«Doma bolš niama». Jak biełaruskija ajcišniki viartajucca na radzimu paśla žyćcia za miažoj
Historyi ludziej, jakija paśla niekalkich hadoŭ emihracyi ŭ Polščy, Litvie i Hiermanii vyrašyli pasprabavać žyćcio nanova ŭ Biełarusi, sabrała vydańnie devby.io.

«Ja žyła ŭ adnoj Biełarusi, vyjechała z druhoj, a viarnułasia — u treciuju»
Vieranika*, tesciroŭščyca:
— Ja pierajechała ŭ Polšču ŭ 2022 hodzie razam z kampanijaj. Spačatku była ejfaryja. Boža, ja ž mahu ŭ luby momant sieści ŭ samalot — i apynucca ŭ Rymie, u Bierlinie, dy dzie zaŭhodna, i za śmiešnyja hrošy. Mamački, tut palicejskija na vulicy tabie ŭśmichajucca i hatovyja dapamahčy, ich nie varta bajacca… I stolki roznych inšych pačućciaŭ!
Potym ejfaryja prajšła, «ružovyja akulary» źmianilisia na «błakitnyja», nastupiła rasčaravańnie i depresija: lehalizacyja — toje jašče sada-maza, kvateru, jakuju źniała davoli ŭdała, daviałosia źmianić na inšuju — horšuju, bo arendadaŭca padniaŭ canu.
Plus adzinota: znajomych šmat — kalehi, dziaŭčaty z tancaŭ (ja chadziła va ŭkrainskuju studyju), znajomaja cyrulnica — ale sapraŭdnych siabroŭ niama. Z susiedziami tolki vitalisia — i ŭsio. Cełymi dniami ŭ svajoj škarłupinie.
Potym ja niby pryvykła, pryniała Polšču z usimi jaje plusami i minusami (dla mianie heta — začynienyja kramy pa niadzielach, naprykład).
A potym moj pracadaŭca ŭziaŭ i zvolniŭ našu kamandu.
I voś ja apynułasia zamknutaj u čatyroch ścienach zdymnaj kvatery — a doma była svaja, za jakuju nie treba addavać stolki hrošaj. I siabry. I mama (i jana paŭtarała: «Viartajsia!»). I stolki dobraha. Tak što, kali mnie pryjšła prapanova, a potym i ofier ad kampanii ź Biełarusi, ja niadoŭha dumała, navat niahledziačy na toje, što ŭ hrošach krychu straciła (ale z ulikam, što zdymać žyllo nie treba, u suchoj rešcie vyjhrała).
Kali ja viarnułasia, «karusiel» pajšła na novy kruh: spačatku ejfaryja — usie pa mnie zasumavali, daŭno nie bačylisia, sustrečy-razmovy…
A potym žach zvarotnaj adaptacyi. U siabroŭ-rodnych svaje žyćcio i pobyt. Z-za marazoŭ ja amal nie vychodžu — iznoŭ u svajoj škarłupinie. A kali vychodžu, nie baču svajho Minska, heta inšy horad.
Psichołah, ź jakim ja zajmajusia (jana ŭkrainka, vielmi dapamahła mnie, kali ja prachodziła adaptacyju ŭ Polščy), kaža, što heta narmalna — re-entry shock. Luby čałaviek adčuvaje stres pry viartańni na radzimu: i jon źmianiŭsia za čas svajoj adsutnaści, i ludzi, jakich jon viedaŭ, i kraina.
Adnak mnie zdajecca, moj psichołah nie zusim razumieje: u mianie nie prosta dyskamfort z-za taho, što maje čakańni nie adpaviadajuć realnaści.
Ja žyła ŭ adnoj Biełarusi, vyjechała z druhoj, a viarnułasia — u treciuju. «Doma» niama. Ja nie svoj siarod čužych, i čužy siarod svaich. Adčuvaju siabie, jak raślina, jakuju pierasadzili ŭ vazon prastarniejšy, ale joj tam było drenna (choć z čaho b?!) — a potym viarnuli ŭ rodny harščok, ale jana ŭsio roŭna čeźnie i hublaje liście.
Psichołah kaža, što ja pryvyknu: adaptacyja da Polščy zaniała niejki čas, voś i da Biełarusi treba prystasavacca.
Ale mianie ŭsio čaściej naviedvajuć dumki: a što, kali ja paśpiašałasia? Nu a raptam varta było zakłaści krychu bolš času na pošuk pracy («paduška» dazvalała, choć nie chavaju, mnie było vielmi strašna, što jana skončycca — a ja tak ničoha i nie znajdu) i pačakać varyjantaŭ ad polskich rekrutaraŭ. Spadziajusia, heta chutka projdzie.
