«Ja pačuła kryk: «Dapamažycie, režuć!». Padrabiaznaści trahiedyi, dzie chłopiec zabiŭ 24‑hadovuju dziaŭčynu
U aŭtorak u adnym ź cichich rajonaŭ Minska adbyłasia žachlivaja trahiedyja: 28‑hadovy chłopiec pryjšoŭ da svajoj 24‑hadovaj dziaŭčyny, zabiŭ jaje, paśla čaho nanios śmiarotnyja ranieńni samomu sabie.

Onliner pabyvaŭ la doma, dzie ŭsio adbyłosia, i pahutaryŭ z susiedziami zahinułaj.
Trahiedyja zdaryłasia ŭ chruščoŭcy, raźmieščanaj u daŭno abžytym rajonie Minska. Na miescy ŭ aŭtorak pracavali śledčyja i ekśpierty. La doma na łavačkach sabralisia šakavanyja susiedzi. Pa ich słovach, zdareńnie adbyłosia ŭ kvatery na pieršym paviersie.
Dziaŭčyna pasialiłasia tut zusim niadaŭna — kala piaci miesiacaŭ tamu.
— Takaja cichaja dziaŭčynka była, — raspaviadaje susiedka pa leśvičnaj kletcy. — Adzinaja dačka ŭ maci. Taja joj miesiacaŭ piać tamu kupiła hetu kvateru. Ja jašče padumała: «Nu narešcie staraść sustrenu spakojna». Nastolki vietłaj jana była. Pavitajecca — i ŭsio.
Mienavita hetaja susiedka siońnia kala pałovy adzinaccataj ranicy pačuła kryki, što danosilisia z sumiežnaj kvatery.
— Kryki byli prosta žachlivyja. Ja paprasiła inšuju susiedku (sama ž užo stałaha vieku) schadzić pahladzieć, što tam zdaryłasia. Bo, kali zavuć na dapamohu, značyć, sprava kiepskaja. Ała (imia źmieniena) padyšła da dźviarej — tyja akazalisia pryadčynienyja.
Jana zazirnuła ŭnutr i ŭbačyła dziaŭčynku na kanapie, jakoj chłopiec mietadyčna nanosiŭ udary ŭ hrudzi.
Ała vybiehła na vulicu i tak kryčała, tak kryčała! «Ludzi, ludzi, dapamažycie! Zabivajuć čałavieka!» Jaje tak tresła, što jana navat nie mahła nabrać chutkuju. I ŭ mianie, staroj, taksama nohi padkasilisia… Zabiehła ŭ chatu, ad chvalavańnia nie razumieła, dzie telefon lažyć, a kali znajšła — nie mahła ŭspomnić numar milicyi.
Žanočyja kryki dalacieli navat da susiedniaha doma.
— Dzieści ŭ 10.30 ja pačuła kryk: «Dapamažycie, režuć!» — uspaminaje žycharka susiedniaj šmatpaviarchoŭki. — Vyrašyła vyjści na vulicu, pahladzieć, što zdaryłasia. Spačatku my padumali, što chtości vypaŭ z akna. Ale, kali ja vybiehła, u dvary ŭžo ŭsio zacichła…
Pra samoha chłopca viadoma vielmi mała — pa sutnaści, tolki infarmacyja ad Śledčaha kamiteta. Susiedzi raskazvajuć, što paśla napadu na dziaŭčynu jon staŭ nanosić ranieńni samomu sabie.
— Na im było kala dvaccaci ran. Jon staŭ sam sabie kałoć i ruki, i nohi, i žyvot — uvieś sychodziŭ kryvioju… I kali milicyja ŭvarvałasia, jon užo… — žančyna nie paśpiavaje dahavaryć frazu, jaje pierabivaje inšaja susiedka:
— A cieła jaje ŭžo pavieźli?
— Dy tolki što źjechała mašyna! Nie bačyła, ci što?
— Dyk ja tolki z kramy idu. Nas ža, pakul išoŭ razbor, u kvatery nie ŭpuskali, — kaža susiedka achviary. — Kab ludziej nie pałochać, tut ža vyklikali domakiravańnie myć padjezd: ścieny, padłoha — usio było ŭ kryvi. Mnie Ała kaža: «Kali b ciotka Viera (imia źmieniena) raniej chacia b na chvilinu [adreahavali], moža jana i zastałasia b žyvaja».
A čałaviek, jaki pobač stajaŭ, kaža: «Vy što, tam byli rany, niesumiaščalnyja z žyćciom».
«Spasibo, Lena! Prodołžajtie viesti nabludienije». Aficer, jaki pisaŭ Charysavaj, paśviŭsia ŭ čatach palitemihracyi, a niekatorym dziaŭčatam navat prapanoŭvaŭ abmianiacca niudsami
Kamientary
Maje spačuvańni.