Brazilskaja piśmieńnica napisała knihu pra dziaŭčynku ź Biełarusi
Błandzina Franku napisała knihu, hieroi jakoj pachodziać ź Biełarusi, a častka padziej adbyvajecca ŭ Drui. Pra knihu raskazvaje Zosia Łuhavaja.

Spačatku miastečka nie nazyvajecca — heta prosta «miastečka kala rečki», dzie ŭ starym domie na vuzkaj vułačcy žyvie dziaŭčynka. Ale pakrysie stanovicca zrazumieła, što heta Biełaruś, i ŭźnikaje nazva miastečka — Druja. Hieroi vyjazdžajuć ź Biełarusi, viartajucca ŭ Biełaruś, a adna z samych dramatyčnych i važnych dla siužeta padziej adbyvajecca na šlachu pamiž Brasłavam i Drujaj, jaki hierojam daviałosia pieraadolvać pieški. Ci mnoha majem takich dziciačych knih ad biełaruskich aŭtaraŭ, jak hetaja ad braziljanki?
Hałoŭnaje pytańnie da aŭtarki: čamu Biełaruś? Dakładnaha adkazu ŭ knizie nie budzie, ale Biełaruś nie adzinaje ekzatyčnaje miesca, dzie adbyvajucca padziei. Naprykład, u knizie budzie vostraŭ Kadźjak u zalivie Alaska, budzie Tonha ŭ Paliniezii, buduć astravy Trystan-de-Kuńja i samaje addalenaje ŭ śviecie pasielišča z ramantyčnaj nazvaj Edynburh-Siami-Moraŭ. Miarkuju, aŭtark namahałasia vybrać maksimalna addalenyja i ekzatyčnyja punkty płaniety. Ot ža, my dla kahości ekzotyka nakštałt astravoŭ u Cichim akijanie.
Ale aŭtarka nie prosta tycnuła palcam u mapu, ale vyvučała miaściny, pra jakija piša. Biełaruś tut nie ŭmoŭnaja, a z kankretnymi kaardynatami.
«Biervald vyras u Biełarusi, i hadavali jaho try vielmi darahija jamu ciotački. Jany nie byli siostrami pa kryvi, ich udačaryli zusim maleńkimi, i pachodzili jany z troch roznych biełaruskich haradoŭ. I chacia byli jany dočkami roznych baćkoŭ, ale naradzilisia ŭ adzin dzień i ŭ adzin čas, zaŭsiody nasili zialonyja sukienki adnaho fasonu i byli nievierahodna padobnymi adna da adnoj, amal adnolkavymi. Ich zvali Helena, Taćciana i Jadźviha, i jany zajmalisia važnymi hramadskimi spravami. Helena była pavituchaj, Taćciana — daradcaj, a Jadźviha dbała pra mohiłkavy sad».
Imiony i nazvy ŭ knizie amal zaŭsiody ŭźnikajuć nie adrazu, aŭtarka robić z hetaha hulniu. Imia hałoŭnaja hieraini — toj samaj dziaŭčynki ź Biełarusi — stanie viadoma tolki naprykancy, i budzie niečakanaściu, paviercie.
Hulni ź imionami dobra pieradadzienyja ŭ biełaruskim pierakładzie. Naprykład, troch ciotačak buduć zvać supolnym imiem HeTaJa, bo jany byli vielmi padobnyja i ŭvieś čas razam, što ludzi stamilisia sprabavać ich adroźnić, tamu prosta abjadnali pieršyja składy imionaŭ Helena, Taćciana i Jadźviha — atrymałasia HeTaJa. Daścipnyja viaskovyja mianuški — dobra viadomaja tradycyja, i tut pierakładčyca dakładna dała rady.
Ale nie tolki Biełaruś jak startavy punkt padziej robić hetuju brazilskuju knihu niezvyčajnaj. I nie tolki hulni ź imionami. Błandzina Franku sama aktyŭna ŭdzielničaje ŭ historyi. Jaje hołas mocny, jana ŭvieś čas naŭprost źviartajecca da čytača, dražnić jaho i pravakuje. Karaciej, nie cyrymonicca.
«A što ciapier? Vy, darahija čytačy, jakija nie majecie dačynieńnia da hetaj historyi, možacie skazać mnie, na jakoje licha Biervald źbirajecca pajechać niemaviedama kudy ź dziaŭčynkaj, kunicaj i amal čatyrochmietrovym kadźjackim miadźviedziem?».
Takija aŭtarskija pavodziny — paŭtory, apraŭdańni, kpiny — mohuć albo viesialić, albo razdražniać. Zastacca abyjakavymi tut składana. Vidavočna, što aŭtarka robić heta naŭmysna — kab stvaryć dynamičny i krychu chaatyčny apovied. Jana ŭvieś čas sama siabie pryśpiešvaje:
«Tonha — nadzvyčaj pryhožaja kraina, i, dumaju, paźniej my jašče vierniemsia siudy, kab raskazać inšyja historyi. Ale ciapier času zastajecca ŭsio mienš i nam treba paśpiašacca na Alasku, kab nie spaźnicca na sustreču z Bartałamiejem».
Heta historyja z prysmakam mahičnaha realizmu, što ŭłaściva łacinaamierykanskaj litaratury. Tamu ŭ «Dziaŭčyncy ź Biełarusi» akramia zvyčajnych ludziej (chacia jakija ž jany zvyčajnyja?!) buduć i duchi, i sustrečy z pamierłymi, i ludzi, jakija ŭmiejuć havaryć na movie žyviołaŭ, i niejmaviernyja pierasoŭvańni pa ŭsim ziamnym šary. Tamu, miarkuju, hetuju knihu i budzie cikava čytać razam ź dziećmi, kab zirnuć na jaje dziciačymi vačyma i nie razdražniacca, a atrymlivać asałodu ad niepradkazalnaści i niastrymanaj fantazii aŭtarki. Błandzina Franku da kanca vytrymlivaje iraničny ton i skončyć navat jašče bolš hareźliva, čym pačynała:
«Voś ža licha! Jašče i heta?! Doŭhaje padarožža na Alasku, ažno šasnaccać raździełaŭ, kab u vyniku ŭsie pamierli?! Ale ž pamierli nie ŭsie! Ines pamierła na darozie pamiž Brasłavam i Drujaj. Bartałamiej pamior padčas padarožža ŭ pošukach Ines… Cyceron, toj samy kačkanos, jaki prahłynuŭ papierku ŭ čaćviortym raździele, taksama pamior. Ale kačkanosy ŭvohule nie žyvuć daŭžej za piatnaccać hadoŭ, tamu heta było tolki pytańnie času…».
Błandzina Franku ŭžo kala 20 hadoŭ piša dziciačyja knihi. Razam z mužam i ilustrataram Žuze Karłusam Łołu jany stvaryli bolš za 50 knih i atrymali niekalki važnych brazilskich i mižnarodnych premij, jak litaraturnych, tak i mastackich. Ilustracyi ŭ biełaruskim vydańni «Dziaŭčynki ź Biełarusi» — aŭtentyčnyja, aŭtarstva Žuze Karłusa Łołu.
Błandzina Franku. Dziaŭčynka ź Biełarusi. — Minsk: Papury, 2025
Ciapier čytajuć
Vychadcy z «Alfa» KDB Biełarusi zajmajuć kiraŭničyja pasady ŭ novym rasijskim supiersakretnym śpiecpadraździaleńni, pryznačanym dla zabojstvaŭ za miažoju
Kamientary