliła napierad hałavu, pakrytuju futravaj šapkaj-hrybam, i dapytliva ŭhledziełasia ŭ školnika, na jaje asunutym tvary lažaŭ adbitak šmathadovaj piedahahičnaj dziejnaści.
— Čtoby znať, — horda, pa-dziciačamu niepasredna adkazaŭ školnik i ŭpaŭvoka, kradkom zirnuŭ na nastaŭnicu: jak heta jana nie razumieje, što biełaruskuju movu treba vučyć? — Čtoby znať!
— No siejčas nužno vładieť anhlijskim… nužno učiť anhlijskij. On popularnyj, rasprostranionnyj, — dałdoniła nastaŭnica.
— A biełaruskuju movu viedać nie treba? — papytałasia ja ŭ nastaŭnicy, ułaziačy ŭ razmovu. — My žyviom u Biełarusi i pavinny viedać svaju movu, — pavučalna-vychavaŭča prahučaŭ ŭ aŭtobusie moj adzinoki biełaruskamoŭny hołas.
Nastaŭnica na imhnieńnie paviarnuła da mianie hałavu, capanuła praniklivym pozirkam, ale ničoha nie skazała i znoŭ utaropiłasia na školnika. Maładaja žančyna, što stajała la dźviarej i nazirała za nami, cicha, ledź čutna pramoviła:
— Nado učiť biełaruskiij jazyk, eto pravilno, — pry hetym jana raptoŭna pačyrvanieła ad śmiełaści zroblenaj zajavy, hlanuła za padtrymkaj na piensijanierku, što, uchapiŭšysia za poručań, chistałasia pobač.
Piensijanierka admoŭčvałasia. Maładzica ž, kančatkova aśmialeŭšy, aburanym, pamacniełym hołasam vypaliła ŭ piku nastaŭnicy:
— A anhlijskij jazyk nie samyj rasprostranionnyj, jesť druhije rasprostraniennyje jazyki: ispanskij, kitajskij!
— Da, da, — raŭnadušna, aby tolki padtaknuć maładzicy, zakivała hałavoj u znak zhody piensijanierka ŭ panošnym bałonievym palito.
Babulu, pa ŭsioj imaviernaści, značna bolš cikaviŭ pamier ułasnaj piensii dy kab u dziaciej i ŭnukaŭ usio było dobra, čym prablemy raspaŭsiudžanaści moŭ. Intelihientny dziadula školnika zachoŭvaŭ hanarlivaje maŭčańnie: niachaj baby sami raźbirajucca ŭ moŭnych pytańniach. Jon pa-nad schvatkaj. Nastaŭnica, abačliva abychodziačy vostryja vuhły sprečki, vilnuła i płaŭna pieraviała razmovu ŭ inšaje rečyšča, jana krychu pabałbatała sa školnikam pra kampjutary i spartovyja treniroŭki.
Na prypynku dzied u prafiesarskich akularach, prychapiŭšy ŭnuka za ruku, vyjšaŭ i panios u sabie hanarlivaje maŭčańnie jak hałoŭnuju kaštoŭnaść biełaruskaha intelihienta. Uśled za im žvava saskočyła z prystupak rasčyrvaniełaja maładzica, niaśmiełaja abaronca biełaruskaj movy, jana abahnała intelihienta i paniesłasia ad prypynka, plindrujučy nahami śnieh. Aŭtobus stomlena paciahnuŭsia dalej pa zimovaj darozie.
— A vy učitielnica biełaruskaj movy? — uźniała na mianie pulatyja vočy z-pad kruhłaj futravaj šapki-hryba nastaŭnica, jakaja tolki što razmaŭlała z chłopčykam.
Joj karcieła parazmaŭlać i sa mnoj.
— Nie, ja nie nastaŭnica, — admoŭna pakruciła ja hałavoj, abviarhajučy zdahadku. — Prosta ŭ svoj čas skončyła biełaruskamoŭnuju škołu, čytaju biełaruskuju litaraturu, haziety, časopisy… Z synam razmaŭlaju pa-biełarusku. Jon vučyŭsia ŭ biełaruskamoŭnym kłasie. Praŭda, pryjšłosia jamu jeździć ad domu da patrebnaj škoły niekalki prypynkaŭ, bo ŭsie najbližejšyja škoły byli ruskija.
— Vot i etot riebionok jezdit na biełorusskij fakultativ, roditieli jeho zapisali, a pro anhlijskij ja skazała v płanie obŝieho raźvitija.
— Heta ž cudoŭna, što baćki kłapociacca, kab dzicia było ŭsiebakova raźvitaje i kab dzicia, da ŭsiaho, dobra viedała biełaruskuju movu.
— Da, da, ja s vami połnosťju sohłasna. Malčik raźvityj, obŝitielnyj, roditieli jeho pravilno vośpityvajut… Ja sama učitielnica russkoho jazyka. Kohda ja postupała v institut, to na biełorusskij fakultiet mało kto postupał učiťsia, było nie priestižno. A tiepieŕ mnie zvonili iz odnoj škoły i prosili, čtoby ja vieła uroki biełorusskoho. No moj dipłom nie pozvolajet, u mienia niet śpiecialnoho obrazovanija.
— Nie chapaje nastaŭnikaŭ biełaruskaj movy? — spytała ja.
— Po vsiej vierojatnosti, čto tak, nie chvatajet, — z zakłapočanaściu skazała nastaŭnica, dumkami zanuryŭšysia ŭ školnyja prablemy.
My zasiarodzilisia na razmovie, praciahvajučy dyjałoh na dźviuch movach: jana — na ruskaj, ja — na biełaruskaj. Spadarožnyja pasažyry navastryli vušy, sačyli za nami i padsłuchoŭvali, byccam by ŭ abyjakavym zadumieńni. Maskiroŭka: maja chata z kraju, ničoha nie znaju.
— Ale ž heta sprava papraŭnaja, nastaŭnikaŭ možna padrychtavać. Hałoŭnaje, što my, biełarusy, pavinny padtrymlivać, vučyć rodnuju movu, za nas heta nichto nie zrobić! — paniesła mianie na patryjatyčnaje vychavańnie.
— Ja s vami połnosťju sohłasna, i vy tak chorošo hovoritie po-biełarusski.
Aŭtobus ścišyŭ chadu, šmorhnuŭ kołami i spyniŭsia.
— Moj prypynak, — zaśpiašałasia ja da vychadu.
— Pryjemna było z vami paznajomicca, — niečakana pa-biełarusku pramoviła nastaŭnica ruskaj movy.
— I vam taksama dziakuj za razmovu, — adkazała ja.
My ŭśmichnulisia adna adnoj jak ludzi, jakija znajšli supolnuju movu.
Kamientary