«Mahčyma, treba było pačakać, ale ja pažyła ŭ Biełarusi i vyrašyła znoŭ vyjechać»
Aksana*, žonka ajcišnika:
— My vyjechali ŭ 2021 hodzie: spačatku ŭ Litvu, ale zusim nienadoŭha, adtul — u Polšču, a potym u Hiermaniju.
U Litvie padabałasia, ja lublu Vilniu, ale žyć učaćviarych ź dziećmi tam było doraha. U Polščy — tańniej, tamu muž znajšoŭ pracu ŭ Varšavie i my pierajechali.
Pryvykali, zdavałasia, nie vielmi składana: mova zrazumiełaja, kali składana — možna pa-biełarusku niejak patłumačycca. Dzieciam u škole padabałasia — jany chutka znajšli ruskamoŭnych siabroŭ, ulilisia.
Potym na pracy ŭ muža pačalisia skaračeńni, jon vyrašyŭ nie čakać, pakul dojdzie čarha da jaho — znajšoŭ pracu ŭ Hiermanii. Znoŭ pierajezd.
I voś tam mianie nakryła: paŭhoda depresii, potym pajšła na kursy — z nula da C1 dabirałasia dva hady. Mova nie padabałasia (niama ŭ joj miłahučnaści). Vykładčyca na kursach bačyła, što mnie ciažka, i paraiła vałancioryć, skazała, tak ja chutčej ulijusia i pačnu havaryć, paznajomiła, z kim treba. I tak, jana mieła racyju — ja stała intehravacca, depresija adstupiła.
Dzieci taksama niejak adaptavalisia, vyvučyli movu (my adrazu ŭziali im repietytara, plus školnyja nastaŭniki vielmi dapamahali), u ich źjavilisia siabry, u tym liku niemcy. Ale spačatku starejšaja dačka časam pračynałasia pa načach i płakała: «Chaču dadomu ŭ Biełaruś!» (i heta razryvała mnie serca).
Na hetym fonie my z mužam niejak addalilisia. Ja navat stała zadumvacca ab razvodzie. Ale čym ja zajmusia? Heta ŭ Biełarusi ŭ mianie była prafiesija, a tut, u Hiermanii, ja vałanciorka i žonka ajcišnika. Dumała, moža, kali viarnusia, usio budzie pa-inšamu. Pasprabavała hetym letam — i zrazumieła, što nie, nie zmahu bolš žyć u Biełarusi.
Usio nie tak, jak raniej. Minsk — čužy, ludzi (navat dobryja znajomyja) — čužyja. Ź siabrami było pryjemna sustrecca, ale naša suviaź ź imi ŭžo nie takaja, doŭhaje rastańnie i adlehłaść zrabili svaju spravu. Realnaść u cełym vyjaviłasia nie takoj, jak ja sabie ŭjaŭlała.
Heta jak znajści na haryščy staryja knižki z malunkami, što ty lubiŭ u dziacinstvie, i zrazumieć, što farby nie takija ŭžo i jaskravyja, tvary nie takija ŭžo i cudoŭnyja — i ŭsio heta tolki tvaje fantazii.
Tak što ŭžo ŭ žniŭni ja viarnułasia nazad. Navat kali my z mužam razydziemsia, budu sprabavać uładkavacca na pracu ŭ Hiermanii. I tak, ja razumieju, što heta była zvarotnaja adaptacyja, mahčyma, treba było pačakać. Ale ja była za paŭkroka ad taho, kab znoŭ upaści ŭ depresiju — a heta dla mianie strašna.
«Vy nie pavierycie, ale ŭ Minsku nibyta padyspadna praciahvajecca miakkaja biełarusizacyja»
Ja viartałasia ŭ Biełaruś u 2025 hodzie paśla čatyroch hadoŭ za miažoj — prosta tamu, što adzin etap u žyćci padyšoŭ da kanca, a pierśpiektyvy druhoha za miažoj nijak nie prahladalisia.
Nijakich asablivych čakańniaŭ u suviazi z hetym u mianie nie było — ja była ŭ Minsku niekalki razoŭ najezdami i viedała, što centr horada panyły, poŭny ściahoŭ i videakamier.
Mahčyma, heta adsutnaść čakańniaŭ ad horada i hatoŭnaść syści va ŭnutranuju mihracyju stali pryčynaj taho, što maja indyvidualnaja realnaść akazałasia lepšaj, čym ujaŭlałasia.
Pa-pieršaje, u Minsku zastalisia siabry, jakija technična ŭviali ŭ svoj kruh znosin i aktyŭnaściaŭ.
