Zajčaniaty stali niečakanaj znachodkaj dla rabotnikaŭ Vilejskaha doślednaha lashasa. Padčas naviadzieńnia paradku jany zaŭvažyli puchnatyja kamiački — i sfatahrafavali źviarkoŭ, piša Kraj.by.

Jak rastłumačyŭ laśničy Ižskaha laśnictva Dźmitryj Bandarenka, zajčycha-maci, kirujučysia instynktam samazachavańnia, časova pakinuła svaich dzicianiat, kab nie pryciahvać uvahu drapiežnikaŭ.

Dźmitryj taksama padzialiŭsia, što padčas pracy niaredka sustrakajucca dzikija žyvioły — kazuli, łasi i inšyja pradstaŭniki faŭny. Niadaŭna, naprykład, byŭ zaŭvažany hłušec.
Pavodle słoŭ laśničaha, u hety pieryjad ptuški mohuć prajaŭlać ahresiju, rupliva achoŭvajučy svaju terytoryju, i navat mohuć pieraškadžać prajezdu techniki.

Kamientary
Pytańnie toje ž - ci vierniecca maci-zajčycha da dziaciej z čałaviečym pacham?!...
Ciktoki dabralisia i da vilejskaha leshasa - takich leśničych pad dupu nahoj treba!