«U noč z 31 lipienia na 1 žniŭnia 2020 hoda amal adrazu paśla adboju ŭ mianie rezka zabaleŭ žyvot i pačało vanitavać.
Apoŭnačy zdałosia, što pryjšła śmierć: takoha dzikaha bolu i takoj młości, mabyć, za ŭsio žyćcio nie pryhadaju. Dapoŭz da dźviarej, hrukaŭsia, patrabavaŭ doktara. Da samaj ranicy lekar nie padychodziŭ. Nikoli tuju noč nie zabudu.
Nu ŭsio, dumaju, kapiec. Atrucili, svołačy. Lubujucca, jak kanaju. Voś tabie Parmskaja abiciel, śmiardziučy zakutok u padvale Akreścina. Tak sabie śmierć. Za tydzień da «vybaraŭ». Heta ž niama prablemy padmiašać niešta ŭ pajku ci pitvo. Malusia, vanituju, kurčusia, znoŭ malusia, hrukacca pierastaŭ. Doktara ŭžo nie prasiŭ — mo tabletkaj jakoj dabjuć, chalera ich biary.
Što heta było — dahetul nie viedaju.
Adlažaŭ, vanitujučy dy mlejučy, dva dni. Nie jeŭ, nie piŭ. Na treci dzień dźviery adčyniajucca — pieravodziać.
Nu, dumaju, trymajsia. Kali sprabavali ŭhrobić — dyk ciapier tady druhaja sieryja.
Ale ž viaduć na treci pavierch izalatara. Adčyniajuć kutavuju kamieru. Avoj, a chata davierchu zavalenaja skručanymi matrasami. Voś, značyć, kudy z usiaho Akreścina «vatu» pazapichvali! Usie kamiery stajać biez matrasaŭ, a tut — skład.
I dva pasažyry. Abodva na departacyju. Adzin banhładešac, byccam z-za kavidu pryjechaŭ z Maskvy biez pašpartu i zavis u Minsku na paŭhoda (u pandemiju takoje byvała). Druhi — typu ruski, jaki vykazaŭsia suprać Pucina i čakaje departacyju ŭ Rasiju (nu, tut užo mianie ŭśmichnuła — na temu Pucina stukačy tym letam byli nakručanyja).
Nu, dumaju, trucić ci zabivać pry dvuch śviedkach, kali možna heta zrabić bieź śviedkaŭ, duraść. U abied uziaŭ pajku, pajeŭ. Narmalova. Vydychnuŭ.
Abodva departanty, niby naboby, na narach z tryma-čatyrma matrasami. Kurort! Ale tut ža, uvažliva ahladajučy matrasy, zaŭvažyŭ vošaj. Kaniečnie, leta, «vata» z usiaho izalatara, admysłovy pitomnik. Ale mnie ŭžo było ŭsio adno. Loh adsypacca.
Raz na dva dni da maich stukačoŭ prychodziła typu inśpiektarka z Departamientu mihracyi (albo apieradździełu), vyvodziła ŭ kalidor ci šaptałasia ź imi la karmuški.
I niekalki dzion banhładešac i «ruski», u jakoha ja ŭłaviŭ lohki mahiloŭski akcent, sprabavali pierakanać mianie «brosiť palitiku», bo «baťku nie vziať». Ładna, dumaju, tavaryšy, davajcie dačakajemsia 9 žniŭnia.
A 9 žniŭnia zranku brazhajuć klučami:
— Sieviaryniec, hałasavać!
— Sami hałasujcie, — kažu. — Vybaraŭ niama, biuleteni padmianiajecie.
Jany navat pakryŭdzilisia.
— Da niet, u nas žie komiśsija.
Znajem vašy kamisii, dy jašče na Akreścina.
Udzień u kalidory źjavilisia aŭtamatčyki. «Uzmacnieńnie».
A z horada jašče z abiedu narastaŭ niazvykły huł mašyn. Aŭtamabilnyja sihnały. Roŭ hruzavikoŭ. Vidać, narod masava raźjazdžaŭ pa horadzie ŭ čakańni vynikaŭ, a siłaviki ŭvodzili kałony techniki.
A ŭviečary ŭvieś Minsk zahuŭ. I, jak pačało ciamnieć — tresk, jak huki dalokich strełaŭ, vybuchi, huł i śvist, byccam na stadyjonie.
Pačałosia.
Z zakratavanaha akienca kamiery byŭ vidać kavałačak dvara i ahnistaja dalačyń Miensku, adkul niesłasia kananada, jakaja byvaje pad Novy hod. Tolki hety razam niaspynnaja.
Navat u turmie było zrazumieła, što chvala pratestu nadmiernaja.
Malusia Bohu i słuchaju. Dryžyki pa śpinie.
A niekalki supracoŭnikaŭ Akreścina, pasieli ŭ kalidory sa svaimi racyjami, uklučyli hučnuju suviaź – i nam u kamiery było dobra čuvać kamandy, šum i vybuchi ź miesca padziej.
Jakija kamandy i što było potym — raskažu nastupnym razam».
Chto tyja dva piersanažy, jakija nie pili ŭ mižvajennaj Vilni, jak Zośku Vieras abudzili ad letarhii i ci praŭdzivaja bajka pra Karatkieviča i restaran

Kamientary
Nie rasiejskich reiranślaiaraŭ i inšych vajskovych abjektaŭ. Ź ich źniščeńniem ŭ Biełarusi poŭnaja salidarnaść. A voś mienavita kankretna ź biełaruskimi NPZ.
Vostraje pytańnie da ich.
Toje što ličać ofisy - kabiniety, "rasśledavańniki" i "ciskuny" viadoma. Tam na łbu ich ŭsie napisana. Ale što na kont NPZ dumaje dakładna Sieviaryniec, dakładna Bielacki nie viadoma. A ludziam chočacca viedać.