«Paśla śmierci mamy staŭ bolš zamknionym». Svajaki i znajomyja raskazali pra padletka, jaki zahinuŭ u Hrodnie
16‑hadovy Jahor Pankrataŭ z Hrodna, vučań 8 «Ž» kłasa siaredniaj škoły №41, źnik biez viestak 9 krasavika, a ŭčora stała viadoma, što jaho znajšli miortvym. Žurnalisty vydańnia «Anłajnier» źviazalisia sa svajakami i znajomymi zahinułaha padletka.

«Zvyčajnaja siamja, tata adzin haduje chłapčukoŭ. U mamy [Jahora] zdaryŭsia insult, jana niekalki hadoŭ lažała sparalizavanaja i pamierła kala troch hadoŭ tamu», — raskazała «Anłajnieru» svajačka z Maskvy.
Pra trahiedyju žančyna daviedałasia ŭčora z navin i pakul nie viedaje padrabiaznaściaŭ.
Taksama žančyna pahavaryła z mamaj dziciaci, jakoje vučyłasia ź Jahoram u adnym kłasie. Ała (imia źmieniena) apisvaje chłopca jak «spakojnaha i dobrazyčlivaha».
«Jahor byŭ druhahodnikam. Pa charaktary byŭ vielmi dobrym chłopčykam! Taki miakki, dobry, trochi saramlivy padletak. Kali jon pryjšoŭ u kłas da majho dziciaci, to byŭ davoli tavaryskim, ale paśla śmierci mamy ŭ jaho jak byccam štości pstryknuła ŭ hałavie: jon staŭ bolš zamknionym. Było adčuvańnie, što na jaho prosta zabylisia».
Sa słoŭ Ały, Jahor maryŭ pra telefon i sabraŭ na jaho hrošy.
«U vyniku jamu niechta padaryŭ telefon, ale simku jamu tak i nie kupili…»
Kamientary
I plevať oni chotieli, čto komu-to płocho, a OPPOZICII NIET. odni Chołui łuki i jeho prystasavanciev.... Takova Žizń, Siehodniašniaja, Biełarusskaja...