«Što tvorać?» Žychary Bresta ŭ šoku ad łandšaftnych pieraŭtvareńniaŭ u cytadeli
U Breście ŭžo katory tydzień nie ŭcichajuć sprečki nakont dobraŭparadkavańnia cytadeli. Haradžanie zaniepakojenyja razmacham, ź jakim navodziać novy paradak na terytoryi Bresckaj krepaści. Nie vytrymali navat prapahandysty z STB, jakija zrabili siužet.

U pieršuju čarhu miascovyja chvalujucca za zachavanaść dreŭ, i što takimi tempami vyrubki, jak zaraz, chutka ad unikalnaha zialonaha masivu i treski nie zastaniecca.
Zielanina Bresckaj krepaści mocna ciarpić ad pieraŭtvareńniaŭ. Tolki ŭ hetym hodzie na terytoryi źniščyli niekalki tysiač adzinak raślinnaści. I raboty tut jašče praciahvajucca.
Kamientaryi miascovych śviedčać pra ich žach ad ubačanaha.

«Hulała z mamaj pa Bresckaj krepaści i prosta ŭ šoku, što naohuł za treš z drevami tam zrabili».
«Całkam z vami zhodna. Pa-mojmu, u šoku ŭsie žychary Bresta. Što tvorać. Dla čaho?»
«Učora taksama katałasia, i nie paznavała miescy. Vielmi spadziajusia, što kali ŭsio pazielanieje, to budzie pryhoža… Pakul tužliva hladzieć na heta…»
«Karystalniki sacyjalnych sietak uschvalavanyja. Bresckaja krepaść imkliva hublaje svaju zielaninu. Prylehłuju terytoryju cytadeli prosta nie paznać. Jašče niadaŭna hetyja vały byli husta pakrytyja drevami i kustami. Ciapier ža ad hetaha piejzažu praktyčna ničoha nie zastałosia. Maryja Nistratava pryznajecca: čym dalej u les, tym bolš abureńnia», — havoryć karespandent.
— Paśla adnoj z takich prahułak ja była, miakka kažučy, prosta ŭ šoku ad taho, što ja ŭbačyła. I z kožnym krokam mnie litaralna stanaviłasia ŭsio ciažej. Tamu što vielizarnaja kolkaść vysiečanych dreŭ. Pryčym heta byli nie tolki maładyja drevy, ale i darosłyja, jakim vidavočna nie adzin dziasiatak hadoŭ. I maštab taho, što adbyvajecca, jon prosta paražaje. U niejki momant mnie praŭda chaciełasia raspłakacca, bo ja suprać takoj vyrubki, — raskazała Maryja Nistratava, žycharka Bresta.
A haspadary ŭčastkaŭ niepadalok ad Bresckaj krepaści pieražyvajuć pierš za ŭsio za faŭnu:
— Sprava ŭ tym, i kački chodziać, i lisy biehajuć, i zajcy, i kazuli. Dzie im być, ja nie viedaju, kudy jany ciapier pojduć, — chvalujecca žančyna.

Tak, pad śpiłavanymi drevami znajšli savianiatak šeraj niajasyci. Adno ź ich zahinuła, druhoje ŭdałosia vyratavać. Ptušania trapiła ŭ ruki da kiraŭnika pryvatnaha centra dapamohi ptuškam i žyviołam Dźmitryja Aŭdziejeva. Saviania Kuzia byŭ u drennym stanie, ale za dva tydni jaho «pastavili na nohi».
— Pacichu pačała samastojna charčavacca. Ź pinceta dajom ježu, i jana całkam prahłynaje myš, — kaža Dźmitryj Aŭdziejeŭ.
Miascovyja kamunalniki ž kažuć, što ŭsio narmalna, pradumana i potym budzie vielmi dobra. Łandšaftnaje pieraŭtvareńnie, pavodle ich słoŭ, — heta vymušanaja miera. Terytoryja vakoł Bresckaj krepaści zarasła. A pad nož puskali tolki invaziŭnyja raśliny, suchastoi, avaryjnyja drevy.


— Heta raśliny, jakija nie mieli pad saboj nijakaj kaštoŭnaści. Heta invaziŭnyja raśliny. U pryvatnaści, klony jasienielistnyja. Heta akacyi, jakija raśli na dadzienaj terytoryi. Tapoli, jakija stracili ŭžo tut z časam niejkija estetyčnyja i faktyčnyja ŭłaścivaści, — zapeŭnivaje Andrej Hašaŭ, hienieralny dyrektar KUMPP «Bresckaja haradskaja ŽKH».
Kamientary