U Čechii ludziam unačy nie davaŭ spać vožyk, jakoha zacikaviła blašanka z-pad piva
Žychary adnoj z vulic češskaha horada Raśpienava ŭnačy z paniadziełka na aŭtorak stali śviedkami niezvyčajnaha zdareńnia. Pad voknami ich damoŭ vožyk znajšoŭ pustuju blašanku ad piva i amal hadzinu hučna hulaŭ ź joj.

Spačatku ludzi nie mahli zrazumieć, adkul siarod nočy danosicca mocny hrukat. Niekatoryja navat padumali, što šumiać pjanyja minaki. Adnak adna z žycharak pryhledziełasia i ŭbačyła, što šum stvaraje maleńki vožyk.
Vožyk hulaŭ ź blašankaj, niby ź miačom: šturchaŭ jaje pierad saboj, a časam padkidvaŭ nosam u pavietra. Na darozie heta stvarała davoli hučny šum, jaki asabliva dobra raznosiŭsia ŭ načnoj cišyni.
Žychary niekalkich kvater pračynalisia ad hrukatu. Niekatoryja navat začyniali vokny, kab nie čuć šum. Žančyna ž, jakaja ŭbačyła sapraŭdnaha vinavataha ŭ načnym «kancercie», nie zmahła strymać śmiechu.
Zrešty, doŭha złavacca na vožyka nie daviałosia. Prykładna kala treciaj hadziny nočy blašanka zakaciłasia pad aŭtamabil, paśla čaho niezvyčajny šum narešcie spyniŭsia.
Biełarusy stali čaściej źviartacca da miedykaŭ paśla kantaktu ź dzikimi žyviołami
«Adčuvańnie, što trymaješ u rukach žele». U Minsku ciapier možna schadzić u hości da źviarkoŭ, jakija vielmi lubiać ludziej
Minskija budaŭniki zmajstravali chatku dla vožykaŭ, jakija pasialilisia pobač ź miescam rabot
U Hiermanii chočuć zabaranić načnoje kašeńnie hazonaŭ, bo heta škodzić vožykam
Kamientary