Pa-druhoje, niejkija cikavyja aktyŭnaści ŭ horadzie abjektyŭna žyvyja. Jość moŭnyja kłuby, spartyŭnyja supolnaści, prosta peŭnyja kropki pryciahnieńnia ŭ horadzie nakštałt kaściołaŭ z cudoŭnymi kancertami arhannaj i narodnaj muzyki (i tam anšłahi).
Pa-treciaje, vy nie pavierycie, ale ŭ Minsku nibyta padyspadna praciahvajecca miakkaja biełarusizacyja. Nu, ci mnie tak zdajecca, tamu što ja vostra łaŭlu lubyja prajavy biełaruskaści.
«Dana moł», naprykład, u hetym hodzie zbudavaŭ «Kaladny kirmaš» — fiejeryčnuju instalacyju z batlejkaj i łaŭkami, piersanažy jakich sypali prykazkami na movie. Narod dva miesiacy toŭpiŭsia vakoł hetych kazačnych domikaŭ. U asnoŭnym, viadoma, hladzieli i fotkalisia, ale i słuchali taksama. A niekatoryja baćki ź dziećmi sprabavali paŭtarać za handlarami.
Ruskamoŭnaja siabroŭka pryjazdžała ŭ hości — chacieła pasłuchać movu. Ja rastłumačyła, što akramia jak «trymajciesia za poručni» ŭ transparcie, biez šansaŭ. Ale realnaść tut ža mianie abvierhła: vypadkovy znajomy akazaŭsia biełaruskamoŭnym, u kaściole ŭdałosia pasłuchać słužbu pa-biełarusku, a potym i «Dana moł» paciešyŭ.
Takimi kulturnymi adkryćciami, dyj prosta pryhožymi fotkami Minska vielmi chočacca dzialicca z tymi, chto sumuje pa horadzie za miažoj. Padzielišsia, a potym siabie asadžvaješ: ci sapraŭdy heta ŭ radaść atrymalniku, ci nie nastupaješ na balučy mazol?
Što jašče kinułasia ŭ vočy? Z sumnaha: dvary i padjezdy stali nibyta brudniejšyja, u ciopłyja (i nie tolki) dni viecier danosić u horad niejki hnajavy smurod, kramy mianiajuć šyldy, i novyja nazvy byccam aryjentavanyja na biednaha klijenta.
Jašče vonkavaja rekłama paŭsiudna kultyvuje kazino i vajennuju historyju, ale tut usio zrazumieła. Zimoj jana krychu zhładžvajecca navahodnimi dekaracyjami: jołki ŭ hetym hodzie byli vielmi pryhožyja.
Darohi ŭ maim rajonie stali naviejšyja i šyrejšyja, u zonach adpačynku nastavili novych łavak i instalacyj, a voś transpart staŭ chadzić nibyta horš.
Na vulicach i ŭ kramach prykmietna dadałosia mihrantaŭ — azijataŭ i afrykancaŭ (pravierka dla tych viartancaŭ, chto pakutavaŭ za miažoj ad ksienafobii).
Biełarusy? Mnie zdajecca, jany takija ž. Uśmichajucca redka, u transparcie siadziać, utknuŭšysia ŭ telefony, u paliklinicy vietliva padnimajuć nohi pierad prybiralščycaj sa švabraj, dźviery ŭ mietro pa-raniejšamu prytrymlivajuć. Kali źviartaješsia — čułyja. Pradaŭcy ŭ kramach — sama dušeŭnaść. U adździele paścielnaj bializny pradavačka jak z rodnym dzielicca z vami sakretam — jak tańniej spravić niestandartny kamplekt, kali na tkaninu takija ceny. Stałyja žančyny ŭ fitnies-kłubie abmiarkoŭvajuć pajezdki da dziaciej u Polšču, častujuć harbataj i zavuć u hości.
Uvohule, Minsk jak Minsk z papraŭkaj na 2026-y. Budzionny, rozny, žyvy. Tak, heta nie Minsk 2019-ha, kali kulturnaje žyćcio viravała i ŭ cełym było radasna i z zapałam, ale ŭ im pa-raniejšamu jość prastora dla žyćcia.
Zdajecca, palarnyja ŭjaŭleńni mihrantaŭ — ab tym, što ich horad taki ž cudoŭny, jakim jany jaho zapomnili niekalki hadoŭ tamu, ci, naadvarot, pustynny i šery — heta pierš za ŭsio prajekcyi ich unutranych pieražyvańniaŭ. A realnaść sama pa sabie i dzieści pasiaredzinie.
Kamientary